Reklama

Reklama

Zagadkowy napis przy kościele:zakaz wstępu

Opublikowano: 3 grudnia 2014 08:59
Autor:

Zagadkowy napis przy kościele:zakaz wstępu - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Gdy wierni idą na mszę do kościoła na Górkach, trafiają na żółtą tablicę tuż przy korytarzu, którym zimą wchodzi się teraz do wnętrza: „Budynek wyłączony z użytkowania. Zakaz wstępu osobom postronnym”. Czyżby niemalże 800-letni zabytek był już w tak fatalnym stanie?

Reklama

Gdy wierni idą na mszę do kościoła na Górkach, trafiają na żółtą tablicę tuż przy korytarzu, którym zimą wchodzi się teraz do wnętrza: „Budynek wyłączony z użytkowania. Zakaz wstępu osobom postronnym”. Czyżby niemalże 800-letni zabytek był już w tak fatalnym stanie?

Dość niecodzienna tablica, taka jak na pustostanach przeznaczonych do rozbiórki, pojawiła się przy kościele na Górkach jakiś czas temu. Wiernych wprawdzie nie zdołała odstraszyć, bo dziarsko przekraczają próg budynku, ale z pewnością część z nich wchodzi jednak z duszą na ramieniu, obawiając się, czy coś nie spadnie im na głowę. Zwłaszcza, że kościół na Górkach miał prawo się zestarzeć. W tym roku obchodzi 780. urodziny…

Czemu słyszę dominikański dzwon, co dzwonił na Anioł Pański?

Kościół na Górkach, a właściwie, zgodnie z poprzednią potoczną nazwą, na Górkach Niemieckich posiada równie interesującą historię, co poplątane prawo własności. Tak jak Małachowianka cieszy się ze statusu najstarszej szkoły w Polsce, tak kościół na Górkach posiada rangę drugiego pod względem starszeństwa kościoła w naszym mieście, którego początki datuje się na 1225 rok wraz z przybyciem dominikanów za sprawą księcia Konrada Mazowieckiego. O siedmiokrotnym biciu jego dzwonów na Anioł Pański wspominał niegdyś Władysław Broniewski w jednym ze swoich wierszy. Kościół i dom poety dzieli zaledwie kilkadziesiąt metrów do pokonania, niestety coraz bardziej niszczejącymi schodami, co daje się we znaki parafianom szczególnie zimą, kiedy przechodzą skrótem pod słynnym rozłożystym dębem.

Wejście do legendarnych tuneli pod miastem... I cmentarz

O kościele na Górkach mówiło się także w kontekście legendarnych tuneli pod miastem, których istnienia do dziś nikt nie udowodnił. Obecny proboszcz parafii, ks. Tadeusz Łebkowski twierdzi, że nic o nich nie wie. Owszem, istnieją piwnice biegnące w stronę kościoła z Domu pod Trąbami, ale nie tunele, do których wejście miało rzekomo otworzyć się pod koniec lat 50. lub z początkiem 60….

Kościół na Górkach posiada piwnice ze starymi grobowcami, które zdewastowano w czasie wojny. Wkoło mamy jeden wielki cmentarz, który w dawnych latach otaczał mur wraz z 4 kapliczkami. Wystarczyłoby przekopać jakieś 30 cm w głąb, aby się o tym przekonać.

Cegły dominikanów na Niemieckich Górkach

Pierwszy zbudowany w tym miejscu kościół na wysuniętym cyplu skarpy nieopodal Wzgórza Tumskiego spłonął w XV wieku, by w kolejnym wieku wznieść kolejny w stylu późnogotyckim. Ciekawostką był fakt, że wykorzystano cegłę jako budulec, co czyni płocką świątynię najstarszą ceglaną budowlą w tej części kraju. W toku kolejnych remontów wnętrze nabrało późnobarokowego wystroju, ale z 7 ołtarzy do dzisiaj zachował się już tylko ołtarz główny oraz ambona ze złoceniami. To właśnie z tego kolejnego kościoła Prusacy usunęli siłą zakonników w 1804 roku, oddając świątynię we władanie ewangelikom, natomiast sam klasztor wykorzystywano w zależności od doraźnych potrzeb. Mieściła się w nim szkoła, archiwum, a nawet magazyny.

Dopiero po II wojnie światowej w świątyni osiedlili się katolicy, ale najpierw trzeba było go wykupić. W ten sposób odzyskano kościół, plebanię i dzwonnicę, natomiast klasztor przeznaczono na siedzibę parafii prawosławnej pw. Przemienienia Pańskiego. Drzwi do cerkwi mieściły się także w tym samym kompleksie, ale od strony Wisły. Dziś zobaczymy tam tylko stare schody z zamurowanymi drzwiami, bo przeniesiono ją do innej części budynku. To, co widzimy wokół kompleksu, to pozostałości dawnych ogrodów dominikańskich (zwanych także „płockimi tarasami”).

Cały kompleks jest czworobokiem z podwórzem po środku, przy czym część naprzeciwko pomnika należy do katolików, pozostałe dzieli parafia prawosławna i miasto.

Korytarz, przy którym pojawiła się żółta tabliczka o zakazie wstepu, wykorzystywany jest dwojako. W lecie katolicy wchodzą do kościoła oddzielnym wejściem, znajdującym się we wnętrzu kościoła pod chórem, ale zimą tym wąskim korytarzykiem prowadzącym również do części mieszkalnej i na wirydarz.

Podroż w czasie z Dżagą w tle

Sam korytarzyk często bywa dewastowany. Także obecnie brakuje części szyby nad drzwiami, a w środku za skrzynką na listy jest spora wyrwa, zupełnie jakby ktoś starał się ją koniecznie wyrwać ze ściany. Był już zresztą parokrotnie malowany, ale amatorów ściennych napisów w dalszym ciągu nie brakuje. Jeśli pójdziemy nim na wprost i otworzymy kolejne drzwi, od razu przyjdzie nam na myśl, że oto cofnął się czas. Schody i balustrady w środku będą drewniane, farba już dawno zeszła wraz z tynkiem, a komuś koniecznie zależało, żeby wszyscy dowiedzieli się o istnieniu niejakiej Dżagi.

Kolejne, tym razem drewniane drzwi przymocowano sznurkiem od wnętrza podwórza. To, co tam zobaczymy, mogłoby przypaśc do gustu już tylko najzagorzalszym amatorom murów z czerwonej cegły z fragmentami starego tynku i rysunków z motywem diabelskim! Jeśli ktoś lubi chadzać do centów handlowych i podoba mu się współczesna, nawet surowa architektura, tu zobaczy sznurki na pranie przymocowane do trzepaka lub garaże, gdzieniegdzie przemianowane na zsypy, z drzwiami wykonanymi z desek, które polubią co najwyżej korniki. Zaledwie kilka metrów dalej stoi śliczny karmnik dla ptaków tuż przy odnowionej części dzisiejszej parafii prawosławnej, a wszystkie zabudowania, łącznie z bramą (oraz kościołem św. Dominika) stanowią niesamowity kontrast dla ruin, z których już nikt nie korzysta. Na nich zawieszono kolejną tabliczkę, identyczną do tej przed wejściem do korytarza.

Żółta tabliczka

A jednak gdzieniegdzie drzwi są pootwierane, w oknach widać firanki i anteny satelitarne. Ktoś w tych warunkach mieszka.

- Ta tabliczka oznacza, że żywot tego budynku już się zakończył – mówi Hubert Woźniak z zespołu medialnego Ratusza. – Ale nie powinna nikogo przestraszyć, korytarz jest bezpieczny dla parafian z kościoła rzymsko-katolickiego – zapewnia urzędnik. I tłumaczy, że w kompleksie możemy wyróżnić część niższą od strony Wisły, gdzie nie spotkamy już nikogo, oraz wyższą, od strony pomnika, w dalszym ciągu zamieszkiwaną przez trzy rodziny.

Niestety, zarówno korytarzyk, jak i wspomniana część mieszkalna są własnością komunalną, w tym przypadku przynależną miastu. – Nie możemy wyłączyć z użytkowania tylko części budynku, musimy dysponować całością – klaruje Woźniak.

Ale nic tu nie jest takie proste. Na razie MZGM wysłał lokatorom zawiadomienia o konieczności złożenia wniosków w sprawie przydzielenia lokali zastępczych. Ale co z tego, skoro nie nałożono na nikogo żadnego terminu, a propozycję przydziału mieszkania otrzymuje się dopiero po zgłoszeniu. W dodatku miejskie zasoby mieszkalne nie należą do zbyt posażnych. Nikt tu raczej nie pstryknie palcami i od razu pojawi się długa lista wolnych lokali. Dopiero po przekwaterowaniu wszystkich mieszkańców możliwe będzie pełne zbadanie stanu technicznego budynku.

– Musimy przeprowadzić ekspertyzę, żeby wiedzieć, co dokładnie nadaje się do remontu, w którym miejscu należałoby zabezpieczyć grunty – kontynuuje pracownik Ratusza. – Już teraz zaobserwowano niepokojące pęknięcia na ścianach, stąd nie mamy pewności, czy pochopna decyzja o remoncie nie okazałby się bezcelowa.

Tylko tercet albo pat

Tylko że w tym przypadku do tanga nie potrzeba dwojga, ale aż trojga właścicieli, aby określić przyszłość całego kompleksu. Jak dotąd próby wykupu samego korytarzyka podejmowane kilka lat temu przez ks. Łebkowskiego spełzły na niczym. Hubert Woźniak podkreśla, że do nakreślenia przyszłości tego zabytkowego miejsca i do stworzenia wstępnego kosztorysu muszą usiąść trzy strony. Istnieje także możliwość wykupu miejskiej części, ale czy parafię na to stać? Z pewnością nie tę katolicką na Górkach, której ilość parafian systematycznie ulega uszczupleniu, a co za tym idzie, maleje ilość datków od wiernych.

Czegoż nas nauczyły wieki, wsłuchanych w dźwięk daleki? Trwać!

Wszystko to stawia przyszłość Górek pod wielkim znakiem zapytania. Może zatem z funduszy strukturalnych udałoby się uszczknąć co nieco, podobnie jak w przypadku rewitalizacji Małachowianki? Hubert Woźniak nie wyklucza takiej możliwości.

Tylko że zegar tyka, a budynki niszczeją i kruszą się, stając się historią. Nie wiadomo ile jeszcze potrwa obecna patowa sytuacja. Gdyby nawet udało się wyremontować kompleks (na co na razie wcale się nie zanosi), czy ktoś pomyślał nad jego ewentualnym późniejszym zastosowaniem? Na to pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Wykorzystano fragmenty wierszy Władysława Broniewskiego: "Rysunek" i "Dzwon w Płocku".

fot. Portal Płock

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.