Reklama

W Łodzi się udało, mają kodeks. W Płocku...

Opublikowano:
Autor:

W Łodzi się udało, mają kodeks. W Płocku... - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości O problemie z reklamami w Płocku pisano i dyskutowano już niejeden raz. Była nawet wstępna wizja ujednolicenia, stworzenia czegoś w rodzaju dobrych praktyk dla tych, którzy chcą promować swoje produkty i usługi. Ratusz ogłosił, że poszukuje chętnego do stworzenia kodeksu reklamowego i na razie nie wyszło tak, jakby sobie tego życzyli urzędnicy.

O problemie z reklamami w Płocku pisano i dyskutowano już niejeden raz. Była nawet wstępna wizja ujednolicenia, stworzenia czegoś w rodzaju dobrych praktyk dla tych, którzy chcą promować swoje produkty i usługi. Ratusz ogłosił, że poszukuje chętnego do stworzenia kodeksu reklamowego i na razie nie wyszło tak, jakby sobie tego życzyli urzędnicy.

Po co nam taki kodeks? - Płock posiada wysokie walory krajobrazowe, na które niekorzystny wpływ mają chaotycznie lokalizowane reklamy – czytamy w uzasadnieniu do zamówienia. - W prowadzonych badaniach mieszkańcy dość nisko oceniają jakość przestrzeni publicznej, w której wskazują m. in. na chaos reklamowy - stąd konieczność uporządkowania, ustalenia koniecznych zasad postępowania. Jednak we wtorek pojawiła się informacja, że zamówienie publiczne pt. „Opracowanie kodeksu reklamowego dla miasta” zostało unieważnione. Dlaczego? Ponieważ nie wpłynęła żadna oferta do ratusza.

W zeszłym roku płoccy radni zobowiązali prezydenta o przygotowania projektu uchwały określającej zasady i warunki usytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych, urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń, ich gabarytów. To również konieczność doprecyzowania standardów jakościowych, rodzajów materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane reklamy na obszarze miasta. Tyle że zarządzenie pojawiło się w październiku 2015 roku, a zamówienie na opracowanie kodeksu krajobrazowego rozpisano dopiero w maju 2016 roku.

Kodeks miał zostać sporządzony w czasie 10 miesięcy od momentu podpisania umowy przez wyłoniony w postępowaniu podmiot, który wykazałby się doświadczeniem polegającym na sporządzeniu jednego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP) dla terenów miejskich powyżej 70 ha oraz jednym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego dla terenu zamieszkałego przez co najmniej 80 tys. mieszkańców. Postawiono także drugi wymóg odnośnie kilkuosobowego zespołu, który miałby podjąć się zadania. Ten powinien składać się z osoby, która opracowywała już studium lub MPZP, architekta z uprawnieniami budowlanymi, architekta krajobrazu oraz z osoby z wiedzą z zakresu ekonomii i prawa, przy czym wprowadzono zakaz posiłkowania się wiedzą i potencjałem innych podmiotów.

W powstałym dokumencie miały zostać zawarte rozwiązania dotyczące kształtowania kolorystyki elewacji budynków na terenie miasta, aby te ochronić przed coraz powszechniejszym efektem pastelozy. Także na wykonawcy spoczywał obowiązek przygotowania i przeprowadzenia konsultacji społecznych na terenie Płocka (trzy spotkania). Ponadto chciano zobowiązać wykonawcę do opracowania na tej podstawie projektu uchwały do przedłożenia radnym na komisjach i na sesji (tu jednak nie przewidziano więcej niż pięciu spotkań) oraz Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej (dwa spotkania). Do projektu miała zostać dołączona analiza skutków prawnych i finansowych wprowadzenia w życie uchwały.

Ostatecznie wyszło na to, że nie było możliwości jakiegokolwiek wyboru z nadesłanych ofert. - Zakładamy, że wznowimy zamówienie na powstanie kodeksu krajobrazowego. To kwestia kilku dni – mówi kierownik referatu rewitalizacji i estetyzacji miasta, Michał Balski. - W 99 proc. treść zamówienia pozostanie identyczna. Zmienimy tylko jedną kwestię. W poprzednim pisaliśmy o konieczności kilkuosobowego zespołu. Jeśli jednak jednak osoba posiada odpowiednie wykształcenie i może poświadczyć odpowiednimi dokumentami, że jest architektem krajobrazu i ma zarazem uprawnienia budowlane, opracowywała już studium lub MPZP, wówczas uznamy, że spełnia wymogi.

Powstanie kodeksu jest dobrowolną inicjatywą gminy. Ratusz, jak dodawał Balski, nie zdoła wykonać całego zakresu prac określonych w zamówieniu „własnym sumptem”. Wcześniej brakowało środków finansowych, stąd ta kilkumiesięczna zwłoka.

Czytaj też:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE