Reklama

Reklama

Szymon Hołownia w Płocku: Wykonałem krok, który dla wielu osób jest niezrozumiały [FOTO]

Opublikowano: 11 lutego 2020 21:04
Autor:

Szymon Hołownia w Płocku: Wykonałem krok, który dla wielu osób jest niezrozumiały [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jest „kandydatem na kandydata” na urząd prezydenta Polski, jego żona pochodzi z Płocka. Kiedy jednak został zapytany czy obieca powstanie w naszym mieście kliniki onkologicznej, powiedział: - Jestem zbyt poważnym człowiekiem, aby obiecać, że otworzę w Płocku szpital. Sami zobaczycie jak wielu kandydatów na prezydenta będzie udawało kandydatów na premiera. Obiecają wam wszystko, obwodnicę, nawet kolorowe sny. Tylko ich wybierzecie i na nich zagłosujcie – mówił Szymon Hołownia.

Reklama

Jest ?kandydatem na kandydata? na urząd prezydenta Polski, jego żona pochodzi z Płocka. Kiedy jednak został zapytany czy obieca powstanie w naszym mieście kliniki onkologicznej, powiedział: - Jestem zbyt poważnym człowiekiem, aby obiecać, że otworzę w Płocku szpital. Sami zobaczycie jak wielu kandydatów na prezydenta będzie udawało kandydatów na premiera. Obiecają wam wszystko, obwodnicę, nawet kolorowe sny. Tylko ich wybierzecie i na nich zagłosujcie ? mówił we wtorek Szymon Hołownia.

Hasło w tle: ?Polska to duży kraj, zmieścimy się tu wszyscy?. W sali Spółdzielczego Domu Kultury we wtorek przygotowano 200 miejsc, z czego zapełnione około 140. Zadbano o podarunki dla dzieci dla domu dziecka, aby "było jakieś wymierne dobro z tego rodzaju spotkań". To miało konkretny cel: prezentację (chociaż Szymon Hołownia bywał już w Płocku), zebranie podpisów od mieszkańców, aby Hołownia mógł zostać zarejestrowany jako kandydat w wyborach na prezydenta Polski. Urodził się w 1976 r. w Białymstoku, później przeprowadził do Warszawy. To dziennikarz, autor książek, założyciel dwóch fundacji. - Prowadziłem dość duży program rozrywkowy w ramach urozmaicenia swoich zajęć ? odnosił się do programu ?Mam Talent? w stacji TVN.

Szybko skupił się na motywach swojej decyzji o starcie w wyborach prezydenckich. Decyzję skonsultował wcześniej z rodziną

- Wykonałem krok, który dla wielu osób jest ryzykowny lub niezrozumiały. Wszedłem na tę trudną drogę przekonany, że dłużej nie mogę biernie się temu przyglądać. Pewnie, że mógłbym napisać kolejne książki, felietony, nawet wygrażać pięścią do telewizora albo komputera, zastanawiając się ile to będzie jeszcze trwało. W Polsce dwie partie polityczne wzięły na zakładnika całe społeczeństwo. Ich spór dzieli Polskę, niszczy, wybija z torów, którymi powinna jechać do przodu.

Mówił o Andrzeju Dudzie: - Prezydent jest albo hamulcowym, albo podpisuje wszystko jak leci. Stał się częścią systemu, a powinien być ponad nim, trzymać w ryzach. Według mnie Andrzej Duda nie powinien być dalej prezydentem nie dlatego, że to zły człowiek, tylko udowodnił, że na to stanowisko się nie nadaje. Łamie konstytucję. Mówi o sobie, że nic od niego nie zależy. Opowiada bzdury o komunistach, których należy tropić, a sam prokuratorów stanu wojennego zaprzysięgał do Trybunału Konstytucyjnego. Dla jasności, nie uważam, że Bronisław Komorowski był wymarzonym prezydentem. Popełnił mnóstwo błędów. Wybory zweryfikowały go bezlitośnie. Ale tu chodzi o nową jakość. Według sondaży Małgorzata Kidawa-Błońska może przegrać z Andrzejem Dudą w drugiej turze. A jeśli nawet wygra, znów zacznie się starcie między PiS a PO.

