reklama

Derby braci Fazekas. Orlen Wisła Płock wyszarpała remis z Pickiem, choć mecz długo się nie układał [ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor:

Derby braci Fazekas. Orlen Wisła Płock wyszarpała remis z Pickiem, choć mecz długo się nie układał [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Miecznik
Zobacz
galerię
67
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportOrlen Wisła Płock już od kilku tygodni była pewna trzeciego miejsca w grupie Ligi Mistrzów, a mimo to Nafciarze parli po zwycięstwo w Zagrzebiu. Wszystko wskazywało na to, że podopieczni Xaviego Sabate z Pickiem Szeged w meczu "o nic" dla mistrzów Polski też będą walczyć o zwycięstwo, ale czegoś zabrakło. Hiszpan szalał przy linii bocznej, wyraźnie niezadowolony z gry swojego zespołu, a jego zawodnicy przez całe 60 minut gonili wynik. W końcu udało im się na kilka minut przed końcem, a bramkę równo z syreną rzucił Melvyn Richardson.
reklama

Sytuacja w grupie B nie była ekscytująca już od kilku kolejek. Od kilku tygodni znamy zespoły które awansują dalej, a Barcelona i Magdeburg odjechały na taki dystans, że nikt nie był w stanie ich dogonić. Orlen Wisła Płock historyczne, trzecie miejsce w grupie, zapewniła sobie już po 12. kolejkach i remisie z Magdeburgiem. Mimo to Nafciarze nie zamierzali odpuścić końcówki - w Zagrzebiu ograli mistrzów Chorwacji 34:26 i wszystko wskazywało na to, że w ostatnim meczu z Pickiem Szeged mistrzowie Polski będą walczyć o zwycięstwo. W słowniku Xaviego Sabate nie istnieje takie słowo jak "odpuścić". Smaczku spotkaniu dodawał fakt, że w zespole z Segedynu gra młodszy brak Gergo Fazeakasa - 19-letni Mate

Hiszpan z początku był jeszcze spokojny, choć jego zespołowi mecz nie układa się od początku. Nafciarze wyglądali na nieskoncentrowanych - popełniali proste błędy, podejmowali złe decyzje. Na szczęście dobrze w bramce spisywał się Torbjorn Beregerud. Norweg nie był w stanie odbić jednak każego rzutu i to goście w Węgier wyszli na dwu, a nawet trzybramkowe prowadzenie. Przy wyniku 6:9 Xavi Sabate poprosił o czas, ale niewiele to dało. Wisła grała źle, na dodatek Przemysław Krajewski dostał 2-minutową karę i Pick odskoczył nawet na 4 bramki różnicy (7:11).

reklama

W końcu i goście popełnili kilka błędów, za to w zespole Wisły bezbłędny był Mitja Janc. Wisła dogoniła Pick w samej końcówce, ale w ostatniej akcji meczu Sergej Kosorotov pomylił się i na skromnym prowadzeniu byli wicemistrzowie Węgier (14:15).

Po zmianie lepiej znów zaczęli goście. Wisła nie potrafiła sobie poradzić z Jeremym Toto - Francuz, który kilka lat temu grał w Orlen Wiśle Płock, raz za razem dostawał piłkę na 6. metrze i kończył akcje. Wisła grała w kratkę - rzuty karne wykorzystywał Melvyn Richardson (w pierwszej połowie Francuz się pomylił), dobrą zmianę dał Zoran Ilić. 

Pick utrzymywał 3-4 bramkową przewagę mniej więcej do 50. minuty. Wisła podgoniła wynik, a w 58. minucie Kosorotov zdobył bramkę na 28:28. O wyniku spotkania decydowało ostatnie 120 sekund. Na 20 sekund przed końcem to Pick prowadził różnicą 1 bramki, ale w ostatniej akcji świetnie zachował się Richardson i zdobywając bramkę na 30:30 uratował zespołowi remis. 

reklama

Na rozstrzygnięcia w grupie A trzeba poczekać do czwartku, choć najprawdopodobniej Orlen Wisła Płock zagra ze Sportingiem Lizbona. Pierwszy mecz fazy play-off zaplanowano pomiędzy 1 a 9 kwietnia. Pierwsze spotkanie Wisła zagra na wyjeździe. 

Orlen Wisła Płock - Pick Szeged 30:30 (14:15)

 

 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo