W okresie letnim niektóre kursy linii podmiejskich są zdejmowane. Dzieci przez nieco ponad dwa miesiące nie muszą dojeżdżać do szkoły, ale co z osobami, które muszą dotrzeć do pracy?
W podpłockich miejscowościach autobusy Komunikacji Miejskiej kursują rzadko. W szczycie są to co najwyżej dwa kursy na godzinę. Tak jest np. w przypadku linii 102 i 103, które wożą mieszkańców gmin Stara Biała i Brudzeń Duży.
- W wakacje zdejmowanych jest kilka kursów w tym te, którymi dojeżdżamy do pracy - żali się czytelniczka. - Latem mamy wybór: albo dojechać do miasta godzinę wcześniej albo prosić pracodawcę o zmianę godzin pracy.
Zdejmowanie mało uczęszczanych kursów to częsta praktyka. Zapytaliśmy w Komunikacji Miejskiej, dlaczego tak się dzieje.
- Zapotrzebowanie na częstotliwość kursów wysyłają wójtowie gmin - tłumaczy Kinga Wochowska, rzeczniczka przewoźnika. - Na podstawie tego dopasowujemy rozkłady. Wszystko na prośbę gminy.
Skontaktowaliśmy się więc z wójtami gmin.
- Nigdy nie wnioskowaliśmy o zdejmowanie kursów, nie mamy z tym nic wspólnego - zapewnia Sławomir Wawrzyński, wójt gminy Stara Biała. - Inicjatywa wyszła z gminy Brudzeń Duży, my się na to zgodziliśmy.
Jak wyjaśnia wójt, taka procedura funkcjonuje od kilku lat, a skarg do tej pory nie było. Zauważa też, że na zmniejszaniu liczby kursów zyskuje też sam przewoźnik, bo na terenie Płocka to Komunikacja Miejska opłaca kurs.
- Dojazd autobusu tylko do Starej Biały jest niemożliwy ze względów technicznych. Nie mamy pętli. Gdzie autobusy miałyby zawracać? - rozkłada ręce wójt.
Końcowym przystankiem jest Brudzeń Duży. Sekretarz gminy nie owijał w bawełnę - chodzi przede wszystkim o koszty. Wskazuje przy tym spadek liczby pasażerów wraz z końcem roku szkolnego.
- To decyzja rady gminy, podjęta po konsultacji z sołtysami i mieszkańcami - powiedział w rozmowie z Portalem Płock Dariusz Reczek. - Jest to podyktowane oszczędnościami. W tym roku dołożyliśmy za to dodatkowy kurs wzdłuż Wisły, którego wcześniej nie było.
Jak wyjaśnia sekretarz, kursy nie zostały zdjęte od ręki. Jest to poparte wyliczeniami, a w ciągu kilku lat funkcjonowania systemu mieszkańcy zgłaszali uwagi. W tym momencie na zmianę rozkładu wakacyjnego szans nie ma.