Reklama

Spółdzielnia żąda dopłat za… śmieci

Opublikowano:
Autor:

Spółdzielnia żąda dopłat za… śmieci - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Lokatorzy Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej z Międzytorza dostali pisma powiadamiające, że są winni spółdzielni dopłaty za wywóz śmieci za pierwsze półrocze. Niektórzy muszą dopłacić wcale niemało, bo blisko 100 zł. - Nie zapłacimy - zapowiadają wzburzeni.

Lokatorzy Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej z Międzytorza dostali pisma powiadamiające, że są winni spółdzielni dopłaty za wywóz śmieci za pierwsze półrocze. Niektórzy muszą dopłacić wcale niemało, bo blisko 100 zł. - Nie zapłacimy - zapowiadają wzburzeni.

- Znaleźliśmy w skrzynkach pisma ze spółdzielni, że musimy dopłacić za wywóz śmieci w okresie od stycznia do czerwca - opowiadał nam oburzony czytelnik, który musi dopłacić blisko 100 zł. - Nie ma żadnego wyjaśnienia, wskazania podstawy prawnej, tylko informacja, że rozliczenia dokonano na podstawie metrażu mieszkania, trzeba dopłacić i kropka.

Płocczanin tłumaczy sobie niespodziewane żądanie tym, że spółdzielnia chce w ten sposób pokryć jakieś zaległości finansowe powstałe w związku z wejściem w życie ustawy śmieciowej i przejęciem obowiązków związanych ze śmieciami przez miasto. I podobnie jak sąsiedzi - płacić nie zamierza.

Tymczasem spółdzielnia zaprzecza, by rozliczenie miało cokolwiek wspólnego z ustawą śmieciową.

Skąd zatem konieczność sporych dopłat za śmieci? - To rozliczenie faktycznie poniesionych kosztów za wywóz odpadów w okresie od stycznia do końca czerwca br. - wyjaśnia Jolanta Bielińska z zarządu spółdzielni. - Nie wynikają one z wejścia w życie ustawy o gospodarowaniu odpadami komunalnymi i przejęcia obowiązków związanych z odpadami przez gminę, ale m.in. z tego, że niestety sąd zakwestionował wcześniejszy sposób naliczania opłat stałych i zmiennych – w ten sposób spółdzielnia częściowo niwelowała różnice w ponoszonych kosztach.

Chodzi o to, że - jak wyjaśniał nam Lech Latarski z rady nadzorczej spółdzielni, kilka lat wcześniej m.in. w związku z zapowiedziami o planach zniesienia obowiązku meldunkowego podjęto decyzję, że za wywóz śmieci będzie się płaciło stawkę mieszaną - część tej kwoty była taka sama dla wszystkich lokatorów spółdzielni, druga część - zależała od metrażu. Jednak takie mieszane rozliczenie nie spodobało się jednej z lokatorek , która zaskarżyła tę uchwałę i sprawa wylądowała w sądzie. Sąd przyznał rację lokatorce: uznał, że nie może być mieszanego sposobu opłat i spółdzielnia zdecydowała, że za śmieci trzeba będzie płacić w zależności od metrażu. - Aby jednak nie wprowadzać rewolucji na kilka miesięcy przed większą rewolucją śmieciową i nie potęgować zamieszania, w styczniu podjęto decyzję o tym, że rozliczenie tych opłat zostanie dokonane później - tłumaczy spółdzielnia.

Jolanta Bielińska zapewnia, że zdarzały się również nadpłaty i część lokatorów, głównie z mieszkań o mniejszym metrażu, dostała zwrot pieniędzy. - Wcześniej też opłaty naliczane były od metra, a nie od osoby - twierdzi nasza rozmówczyni i wskazuje: - Przy każdych rozliczeniach, choćby tak jak w przypadku centralnego ogrzewania, są dopłaty i niedopłaty. Po prostu ci lokatorzy, którzy dostali zwroty, się nie skarżą.

Jednak mieszkańcy nie chcą płacić, twierdząc, że spółdzielnia nie ma podstaw prawnych do zarządzenia ni stąd ni zowąd takich dopłat. - Ależ jest odpowiedni akt prawny i to podjęty już dawno - odpiera Jolanta Bielińska. - 30 stycznia br. rada nadzorcza podjęła uchwałę o sposobie rozliczania opłat za odpady komunalne, a zgodnie ze statutem spółdzielni, uchwała rady nadzorczej stanowi podstawę prawną. Niezapłacone rozliczenia będą figurowały jako zaległości.

Z kolei Lech Latarski podkreśla, że spółdzielnia nic nie zyskuje na tym rozliczeniu. - Zyskują lokatorzy mniejszych mieszkań, bo mają zwrot, tracą ci z większych, bo muszą dopłacić, ale cały czas są to te same pieniądze - przekonuje.

- To wszystko szyte jest grubymi nićmi, a pytania tylko się mnożą - komentuje nasz czytelnik. - Skoro spółdzielnia wiedziała wcześniej o tym, że będą takie dopłaty, to dlaczego nas wcześniej nie poinformowała? Dlaczego teraz powołuje się na uchwałę, a nie napisała tego w piśmie? Dlaczego przyjęto absurdalny sposób naliczania stawki z metra, skoro  śmieci nie produkują metry kwadratowe tylko ludzie? Wreszcie - dlaczego konsekwencje tego, że ktoś wymyślił błedny sposób naliczania opłat mają ponosić wszyscy mieszkańcy? Dlaczego za błędne decyzje zastosowano odpowiedzialność zbiorową?!




UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE