Reklama

Reklama

Wielka Płyta podzielona: walczyć czy pomagać wolno żyjącym kotom?

Opublikowano: wt, 10 paź 2017 15:30
Autor:

Wielka Płyta podzielona: walczyć czy pomagać wolno żyjącym kotom? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Walczyć czy pomagać wolno żyjącym kotom? To jeden z palących problemów mieszkańców Wielkiej Płyty. Kolejnym jest oczywiście kwestia budowy nowego przedszkola przy Kossobudzkiego.

Reklama

Walczyć czy pomagać wolno żyjącym kotom? To jeden z palących problemów mieszkańców Wielkiej Płyty. Kolejnym jest oczywiście kwestia budowy nowego przedszkola przy Kossobudzkiego. 

Początek spotkania to oczywiście temat przedszkola. Już po raz kolejny prezydent Andrzej Nowakowski starał się przekonać mieszkańców, że adaptacja jednego skrzydła Szkoły Podstawowej nr 3 na potrzeby Miejskiego Przedszkola nr 17 to racjonalne rozwiązanie. Koszt adaptacji urzędnicy szacują na 4 mln złotych, nowy budynek miałby kosztować około 8 mln złotych. W miejscu starego przedszkola i byłej szkoły specjalnej proponują teren rekreacyjny i parking. 

- To nie są proste decyzje - przekonywał prezydent. - Jeśli mogę wydać 4 zamiast 8 milionów i osiągnąć ten sam cel, czyli nowoczesne przedszkole, powinienem tak zrobić. Tak jest zapisane w ustawie. W przeciwnym razie mogą wysunąć się oskarżenia o niegospodarność. 

Mieszkańcy nadal mieli szereg wątpliwości, m.in. o strome schody w budynku szkoły czy niewystarczającą pojemność przedszkola. W przypadku przeniesienia go do szkoły, utworzono by sześć oddziałów na 116 dzieci. W tym wariancie dzieci miałyby do dyspozycji salę gimnastyczną. Kosztem sali gimnastycznej można utworzyć dwa dodatkowe oddziały. 

- Przedszkole na Podolszycach, na które się państwo powołujecie, ma 10-11 oddziałów i jest placówką integracyjną - wskazywała jedna z mieszkanek. - Trochę nie w porządku jest mówienie nam, że nasze przedszkole będzie kosztowało tyle samo, skoro będzie mniejsze. 

Prezydent odbijał piłeczkę, wskazując, że w Płocku każdy 3-latek ma możliwość chodzenia do miejskiego przedszkola i nie ma czegoś takiego jak przedszkola osiedlowe. - Na Winiarach nie ma np. żadnego - argumentował. Podpierał się też danymi demograficznymi z obwodu Szkoły Podstawowej nr 3, które nie napawają optymizmem. 

Liczba urodzeń w obwodzie Szkoły Podstawowej nr 3:

  • 2011 r. 109 
  • 2012 r. 98 
  • 2013 r. 93 
  • 2014 r. 96
  • 2015 r. 82 

- Być może efekt 500+ kiedyś zadziała - mówił prezydent. - W 2016 roku w Płocku urodziło się 1148 dzieci, do połowy obecnego 515. Nie jesteśmy w stanie przekonać się, że za rok będzie dwa razy więcej dzieci. Ja bym chciał, naprawdę. Ale na dziś to mało prawdopodobne. Trzeba liczyć się z tym, że w Płocku jest nas coraz mniej. 

Na spotkaniu pod koniec 2016 roku prezydent obiecał, że powstaną dwie koncepcje - budowy nowego przedszkola oraz adaptacji skrzydła. Na poniedziałkowym spotkaniu odniosła się do tego radna Wioletta Kulpa.

-  Wydaje mi się, że złamał pan umowę społeczną zawartą wtedy w przedszkolu - wtrąciła radna. - Miał pan pieniądze, po 50 tys. na koncepcje. Dziś po raz pierwszy mówi pan, że to pieniądze wyrzucone w błoto. Zachował się pan nie w porządku. Jak pan może tak mówić? Po co podgrzewacie atmosferę tym głosowaniem? Mieszkańcy zebrali 2098 głosów, wyrazili swoje zdanie. 

Chodziło o głosowanie przy okazji budżetu obywatelskiego. Płocczanie mogli wyrazić swoje zdanie na temat preferowanego rozwiązania. Za budową nowego przedszkola opowiedziało się 314 mieszkańców, za adaptacją 303.

Koty to dobro narodowe?  

Mieszkańcy po przedłużającej się dyskusji zaczęli już szeptać między sobą, że decyzja odnośnie przedszkola już została podjęta. Okazało się jednak, że nie tylko ta sprawa rozpala ludzi do czerwoności. Mieszkańcy są podzieleni ws. wolno żyjących kotów, których na terenie Płocka jest ok. 1000. 

- Jesteśmy wmanewrowywani w problem kotów - mówił wywołany do odpowiedzi Jan Rączkowski, prezes Płockiej Spółdzielni Mieszkaniowo Lokatorskiej – Własnościowej. - Nie jesteśmy ich przeciwnikami, to konflikt lokatorski. Zadania spółdzielni to zabezpieczenie potrzeb mieszkaniowych mieszkańców. Nie ma obowiązku rozwiązywania problemów kotów. Nie mamy też narzędzi, żeby przyznać którejś ze stron rację.

Część mieszkańców oburzyło działanie spółdzielni. Dopytywali, dlaczego bez ich zgody okratowano okna piwniczne niektórych bloków. Wskazywali, że wewnątrz były żywe zwierzęta. 

- Kto wynajął firmę, która wyłapuje koty wolno żyjące przy Kossobudzkiego 2? Koty są dobrem narodowym! - grzmiała przedstawicielka fundacji Pomagamy Płockim Zwierzakom. 

- To niech pani sobie weźmie to dobro narodowe do domu! - padła riposta z sali. 

- Sam osobiście zanosiłem podanie lokatorów w tej sprawie. Nie jestem przeciwnikiem kotów, ale trzeba jasno powiedzieć: jest syf, kiła i mogiła. 

- To haniebne działanie - ripostowała inna mieszkanka.  

- Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził - skwitował prezes Rączkowski.  

Mieszkańcy zgłaszali też inne problemy, m.in. brak oświetlenia przy jednym z bloków czy prośbę o postawienie wiaty przystankowej. Prezydent dostał też prośbę o wycinkę topoli przy ul. Rembielińskiego. 

- Z topolą będzie tak, jak z kotami - uśmiechnął się prezydent. - Będą zwolennicy i przeciwnicy. 

Jeden z mieszkańców wskazywał, że od wielu lat nic nie dzieje się działką przy Zgliczyńskiego (dawne Wolskiego) 6. Prezydent mówił, że miasto chciało ją sprzedać, ale nie było chętnych.  

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (29)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.