Reklama

Prezydent w ogniu pytań mieszkańców

Opublikowano:
Autor:

Prezydent w ogniu pytań mieszkańców - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Na spotkaniu z mieszkańcami z osiedla Kolegialna prezydent Płocka usłyszał, że ma jak najszybciej porozumieć się z prezesem Orlenu, Wojciechem Jasińskim, uważniej przyglądać się monopolistycznym poczynaniom Fortum w sprawie cen ciepła, napisać do ministra Ziobry, aby przeniósł zakład karny i że chodniki dotychczas służyły za kiełbasę wyborczą. Jedna osoba nawet zagroziła pozwem wobec miasta.

Na spotkaniu z mieszkańcami z osiedla Kolegialna prezydent Płocka usłyszał, że ma jak najszybciej porozumieć się z prezesem Orlenu, Wojciechem Jasińskim, napisać do ministra Ziobry, aby przeniósł zakład karny, uważniej przyglądać się monopolistycznym poczynaniom Fortum w sprawie cen ciepła i że chodniki dotychczas służyły za kiełbasę wyborczą. Jedna osoba nawet zagroziła pozwem wobec miasta.

W czwartkowe późne popołudnie sala w specjalnym ośrodku szkolno-wychowawczym przy Gradowskiego była pełna. Trzeba było dostawiać krzesełka. Już na samym początku spotkania z radą osiedla Kolegialna i mieszkańcami prezydent wspomniał, że z początkiem czerwca ruszą długo wyczekiwane prace związane z remontem szkoły, który stanowi część większego projektu realizowanego przez firmę Siemens na mocy partnerstwa publiczno-prywatnego zawartego z miastem. Pracownicy i tak zwrócili mu uwagę na dwie sprawy, wciąż czekają na zainstalowanie windy i na wyrównanie podjazdu, aby nikt nie musiał się potykać. Tak przy okazji zapowiadanego remontu. Prezydent od razu wykluczył taką możliwość, ponieważ w grę wchodzi jedynie odrębna inwestycja. Zakres prac został już ustalony.

Później, zanim jeszcze posypały się pytania od mieszkańców, przepraszał za utrudnienia związane z remontem ulicy Gradowskiego, który realizowany jest etapowo i ostatecznie przeciągnie się do jesieni. Przy okazji wskazywał także na nowego, „uśmiechniętego” prezesa MZGM-TBS, Arkadiusza Kachanowicza. - Cieszy się, ponieważ nowa siedziba MZGM-TBS znajdzie się w dawnym internacie III Liceum Ogólnokształcącego na rogu Sienkiewicza i Gradowskiego – mówił Andrzej Nowakowski. W ten sposób pojawił się temat miejsc parkingowych. - Wiem, że macie tu ciasno, ale staramy się wygospodarować miejsca parkingowe od strony ul. Stommy (parking przy samej ulicy, jeśli pojawi się w budżecie, to dopiero w przyszłym roku), przy Sienkiewicza 13, między budynkiem Fortum a Kolegialną 29 – tłumaczył miejski włodarz. Zakomunikował, że w centrum nigdzie nie ma miejsca na parking wielopoziomowy. - Nie mamy tak dużej działki, nie wspominając o kosztach – rozkładał ręce. W 2017 roku jest za to szansa na powstanie połączenia Jachowicza z ul. 3. Maja.

Jak prezydent pisma pisze...

O temacie pyłów, dymu unoszącego się z terenu zakładu karnego płocczanie słuchali już wielokrotnie i cóż z tego. Na słowach się kończyło. Nie inaczej było z prezydentem, który, jak zapewniał na czwartkowym spotkaniu, pisał raz, drugi, trzeci i kolejny do dyrektora płockiego więzienia o zmodernizowanie kotłowni. - Odpowiadał, że nie ma na to pieniędzy, ale plany są – odpowiadał z kolei Andrzej Nowakowski na pytania osób zainteresowanych, które uznały dym za wyjątkowo męczący. I dodawał: - W ostatniej naszej korespondencji pojawiła się informacja, że przedsięwzięcie miałoby zostać zrealizowane w 2017 roku.

Odpowiedź najwyraźniej nie do końca usatysfakcjonowała pewną panią, która zaproponowała przeniesienie więzienia. - Doskonały pomysł – podchwycił prezydent. - Wystosujmy petycję do ministra Zbigniewa Ziobry, któremu zakład podlega, w sprawie konieczności jego przeniesienia przykładowo na obrzeża Płocka. Szanowna pani, to nie ja podejmuję tego typu decyzje. Ja mogę, i to we współpracy z radnymi, podjąć co najwyżej decyzję o budowie mieszkań albo o obwodnicy w granicach miasta. Więzienie zajmuje około 2 ha w ścisłym centrum – po czym przypomniał, że dawniej do więzienia przylegało Przedsiębiorstwo Przemysłu Metalowego produkujące szafy pancerne. - Już go nie ma, ale zdaniem likwidatora są wierzyciele. Wśród nich jest miasto i Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Z tym, że ZUS w pierwszej kolejności, a jak wiadomo, ZUS ani nie zapomina, ani nie wybacza. To aż rok albo tylko rok. Szybciej uda się inwestycja z kotłownią gazową niż z tym przeniesieniem.

