Reklama

Reklama

Wolontariusze z płockiego schroniska: musimy liczyć się z sankcjami, wulgaryzmami i zastraszaniem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Emil Grochowski/PortalPłock

Wolontariusze z płockiego schroniska: musimy liczyć się z sankcjami, wulgaryzmami i zastraszaniem - Zdjęcie główne

foto Emil Grochowski/PortalPłock

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Rozpoczął się otwarty konflikt pomiędzy wolontariuszami a kierownictwem Stowarzyszenia Płock Przyjazny Psom. - Żaden człowiek nie powinien traktować tak drugiego człowieka - piszą w oświadczeniu wolontariusze.

Reklama

Informacje o "zgrzycie" zaczęły przybierać na sile od jakiegoś czasu. Teraz jednak, w poniedziałek, 19 grudnia, wolontariusze wydali oświadczenie, w którym przedstawiają swoją optykę na całą sytuację. 

Jak możemy przeczytać w oświadczeniu, które widniało przez chwilę na profilu facebookowym Stowarzyszenia Płock Przyjazny Psom, które działa przy płockim schronisku, wolontariusze mają wiele zarzutów. Są one kierowane w stronę prezes Stowarzyszenia Marty Krasuskiej, będącej jednocześnie kierownikiem schroniska.  

- Wolontariat w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Płocku działa od 2019 roku i liczy obecnie ponad 40 osób. Wolontariat łączy się z szeregiem obowiązków – spacerami, socjalizacją psów i kotów, obserwacją ich stanu zdrowia, promowaniem ich w sieci, organizowaniem eventów, transportem do lecznic weterynaryjnych [...] Łączy nas bezwarunkowa miłość do zwierząt, dla których jesteśmy w stanie poświęcać swój wolny czas – często kosztem naszego zdrowia i kosztem rodziny - czytamy w oświadczeniu, które przez chwilę pojawiło się na profilu facebookowym stowarzyszenia. - Wszystko po to, aby znalazły swój wymarzony dom. I udaje się [...]Niestety, oprócz tej przyjemnej strony, pojawił się problem współpracy z Zarządem Stowarzyszenia Płock Przyjazny Psom, który jest organizatorem wolontariatu w płockim schronisku.

Wolontariusze przekonują, że pomiędzy zarządem a wolontariuszami nie ma odpowiedniej komunikacji, a także należytego szacunku. 

- Wymagana jest od nas ciągła dyspozycyjność, w przeciwnym wypadku musimy liczyć się z sankcjami, wulgaryzmami i straszeniem wyrzuceniem z grona wolontariuszy [...] Jesteśmy traktowani jak pracownicy, jednak żaden pracodawca nie powinien w ten sposób traktować swoich pracowników, ani żaden człowiek nie powinien traktować tak drugiego człowieka - skarżą się autorzy oświadczenia. - Brak szacunku do wolontariuszy ze strony Stowarzyszenia jest na porządku dziennym. Sprawy nie ułatwia fakt, że Prezesem Stowarzyszenia i kierownikiem Schroniska w Płocku jest ta sama osoba. Konsekwencją tego, są rzednące szeregi Wolontariuszy (tylko w ciągu ostatniego roku odeszło kilkanaście wspaniałych osób). Są nam wydawane polecenia służbowe, które w dużej mierze oparte są na szantażu emocjonalnym – jakiekolwiek nieposłuszeństwo będzie skutkowało odebraniem nam prawa do kontaktów ze zwierzętami.

Jako przykład wolontariusze podają sytuacje z ostatnich tygodni. Z ich realcji wynika, że mieli zostać zawieszeni w prawach wolontariuszy bez wcześniejszego uprzedzenia - pod pretekstem choroby szerzącej się wśród zwierząt. 

- Zabroniono nam wejścia do schroniska, odebrano uprawnienia do strony schroniska na portalu Facebook, do wolontariackiej skrzynki mailowej oraz do dysku Google. Jako uzasadnienie takiego postępowania, wskazano parwowirozę panującą w schronisku - czytamy w komunikacie wolontariuszy. -  Wirus ten panował w schronisku już od kilku miesięcy, co nie przeszkodziło jednak w organizacji dni otwartych i naszej obecności w tym czasie.

Wolontariusze przekonują, że wcześniej - pomimo obecności wirusa - pracowano normalnie - choć z zachowaniem ostrożności.

-  Byliśmy na bieżąco informowani, które zwierzęta są w tej chwili chore, wspólnie pokrywaliśmy koszty leczenia tych zwierząt. Dzisiaj nie wiemy, które zwierzęta cierpią na tę śmiertelną chorobę - żalą się wolontariusze w swoim oświadczeniu. - Na pewno nie jest to żaden z naszych podopiecznych, a mamy pod opieką ok. 100 psów i 46 kotów. Nie znamy zwierząt, które trafiły do schroniska po 17 listopada tego roku. Nie są one przypisywane do grup, nie wychodzą na spacery, nie są ogłaszane w sieci i promowane. Trwają w zawieszeniu.

Eskalacja konfliktu była coraz większa. Jak zdradzają wolontariusze, wraz z końcem roku wypowiedziano wszystkim umowy o świadczenie usług wolontariackich. - Dziś już wiemy, że Zarząd Stowarzyszenia nie ze wszystkimi wolontariuszami chce podpisać umowy. Przypuszczamy, że pod pretekstem corocznie podpisywanych umów między Stowarzyszeniem a spółką PreZero (właścicielem schroniska), chcą usunąć z wolontariatu osoby, z którymi Zarządowi nie jest po drodze - czytamy w oświadczeniu.

Wolontariusze podkreślają, że ta sytuacja jest dla nich bardzo bolesna - dlatego zwrócono się do prezydenta Płocka z prośbą o mediację. Takie pismo miało trafić do Andrzeja Nowakowskiego 13 grudnia. 

- Mamy nadzieję, że sytuacja wkrótce zostanie wyjaśniona, atmosfera poprawi się, wróci szacunek i od 1 stycznia 2023 roku, wszyscy wrócimy do naszych kochanych podopiecznych, aby dbać o nich i spełnić ich marzenia o ciepłym, rodzinnym domu. PS. Wolontariusze nie są członkami Stowarzyszenia Płock Przyjazny Psom. Niestety, Zarząd w imieniu Walnego Zgromadzenia odmówił nam dołączenia do tej organizacji - podsumowują wolontariusze z płockiego schroniska.

Do tego tematu będziemy wracać. Czekamy na komentarz prezydenta Płocka i kierownik schroniska, Marty Krasuskiej.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy