reklama

Spór o fermę w Ślepkowie Szlacheckim - mieszkańcy alarmują o problemach z drogą. Interweniowała gmina i policja

Opublikowano:
Autor:

Spór o fermę w Ślepkowie Szlacheckim - mieszkańcy alarmują o problemach z drogą. Interweniowała gmina i policja - Zdjęcie główne
Autor: zdjęcia nadesłane przez czytelnika
Zobacz
galerię
3
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPrzypomnijmy, że w Ślepkowie Szlacheckim (gm. Radzanowo) powstaje ferma o łącznej obsadzie ponad 80 000 indyków. Inwestycja - a przede wszystkim jej skala i bliskość zabudowań - spotkała się ze sprzeciwem ze strony szerokiej grupy mieszkańców. Jak przekazała nam jedna z nich, na etapie budowy pojawiły się kolejne wątpliwości - tym razem w sprawie drogi.
reklama

O inwestycji i protestach mieszkańców pisaliśmy na Portalu Płock już kilkukrotnie. 

W sprawę zaangażowała się poseł Wioletta Kulpa, która wystosowała interwencje do kilku instytucji - m.in. Powiatowego Inspektora Weterynarii czy Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Z odpowiedzi dowiedzieliśmy się jednak, że żadna z nich nie jest na tym etapie przeprowadzić kontroli ani podjąć jakichkolwiek kroków. 

Kluczowa w tej sprawie była pozytywna decyzja środowiskowa, którą po odwołaniu do SKO otrzymał inwestor. Wydano ją we wrześniu 2022 r. i - jak utrzymuje wójt - właściciele pobliskich nieruchomośći byli o tym informowani. 

- Dowody otrzymania korespondencji są w aktach sprawy.  Najbliższe zabudowania mieszkalne od terenu inwestycji położone są w miejscowości Ślepkowo Szlacheckie w odległości ponad 300 m a ich właściciele byli stroną postępowania, co więcej nie złożyli żadnych uwag - wyjaśnił nam Piotr Jakubowski. 

reklama

Podczas spotkań z mieszkańcami w ramach zebrań wiejskich również miały nie być zgłaszane.

Część protestujących - w tym pani Anna, która poinformowała nas o problemie - uważa inaczej.

- Podczas ostatniego spotkania udało nam się to sprostować, a wójt przeprosił nas i przyznał, że zawiodła komunikacja, więc powiadomienie w tej sprawie nigdy nie wisiało na tablicy obwieszczeń. Pani sołtys zarzeka się, że nie dostała takiej informacji. Przypominamy też o protestach, które były już w 2019 r. Wtedy myśleliśmy, że sprawa jest zakończona. Do dziś nie wiemy na przykład, dlaczego gmina nie odwołała się od decyzji SKO. My dopiero teraz jesteśmy stroną w postępowaniu i mamy wgląd do dokumentów - tłumaczy.

reklama

Inwestycja postępuje. Zauważono kolejny problem

Wątpliwości budzi nie tylko sama indyczarnia, ale także kwestia pobliskiej drogi.

- W czwartek (23 kwietnia - przyp.red.) w urzędzie podjęliśmy ten temat, ponieważ znalazły się na niej odpady - m.in. butelki i szczątki jakiś innych materiałów. Na miejscu interweniowali pracownicy gminy, jednak mimo tego nie doszło do usunięcia tych materiałów. Zostały one jedynie zasypane - relacjonuje mieszkanka.

Dodatkowy problem sprawiła ogromna ilość pyłu budowlanego.

- Wczoraj było go tyle, że przy wietrze zrobiło się szaro i dosłownie nic nie było widać - dodaje.

reklama

Na miejsce wezwano więc policję. 

- Inwestor tłumaczył wtedy, że wszystko co robi, dzieje się w porozumieniu z gminą, choć od wójta usłyszeliśmy, że wcale tak nie jest. W tym wypadku nie wiemy już, co jest prawdą - mówi pani Anna.

W imieniu mieszkańców po raz kolejny podkreśla, że nie sprzeciwiają się oni rolnictwu ani rozwojowi wsi. Niepokoi ich jedynie skala inwestycji, bliskość zabudowań oraz sposób prowadzenia działań - bez dokładnych informacji i w sposób, który powoduje liczne uciążliwości dla właścicieli pobliskich działek. 

Przypomnijmy też, że zgodnie z zapowiedzią, wkrótce ma odbyć się spotkanie pomiędzy inwestorem, przedstawicielami urzędu gminy oraz osobami reprezentującymi mieszkańców.

reklama
reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo