Reklama

Śmierć dziennikarza. Zabójstwo czy wypadek?

Opublikowano:
Autor:

Śmierć dziennikarza. Zabójstwo czy wypadek? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W środę przed południem w płockiej prokuraturze przesłuchiwany był Bartosz N. podejrzewany o zabójstwo dziennikarza z Mławy. Podejrzany był ścigany za granicą, wczoraj sam zgłosił się do organów ścigania. Jego obrońca twierdzi, że doszło do nieszczęśliwego wypadku.

W środę przed południem w płockiej prokuraturze przesłuchiwany był Bartosz N. podejrzewany o zabójstwo dziennikarza z Mławy. Podejrzany był ścigany za granicą, wczoraj sam zgłosił się do organów ścigania. Jego obrońca twierdzi, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. 

Śledztwo w sprawie zabójstwa 32-letniego dziennikarza z Mławy, Łukasza Masiaka po mławskiej prokuraturze przejęła Prokuratura Okręgowa w Płocku. W środę odbyło się przesłuchanie Bartosza N., głównego podejrzanego w sprawie. Czynności dochodzeniowe podjęła mazowiecka komenda policji w Radomiu.

Przypomnijmy, że Łukasz Masiak, dziennikarz „Głosu Mławy”, a od 2010 roku władnego portalu internetowego „naszamlawa.pl”.  zginął nocą z 13 na 14 czerwca 2015 roku w kręgielni w jednym z klubów w Mławie. W tym samym lokalu przebywał tej nocy 29-letni Bartosz N., mieszkaniec Mławy. Jak relacjonowały ogólnopolskie media, z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że mężczyźni mieli wejść razem do łazienki, którą opuścił już tylko Bartosz N. Niedługo później w ubikacji znaleziono zakrwawionego dziennikarza. Mężczyzna zmarł.  

Z sekcji zwłok wynikało, że dziennikarz został kopnięty w lewą część głowy, co przyczyniło się do powstania krwiaka i niewydolności krążeniowo-oddechowej, a w efekcie doprowadziło do zgonu. Mężczyźni znali się, sprawdzano różne możliwe wersje historii. Tym bardziej, że dziennikarz w styczniu 2014 roku został napadnięty w pobliżu własnego domu przez zamaskowanego sprawcę, który go pobił i potraktował gazem, dostawał listy z pogróżkami. Uważał, że miało to związek z jego pracą zawodową.

Podejrzenie w sprawie śmierci dziennikarza padło na 29-letniego Bartosza N. Przypuszczano, że zdążył już zbiec za granicę, dlatego w lipcu poinformowano, że ścigał go Interpol, skorzystano także z SIS - Systemu Informacji Shengen. Jeszcze w czerwcu wydano również Europejski Nakaz Aresztowania. Jako że Bartosz N. trenował sztuki walki, mławska prokuratura niosła się z zamiarem postawienia mu zarzutu zabójstwa, działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia, za co zgodnie z kodeksem karnym grozi co najmniej osiem lat pozbawienia wolności, 25 lat więzienia lub kara dożywocia. Jednocześnie skonfrontowano świadków, a we wrześniu przeszukano kilka mieszkań w Mławie. Postępowanie jednak zawieszono. Aż w końcu podejrzany zgłosił się sam. Wczoraj został zatrzymany.

W wyniku wznowionego postępowania w środę w Płocku podejrzany miał zostać przywieziony do siedziby płockiej prokuratury na godzinę. 10.00. Dwie furgonetki dotarły z półgodzinnym opóźnieniem. Wprowadzono go tylnym wejściem, maksymalnie separując od dziennikarzy i telewizyjnych kamer.

Przesłuchanie potrwało przeszło godzinę i zakończyło się tuż po godzinie 12.00. Pojawiła się na nim żona podejrzanego. Reprezentująca Bartosza N., Dagmara Karasińska-Skórska wygłosiła po wszystkim krótkie oświadczenie. - Była to ogromna tragedia zarówno dla mojego klienta, jak i dla rodziny. Doszło do nieszczęśliwego wypadku. Podejrzany złożył wyjaśnienia, jednak nie odpowiadał na zadawane mu pytania, także na te od prokuratora - mimo wszystko dopytywana, dodała jeszcze. - On nie chciał zabić.

Wiadomo już, że prokuratura zarzuca Bartoszowi N. dokonanie zbrodni poprzez zadanie ciosu w tył głowy, w wyniku którego Łukasz Masiak zmarł w krótkim czasie po przewiezieniu do szpitala. - Podejrzany nie przyznał się do winy – mówiła rzeczniczka Iwona Śmigielska-Kowalska, potwierdzając słowa aplikantki adwokackiej Dagmary Karasińskiej-Skórskiej. - Dzisiaj odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytania stron biorących udział w postępowaniu. Przedstawił własną i nieco inną wersję, w której to nie działalność dziennikarska stała się przyczyną tragicznego zdarzenia. Miało chodzić o "sprawy towarzyskie".

Bartosz N. nie wyraził w swoim oświadczeniu skruchy, podobnie jak nie wyjawił gdzie się ukrywał, ani kto mu w tym pomagał. Nie zdradził również przyczyn, dlaczego sam się zgłosił do organów ścigania.

Teraz, po tym jak termin śledztwa skończył się 30 stycznia, w wyniku pojawienia się podejrzanego śledztwo wznowiono do 2 maja. - Jeszcze za wcześnie, aby przesądzać, z jakiego rodzaju czynności skorzysta prokuratura w toku dalszego postępowania – mówiła rzeczniczka. - Śledztwo ma być kontynuowane celem zweryfikowania przedstawionych wyjaśnień. Prokurator zamierza wystąpić z wnioskiem do Sądu Rejonowego w Płocku o trzy miesiące tymczasowego aresztowania dla podejrzanego.

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE