Decyzje zapadły już kilka dni temu, ale dziś mają stać się oficjalne.
Maciej Krajewski pełnił funkcję przewodniczącego struktur Nowej Lewicy w Płocku od września 2025 r. Dwa miesiące później został również wiceprzewodniczącym na szczeblu wojewódzkim.
- Od razu zaznaczam - nie mam żadnych problemów zdrowotnych ani personalnych konfliktów z nikim z Lewicy. Żeby była jasność, moja decyzja nie jest też podyktowana sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Powiem szczerze, że o tej dowiedziałem się z telewizji dopiero po złożeniu rezygnacji - wyjaśnia w rozmowie z Portalem Płock.
Podkreśla przy tym, że choć opuszcza szeregi partii, nie zmienia poglądów ani barw politycznych.
- Moje serce jest i będzie po lewej stronie. W tej kwestii nic się nie zmienia. Mam ogromny szacunek i jestem niezwykle dumny z marszałka Włodzimierza Czarzastego - dla mnie to polityk kalibru światowego, ministra Krzysztofa Gawkowskiego, wiceministra Tomasza Lewandowskiego czy naszego wiceprzewodniczącego Tomasza Treli i złego słowa na tych ludzi nie powiem. To po prostu moja prywatna decyzja, aby zakończyć działalność polityczną. Trudno mi ją dokładnie wytłumaczyć. Zwyczajnie uważam, że to odpowiedni moment - dodaje Krajewski.
Po złożeniu oficjalnej rezygnacji, co jak zapowiedział ma nastąpić jeszcze dzisiaj, konieczne będzie zebranie zarządu i wybranie osoby, która przejmie obowiązki przewodniczącego.
- Kto to będzie - nie wiem. Nie chcę w to ingerować, ani nikogo "namaszczać", bo uważam, że byłoby to z mojej strony nieetyczne. Poprosiłem tylko, aby nikt nie odchodził z zarządu za mną oraz, by reszta dogadała się i podjęła wspólnie mądrą decyzję z korzyścią dla partii. Być może ktoś pokieruje nią lepiej i zrobi więcej niż ja zrobiłem lub chciałem zrobić - mówi.
Nie tylko koniec działalności politycznej
Maciej Krajewski od wielu lat związany był z płockim środowiskiem sportowym - w szczególności z KPS Płock oraz KS Masovia Płock.
Tego samego dnia, gdy zdecydował się zakończyć działalność polityczną, poinformował też, że odchodzi z zarządu klubów.
- Wpływ na to na pewno miały porażki KPS-u, a szczególnie ostatnia, kiedy to przegraliśmy z przedostatnią drużyną z tabeli. Mimo zaangażowania i naprawdę dobrych zawodników nie idzie to tak, jak planowaliśmy i ciężko nam się odbić. Nie wiem dlaczego tak jest, ale czuję za to odpowiedzialność i nie ukrywam, że ta gorycz była trudna do przełknięcia. A skoro odszedłem z KPS-u, to i również z Masovii - wyjaśnia.
Komentarze (0)