Reklama

Reklama

Sesja. Pracownicy spółki żalą się w liście

Opublikowano: 26 kwietnia 2016 17:25
Autor:

Sesja. Pracownicy spółki żalą się w liście - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Początek kolejnej sesji dość nieoczekiwanie zdominowało wystąpienie radnego Andrzeja Aleksandrowicza, który postanowił poinformować wszystkich o liście podpisanym przez 76 pracowników spółki MZGM-TBS. - Niektóre zarzuty wobec właściciela, czyli w tym wypadku miasta, są poważne – mówił radny Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

Początek kolejnej sesji dość nieoczekiwanie zdominowało wystąpienie radnego Andrzeja Aleksandrowicza, który postanowił poinformować wszystkich o liście podpisanym przez 76 pracowników spółki MZGM-TBS. - Niektóre zarzuty wobec właściciela, czyli w tym wypadku miasta, są poważne – mówił radny Prawa i Sprawiedliwości.

Wtorkowa sesja Rady Miasta Płocka rozpoczęła się od wręczenia medalu Laude Probus pułkownikowi Andrzejowi Jodełce, który wzruszony obiecywał, że będzie firmował miasto wśród wodniaków.

Tuż po tym radny Andrzej Aleksandrowicz (PiS) wspominał o piśmie 76 pracowników MZGM-TBS zaadresowanym do jej rady nadzorczej. Niestety, na samej sesji niewiele zdradził na temat treści listu. - Zawiera zarzuty wobec właściciela, którym jest w tym przypadku miasto – z początku wprowadzał w sprawę bardzo enigmatycznie radny Prawa i Sprawiedliwości .

Z treścią pisma zapoznaliśmy się już po sesji. Zawiera wytłumaczenie, że jest ono wynikiem „planowanych zmian dotychczasowych zasad administrowania zasobem gminnym przez MZGM-TBS” oraz wyrażeniem „wzrastającego zaniepokojenia dalszymi losami spółki”. Są w nim wzmianki o spotkaniu z prezydentem Nowakowskim i miejskim skarbnikiem, do którego doszło 4 kwietnia. W kolejnym uczestniczył m. in. kierownik biura zarządzania nieruchomościami w Ratuszu.

Radny na sesji starał się w skrócie przedstawić zarzuty postawione w piśmie. - Niektóre są ciężkie, jak wieloletnie zaniedbania w kwestii remontów, co przyczyniło się do dalszego pogarszania stanu technicznego budynków, brak realnej polityki mieszkaniowej, niedostatek lokali socjalnych i tymczasowych, zabytki popadające w ruinę – wyczytywał radny.

Z kolei sami pracownicy uznali w liście, że postrzeganie „efektywności działalności spółki jedynie przez pryzmat stanu zadłużenia lokatorów zasobu gminnego”, co mieli im wcześniej zarzucić przedstawiciele Ratusza, podobnie jak przerost zatrudnienia i brak dbałości o stan techniczny zasobu gminnego, jest ich zdaniem „mylne i niesprawiedliwe”. Szczególnie, że właściciel "jest o tym na bieżąco informowany i nic w tym temacie nie uczynił, a jedynym rozwiązaniem była sprzedaż majątku spółki w postaci nieruchomości gruntowych i usługowych”.

Dalej pracownicy piszą o wynajmowaniu lokali instytucjom pozarządowym za przysłowiową złotówkę, co także miało wpływ na stan finansów spółki, oraz o odrzucaniu propozycji rozwiązania problemu zadłużenia (m. in. program dokwaterowania dłużników, odpracowywanie zaległości czynszowych, pośrednictwo w zamianie lokali, propozycje budowy lokali mieszkalnych o obniżonym standardzie oraz przekwaterowania do hoteli wybranych dłużników). Dłużników z wyrokiem o eksmisję (według informacji zawartych w liście) miałoby być 400. W dodatku spółka, jak akcentują autorzy pisma, miałaby wyzbywać się „najlepszych i najbardziej wartościowych lokali”, by środki z tej sprzedaży zasilały budżet miasta, a nie MZGM-u. Lokale najczęściej wykupowali po preferencyjnych cenach z bonifikatą dotychczasowi najemcy. W ten sposób zostawały osoby zalegające z czynszem. Pracownicy wskazują także na zmiany rangi mieszkań z komunalnych na takie o obniżonym standardzie, w których obowiązuje mniejszy czynsz. Dlatego też politykę mieszkaniową właściciela ostatecznie oceniają jako „złą”.

Ich obawy biorą się także z podobnych zakresów działalności MZGM i niedawno utworzonej nowej jednostki, Zarządu Budynków Komunalnych, co może ostatecznie doprowadzić do „chaosu organizacyjnego, decyzyjnego i kompetencyjnego”. Teraz to MZGM ma udostępnić pomieszczenia ZBK w swojej nowej siedzibie.

W liście pojawia się temat pensji pracowników MZGM-TBS, w tym zgoda na obcięcie o 50 proc. nagród jubileuszowych, zmniejszenie odprawy pieniężnej przy przejściu na emeryturę czy rentę do wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia oraz jedynie dwukrotne w okresie 10 lat zwiększenie wynagrodzenia (średnio 120 zł brutto na osobę), podczas gdy w innych spółkach (które nie wypracowywały zysku) i w samym Ratuszu takie podwyżki były według ich wiedzy częściej praktykowane.

Radny Aleksandrowicz wskazywał w trakcie sesji na zarzuty natury finansowej, jak konieczność zatrudnienia nowego członka zarządu w MZGM-TBS, co wiąże się z rocznym wydatkiem z tego tytułu na kwotę 158 tys. zł, a więc tyle, ile wynosi średnie roczne wynagrodzenie czterech pracowników spółki.

Odpowiadał mu prezydent. - Sytuacja jest stabilna – zapewniał Andrzej Nowakowski. - Chodzi o korespondencję między miastem a zarządem, która jest efektem naszych dotychczasowych spotkań. To kwestia oceny pracowników, na ile jest ona adekwatna do obecnej sytuacji w spółce i dalszych planów. Regularnie rozmawiamy i będziemy dalej wyjaśniać wątpliwości na bieżąco. Nowy wiceprezes wesprze działalność spółki, która będzie mocniej zaangażowana w zakres prac związanych z rewitalizacją.

Przewodniczący rady miasta Artur Jaroszewski (PO) uczulał, że tego typu tematy powinny być dobrze przygotowane, a bardziej wkazanym miejscem do rozmów są w tym przypadku komisje merytoryczne. Wioletta Kulpa (PiS) przywołała natychmiast sytuację wrzutek na ostatnią chwilę, które dotyczyły spraw ogólnokrajowych. - A tu mówimy o płockiej spółce - protestowała radna. - Pismo jest bardzo obszerne. Na sali siedzi jej prezes i prezydent, skarbnik odpowiedzialny za finanse. Wszystkie merytoryczne osoby są obecne i nie widzę przeszkód, aby tego tematu teraz nie przedyskutować.

Wniosek radnej nie przeszedł, tym sposobem radni nie zajęli się tematem w trakcie dzisiejszej sesji. - Komisje odbędą się za miesiąc, a do tego czasu sytuacja może się zmienić, dlatego wnioskuję, aby temat pojawił się w ciągu siedmiu dni na komisji – mimo wszystko drążyła sprawę Wioletta Kulpa. Według Artura Jaroszewskiego sprawa nie dotyczyła zakresu sesji. - Zresztą nie tylko komisja gospodarki komunalnej może podjąć temat – zwrócił uwagę przewodniczący płockiej rady miasta.

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.