Już po raz 6 w stanicy wodnej "Flis" w Liszynie odbyła się impreza z okazji finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Założenie jest proste - grupa chętnych osób wchodzi do lodowatej wody, by po chwili, krószej lub dłuższej, zrelaksować się w saunie czy ruskiej bani. Na wszystkich czekała zupa i ognisko z kiełbaskami.
W tym roku warunki dla morsów były wyśmienite. Utrzymujące się od kilku tygodni mrozy sprawiły, że fragment Wisły zamarzł. Pokrywa lodu ma kilkanaście centymetrów grubości, więc by morsowanie mogło się w ogóle odbyć konieczne było wyrąbanie przerębla - w kształcie serca. W niedzielne południe temperautra powietrza wynosiła około -6/-7 stopni Celsjusza, ludzie na zewnątrz odczuwali nawet -10 stopni Celsjusza. Morsom to jednak nie przeszkadzało - kilkudziesięciu śmiałków zanurzyło się w lodowatej wodzie, niektórzy po 2 razy.
Dookoła krążyli wolontariusze z puszkami.
Komentarze (0)