Podkreślał, że jest kandydatem pozapartyjnym, bez partyjnych struktur i pieniędzy. - Pięć lat temu na takiego kandydata było za wcześnie, a za pięć lat będzie za późno. Prezydent powinien skupiać się na jakości ustawodawstwa, a nie na znaczku partyjnym. Dlatego podjąłem ryzyko. Wiem również, że stoją przeciwko mnie dwie potężne maszyny i każda chce ten mój pociąg wykoleić. Nie stoi za mną żadna partia. Nie mam zresztą planów, aby jakąś zakładać. A jeśli pozapartyjny kandydat wygra, kiedy dwa partyjne obozy zobaczą, że ludzie chcą czegoś innego, może się rozkleszczą i zmienią swoje zachowanie. Chciałbym zostać prezydentem, który bierze z rządów PiS czy PO to, co dobre. Nie można od prezydenta oczekiwać, że uratuje konkretny szpital i zbuduje w tym miejscu obwodnicę. Do tego jest rząd, wybiera się właśnie partie polityczne. Prezydent może być kimś, kto wytyczy kierunki.

Zebrano ekipę 4 tys. wolontariuszy. - Złożyliśmy dokumenty do Państwowej Komisji Wyborczej, rejestrujemy komitet. Potrzebujemy 150 tys. podpisów, aby moje nazwisko znalazło się na karcie do głosowania. Po rejestracji komitetu uruchomimy zbiórkę, crowdfunding wyborczy. Te 10 czy 50 zł jest ceną za projekt, który może doprowadzić do zmiany. Za innych partyjnych kandydatów już zapłaciliście z pieniędzy budżetowych, za Andrzeja Dudę w poprzednich wyborach ok. 13 mln zł. Partie dostają subwencje z budżetu państwa. Wiem co się dzieje podczas świąt jak po dwóch głębszych schodzi na politykę, a w internecie i telewizji trwa wojna domowa. Wujek oświadcza, że już nie będzie z tymi pisowcami albo kodomitami rozmawiać. Czy to jest tego warte? To może zmienić tylko niepartyjny prezydent.

Oprócz pieniędzy, potrzebna jest także przychylność wyborców 10 maja ? 5 mln głosów do wejścia do drugiej tury. - Polska polityka choruje na kadencjozę. Politycy dostają hormonów wyborczych na rok przed wyborami, wtedy ruszają na tarło, z każdym będą się ściskać na ulicy, robić sobie selfie. Kandydat prosi wyborcę "kochaj mnie, a zbawię cię od problemów?, potem jest spełnienie w noc wyborczą i absztyfikant czy absztyfikantka znika. Później okres godowy ponownie się zaczyna. Jeżdżę po Polsce przez 8 lat, jestem z ludźmi. 200 spotkań w roku. Prezydent nie powinien wychodzić spośród ludzi. Niech to będzie prezydentura narodowego słuchania i rozmowy.

Przedstawiał cztery punkty programu. Rozpoczął od bezpieczeństwa narodowego rozumianego szerzej niż sprawy wojskowości, obrony terytorialnej. - Kraju nie demontuje się tylko z pomocą ataku rakietowego, można to zrobić poprzez ruchy wewnątrz. Manipuluje się nastrojami społecznymi. Mamy przecież internet. Musimy zadbać o bezpieczeństwo na miarę XXI wieku, zamiast żyć sporami z lat 90. XX w., in vitro, aborcją, kto pił wódkę w Magdalence. Co ja zostawię dziecku? Informację czy Wałęsa był agentem, czy nie? Ona się tym nakarmi? Świat przyspiesza, nie będzie na nas czekał ? dopowiadał. Jak twierdził, prezydent powinien regularnie zwoływać Radę Bezpieczeństwa Narodowego.

Równie istotne są sprawy środowiska naturalnego, sprawy emisji, zasobów wodnych. - Wody będzie coraz mniej, co przełoży się na ceny żywności, energetykę, nasze życie. Powinna powstać mapa drogowa ? dodał. Stwierdził także, że to, co najlepiej Polakom udało się w ostatnich dekadach, to samorządy i działalność obywatelska. - Obecna władza próbuje samorządy centralizować, zabierając im pieniądze przez zmiany w PIT, kombinowanie z subwencją na oświatę. W Płocku samorząd dokłada pieniądze do szpitala, które mogłyby zostać wydatkowane na zupełnie inny cel. Samorządy trzeba wzmacniać, podobnie działalność samorządową. To prezydent powinien być rzecznikiem samorządów w tym kraju.

Skupił się na solidarności społecznej. - Budowaliśmy dom, a teraz chodzi o to, abyśmy, pomimo różnic, mogli w nim razem funkcjonować. Potrzebujemy państwa, które zejdzie na ziemię i zacznie zauważać co się dzieje z osobami wykluczonymi, z dziećmi po reformie edukacji, ile czasu czeka się na badanie diagnostyczne. Państwa nie stać ma to, by te problemy rozwiązywać, a stać tylko, jak idą wybory, na wypłaty 13 emerytury? Prezydent może podpisać ustawę. Albo tego nie zrobić. Zamiast pytania, czy prezesowi się to podoba, ważniejsze są inne, czy odbyły się konsultacje społeczne, zrobiono ocenę skutków nowych regulacji, jak dana ustawa zmieni Polskę. Proste jak drut. Jest bubel, ustawa nie przechodzi. Nie ma bubla, przechodzi.

Dodał, że w Polsce brakuje myślenia długofalowego. Zamiast tego są partyjni liderzy skupieni na tym, czy wygrają wybory. 

Spotkanie trwało ponad półtorej godziny. Drugą część zdominowały pytania od uczestników spotkania. Hołownia mówił m.in. o tym, że jeśli wygra, nie będzie miał łatwo. - Spodziewam się wszystkiego najgorszego. Ale sobie poradzę.

Przekonywał, że prezydent ma instrumenty do działania, może np. mianować sędziów, wychodzić z inicjatywą ustawodawczą. Ponadto partie polityczne weszły w mnóstwo obszarów. - 2 mld zł wpychamy do TVP, aby podpompować rządową propagandę w ramach rekompensaty za abonament. Trzeba postawić temu tamę. Państwowe spółki to nie partyjny folwark. Prezydent powinien powiedzieć stop takiemu zatrudnianiu. Jeśli partia idzie po samorząd albo sądy, to prezydent powinien wetować. Gdybym miał stłuczkę z politykiem PiS, to nie chcę iść do sądu ze świadomością, że będzie mnie sądził sędzia, którego ten PiS mianował.

Wyjaśniał, że nie zamierza zdejmować żadnych krzyży w parlamencie. - To kłamstwo! Powiedziałem, że nie będę wieszał, a to różnica. Mamy do czynienia z urzędem państwowym. Polska jest krajem dla wierzących w Boga i dla tych, którzy tej wiary nie podzielają. Prezydent jest prezydentem różnych Polaków. Nie zamierzam rezygnować z praktyk religijnych, natomiast uważam, że prezydent powinien ograniczyć swoją obecność w oficjalnych uroczystościach religijnych w stosunku do tego, co jest teraz, bo to szkodzi zarówno państwu, jak i Kościołowi. Trzeba zrobić krok w tył. Kościół tu, a państwo tu. Ubiegam się o urząd prezydenta, a nie prymasa Polski.

In vitro i związkom partnerskim mówi "tak", małżeństwom osób tej samej płci i adopcji dzieci przez te pary "nie". Nie popiera zmian w obecnej ustawie dotyczącej aborcji. Przy jej naruszeniu obawia się długotrwałej ?wojny światopoglądowej?. Decyzja o aborcji w trzech "dramatycznych sytuacjach" wymaga głębokiego zastanowienia, dlatego ? jak przyznał ? może warto zapewnić kobiecie 5 dni płatnego urlopu, pomoc psychologa. - A biskupi, którzy bywają pierwsi do krzyku na polityków za regulacje, lepiej niech przekonają, aby nie decydowano się na aborcję. Niech najpierw zajmą się skutecznością katechezy.

Nie zabrakło tematu przedsiębiorców, którzy mierzą się m.in. ze skutkami wzrostu płacy minimalnej. - Rząd daje prezent, zerowy PIT dla młodych do 26 roku życia. A kto płaci? W znacznej mierze samorządy. Mają mniej pieniędzy. Aby jakoś to spiąć, zaczynają szukać oszczędności na komunikacji zbiorowej. To jest właśnie przejaw kadencjozy. Byle do wyborów, przeczołgamy się przez nie, a za kilka lat znów czarowanie wyborców. Myśląc w ten sposób o państwie daleko nie zajedziemy.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (29)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.