Reklama

Reklama

Więckiewicz. Zostałbym bez ucha [FOTO]

Opublikowano: 23 września 2015 20:37
Autor:

Więckiewicz. Zostałbym bez ucha [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Grał już m. in. Hitlera, Wałęsę, uzależnionego od alkoholu pisarza w „Pod Mocnym Aniołem”, ostatnio prokuratora Teodora Szackiego na podstawie poczytnego kryminału. - Fani serii protestowali na Facebooku „jak to, taki brzydki facet ma zagrać przystojniaka, niemal supermena?” - opowiadał w trakcie spotkania z widzami aktor Robert Więckiewicz.

Reklama

Grał już m. in. Hitlera, Wałęsę, uzależnionego od alkoholu pisarza w „Pod Mocnym Aniołem”, ostatnio prokuratora Teodora Szackiego na podstawie poczytnego kryminału. - Fani serii protestowali na Facebooku „jak to, taki brzydki facet ma zagrać przystojniaka, niemal supermena?” - opowiadał w trakcie spotkania z widzami aktor Robert Więckiewicz.

Robert Więckiewicz odwiedził we wtorek Novekino Przedwiośnie przy okazji V Festiwalu Kultury i Sztuki dla osób niewidomych, gdzie pokazano „Ziarno prawdy” wraz z audiodeskrypcją. Powitano go bukietem kwiatów i podziękowaniami za to, że dał się dotknąć przez jedną z uczestniczek festiwalu, czyli „obrajlować” przy okazji poprzedniego pobytu w Płocku. - Sercem jestem z wami – mówił do widzów świeżo po seansie. - Jesteście mi tak samo potrzebni, jak ja wam.

Biskup nie pozwala

Aktor długo opowiadał anegdoty związane z realizacją filmu „Ziarno prawdy” na podstawie drugiej części z serii kryminałów napisanych przez Zygmunta Miłoszewskiego. Do zdjęć wybrano Sandomierz, gdzie równolegle powstawał telewizyjny serial „Ojciec Mateusz”. - W „Ziarnie prawdy” pełno tu spraw zamiecionych pod dywan, jakby Sandomierz był niezwykle demonicznym miastem – przyznawał. Głównie za sprawą kontrowersyjnego obrazu wiszącego w katedrze sandomierskiej autorstwa Karola de Prevot. Przedstawia mord rytualny. Został wpleciony w treść książkowego pierwowzoru. - Przez wiele lat był zasłonięty. Teraz zamieszczono przy nim tabliczkę, że przedstawia nieprawdę – dodawał. Sandomierscy Żydzi w XVII wieku zostali oskarżeni o zamordowanie dziecka w celach rytualnych. Po trzyletnim procesie oskarżonych skazano na karę śmierci.

W trakcie spotkania ciekawostek z planu zdjęciowego nie brakowało. Władze kościelne nie wydały zgody filmowcom na kręcenie ujęć w sandomierskiej katedrze z XIV wieku. Proboszcz wyraził zgodę, biskup okazał się jednak nieugięty. Posłużono się reprodukcją obrazu, natomiast oryginalną budowlę „zagrała” inna katedra z Chełmna, gdzie przed laty rezydowali Krzyżacy. - W trakcie kręcenia ujęć na środku sandomierskiego rynku stanęło 15 kobiet. Zaczęły bardzo głośno odmawiać różaniec, tym samym uniemożliwiając nakręcenie sceny. Chyba ktoś je do tego zainspirował. Na nasze prośby, aby skróciły modlitwę lub trochę się przesunęły, stanowczo odmawiały - opowiadał. - Oni chyba już tam są lekko zmęczeni „Ojcem Mateuszem”. Do jednej ze scen potrzebowaliśmy wnętrza sklepu. Musiał być zamknięty na kilka godzin. Przyszła oburzona kobieta z 7-letnią córką. Na odchodne szeptała do małej, „chodź kochana, nie zrobimy dzisiaj zakupów, bo znowu ci zasr*** filmowcy przyjechali”.

Pół litra śliny na twarzy

Oprócz aktorów, w filmie zagrały również ważące kilkadziesiąt kilogramów psy. - Ich szczęki miały potężną siłę. W jednej ze scen przywiązano jednego liną. Mój bohater spadał ze schodów. Oczywiście nie ja, tylko kaskader, ale tylko turlałem się z ostatnich stopni. Miałem spaść dokładnie naprzeciwko psiego pyska. Reżyser, Borys Lankosz zapewniał, że znajdę się około pół metra od niego, a wyszło kilka centymetrów. Pies oblizał się tak, że chyba z pół litra jego śliny znalazło się na mojej twarzy. Wyglądał, jakby chciał mi powiedzieć „stary, co ty takiego wyczyniasz?”. Wystarczyło, żeby zrobił szczękami „kłap”, a zostałbym bez ucha.

Lubię kanalię Szackiego

Co myśli o Szackim? - Jest facetem z poczuciem humoru, chociaż to nie zawsze widać na ekranie. Nikomu na widok kobiety z poderżniętym gardłem nie jest do śmiechu. Pełno w tym filmie mroku, wywoływane są stare demony polsko-żydowskie. Szacki musi mieć do tego dystans. Tak jak Sharon Stone w „Nagim instynkcie” przekładała nogę z kolano na kolano, identycznie robi zestrojony w garnitur Szacki, siedząc w jednej ze scen na krześle obrotowym – a jednak on bardzo lubi tę postać. - Cechuje go specyficzny stosunek do zwierząt i kobiet. Nie próbuję go usprawiedliwiać. Na koncie ma rozbite małżeństwo z własnej winy, do tego problemy z dorastającą córką, zsyłka na prowincję i dużo młodsza, traktowana przez niego bardzo instrumentalnie, kochanka. To cham i mizogin z niewyparzoną gębą, jednocześnie fantastycznie inteligentny i bezwzględnie skuteczny. Kanalia, która jednocześnie potrafi do siebie przyciągać i irytować.

Rozczarowanie. Nie przebił Olbrychskiego

Więckiewicz książki wcześniej nie przeczytał. Słyszał jednak o ekranizacji pierwszej części serii pt. „Uwikłanie” w reżyserii Jacka Bromskiego. Tyle że tam nie było Szackiego, tylko zagrana przez Maję Ostaszewską prokurator Agata Szacka. - W sumie mało filmów oglądam – żartował. - Kiedy już oficjalnie ogłoszono, że to ja wcielę się w tę postać, rozpętała się fala komentarzy, jak to w książce Szacki jest przystojny, niczym superman, a tu taki brzydki gość. To musi być pomyłka, nie nadaje się. Zadzwonił do mnie Borys Lankosz. Pyta, czy czytałem już te wpisy na Facebooku,a ja mu na to, że nie czytam Facebooka. To on mi zeskanuje, co napisał Miłoszewski w mojej obronie. Prosił aby ludzie dali mi szansę. Na premierę koledzy jechali do Sandomierza jak na ścięcie, obawiali się obrzucenia pomidorami. Ja marzyłem o pikiecie, a  tam bankiet, kwiaty, owacje. Daniela Olbrychskiego nie przebiłem, kiedy miał zostać Kmicicem. Wtedy to już był protest ogólnokrajowy. Też miałem podobny problem. No bo jak to, Hans Kloss zagrał rolę Pana Samochodzika! - wspominał pamiętne role Stanisława Mikuskiego. - Trzeba to wziąć na klatę i robić swoje.

Z rolą Lecha Wałęsy było inaczej. Były prezydent wciąż żyje, łatwo sprawdzić jak wyglądał, wciąż żyją związkowcy z „Solidarności”. - W Polsce żyje 38 mln ekspertów od Wałęsy – dowcipkował.

Nie umiem uśmiechać się przed kamerą

Aktor przy tworzeniu postaci musi opanować dziesiątki mikroelementów. Więckiewicza interesują najmocniej nie te skrajne emocje, tylko całe spektrum pomiędzy nimi. - Nikt chodzi bez przerwy wkurzony, bo my chyba żyłka pękła na czole, ani nie jest wiecznie dobrym aniołem – podkreślał. Niewidomego nie zagra, rolę już „ukradł” Andrzej Chyra wcielający się w niewidomego nauczyciela w „Carte blanche”. Zresztą on najbardziej lubi nie pracować, pomimo że właśnie oczekuje premiery swojego kolejnego filmu, „Król życia”, w którym zagrał gościa „reprezentującego pozytywną stronę mocy”. To raczej nietypowo dla aktora specjalizującego się przez długi czas w rolach eksploratorów mrocznych zakamarków ludzkiej duszy. Wyznał widzom: - Mam problem z uśmiechaniem się przed kamerą. Zagranie samego siebie byłoby chyba najtrudniejsze. Problem z uśmiechem to chyba kwestia mojego ochronnego pancerza.

Widzowie gratulowali mu wspaniałego głosu. Pytali, czy planuje ponownie wcielić się w postać Szackiego. - „Gniew” już przeczytałem i nie mam nic przeciwko. Wątki się tam dopełniają, Szacki ponosi porażkę i musi zmagać się z jej konsekwencjami. Pewne zapytania od producentów już się pojawiły – uspokoił kinomanów.

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.