Choć już sam mecz dostarczył kibicom sporo emocji, w sieci zawrzało dopiero kilka godzin po jego zakończeniu.
Wszystko za sprawą usuniętego już wpisu, który na swoim facebooku opublikował Huragan Bodzanów.
- Można wygrać 8:1, można być lepszym na boisku... ale najwyraźniej nie da się wygrać z kulturą osobistą. Szatnia po meczu powiedziała o klasie więcej niż wynik. PS. kosz był metr od drzwi - czytamy.
Prezes Polonii odpowiada: "Szkoda, że emocje i frustracja zostały skierowane na kilka plastikowych butelek"
Niedługo później do zarzutów postanowił odnieść się prezes GLKS Polonii Radzanowo, Krzysztof Kosieliński.
Choć uznał, że bierze pełną odpowiedzialność za tę sytuację, przedstawił również perspektywę swoich zawodników:
- Ostatni zawodnicy wychodzący z naszej szatni ustawili puste butelki po wodzie na parapecie. Działanie to wynikało wyłącznie z faktu, że wewnątrz pomieszczenia nie było żadnego kosza na śmieci. Jedynie przed szatnią znajdował się jeden pojemnik, który był już całkowicie przepełniony. Zapewniam, że wyciągamy z tego wnioski i na kolejny mecz w Bodzanowie pojedziemy z własnym workiem na śmieci, aby uniknąć podobnych nieporozumień. Mam nadzieję, że nie nastąpi to prędko - napisał.
Dodał przy tym, że mieszanie w sprawę osób postronnych oraz zarzucanie piłkarzom spożywania alkoholu jest bezpodstawne i "poniżej jakichkolwiek standardów".
- Szkoda, że po wysoko przegranym meczu emocje i frustracja zostały skierowane na kilka plastikowych butelek na parapecie. Nie byliśmy i pewnie nie będziemy ani pierwszą, ani ostatnią drużyną, w stosunku do której szuka się zbędnych sensacji. Po wielu klubach zastawaliśmy szatnie w różnym stanie, również Bodzanowie i nigdy nie robiliśmy z tego publicznej afery - uzupełnił Kosieliński.
Warto dodać, że choć pełną treść oświadczenia prezesa możemy znaleźć w mediach społecznościowych Polonii, wpis Huraganu Bodzanów zniknął już z Facebooka.
Komentarze (0)