Zróbcie coś, bo pójdę z tym do sądu

Swoje trzy grosze dołożył do dyskusji mieszkaniec z Gradowskiego. Postanowił prezydentowi zaserwować małą lekcję z historii ulicy, umieszczenia pierwszych linii telefonicznych i pierwszych bomb, które spadły na miasto w czasie II wojny światowej. Obawiał się, że ciężkie maszyny przy remoncie Gradowskiego naruszą linię telefoniczną. - A jak rzeczywiście tak się stanie, to ja pójdę z tym do sądu i zaskarżę miasto – grzmiał wzburzony, a ktoś z tyłu sali nawet podszepnął, aby podpiłował słup. - Ta ulica naprawdę nie ma szczęścia. Wszystko, co tu było robione, to zwykła kiełbasa wyborcza. Na co mi zresztą ten chodnik, jeśli przejść po nim nie mogę. Cały zastawiony samochodami. Zróbcie z tym porządek – apelował do urzędników.

Prezydent tłumaczył, że przy każdym remoncie miasto zwraca się do Energi i Telekomunikacji, aby zabezpieczyli swoje słupy, kable schowali pod ziemię, jeśli jest taka możliwość. - Jednak nie możemy im niczego nakazać. To ich decyzja, co oni z tym zrobią.

Na spotkaniu zjawiły się przeważnie starsze osoby. Wielu z nich wskazywało, że rachunki otrzymują coraz wyższe, w tym za mieszkanie i wszystkie media, a emerytura w niewielkim stopniu przekracza tysiąc złotych. Wiele osób postulowało, aby wreszcie z kranu leciała ciepła woda bez konieczności podgrzewania jej z pomocą termy (a podobny problem dotyczy gazu, część osób musi zamawiać gaz butlowy).

Altanki śmietnikowe na celowniku. To szantaż...

Kolejny problem dotyczył altanek śmietnikowych. - Odebraliśmy pismo, w którym czytamy, że chcecie je nam znieść. Przecież w pewnym momencie śmieci nas zasypią – obawiał się jeden z uczestników spotkania. Uskarżał się także na firmę Fortum, na wysokie stawki za ciepło. - To monopolista. Z Fortum trzeba koniecznie zrobić porządek – uważał. - Oni tego ciepła nie produkują, tylko dostają z tego smrodliwego Orlenu. Czas dogadać się panie prezydencie z prezesem Jasińskim. A co do likwidacji altanek, to jakiś szantaż, drodzy państwo z Ratusza.

Obawiano się, że z tego powodu mieszkańcy będą musieli pokrywać dodatkowe koszty. Znów ktoś na końcu sali głośno i kąśliwie dopowiadał, że najwyraźniej miejski budżet kuleje, ale w końcu trzeba za coś robić ścieżki rowerowe.

Prezydent gwarantował: - Nikt tu nie zamierza niczego zabierać albo rozbierać, jedynie zająć się kwestią własności. W końcu śmieci gdzieś trzeba składować. Taki był pomysł kierownika biura zarządzania nieruchomościami w Ratuszu, Wojciecha Peteckiego – przywołano nieobecnego. - Chodzi o to, aby za sprawy odmalowania czy napraw odpowiadała wspólnota. Docelowo miała prawo do gruntu, na którym stoją altanki – przyznał jednak, że sam musi sprawę rozwikłać. - Rozmawiamy dzisiaj o różnych sprawach...

Dyrektorka wydziału rozwoju i polityki gospodarczej miasta w Ratuszu, Aneta Pomianowska-Molak tłumaczyła jeszcze, że na razie byłaby to dzierżawa.

To zabytek? Tym gorzej...

W budynku przy Kościuszki 5 rezydują dzieci, mieści się tam świetlica środowiskowa przy Katolickim Stowarzyszeniu Pomocy im. św. Brata Alberta. - Zachęcam, aby pan prezydent zajrzał do środka i sam się przekonał, że tam śmierdzi – zwróciła się do prezydenta jedna z kobiet. - Drzwi są zepsute, podłoga zapada się, w korytarzyku grzyb. W takich warunkach przebywają dzieci! Pisaliśmy już w tej sprawie w 2013 roku, drugie pismo wystosowaliśmy w tym roku. Chcemy was uczulić, że to zabytkowe miejsce, a dzieci powinny przebywać w miejscu zapewniającym im przynajmniej minimum bezpieczeństwa.

Andrzej Nowakowski poprosił o pismo. Wspominał, że ulica Kościuszki zmienia się, niedawno odremontowano siedzibę Książnicy Płockiej. - Biorę na świadka prezesa MZGM-TBS, że przyjrzymy się sprawie. Takich budynków mamy wiele. A jeśli mamy do czynienia z zabytkiem, to tym gorzej. Koszty będą większe niż przy budowie nowego. Skoro jednak mieści się tam świetlica, biorę sobie tę sprawę do serca.

A co z tą wielką dziurą?

Następnie zapytano prezydenta, co z wielką dziurą przy ul. Gradowskiego. - Jest już od dwóch lat – zniecierpliwił się mieszkaniec. Inny nazwał ją wręcz „wielkim śmietnikiem”. - Ten teren nie należy do miasta, tylko do developera – odparł na to prezydent. - Z czasem powstanie tam budynek mieszkalny z lokalami usługowymi na parterze.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE