Reklama

Prezydent nie cwaniaczek,radni za kredytem

Opublikowano:
Autor:

Prezydent nie cwaniaczek,radni za kredytem - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Część radnych nazwała budżet wyborczym i sztucznie napompowanym. Inni uznali, że dzisiejsza sesja przypomina sąd z dobrze znanym winowajcą, którym jest Andrzej Nowakowski. – Stawiacie radnych pod ścianą – oponowała Wioletta Kulpa w sprawie kredytu na 30 mln zł. – Prezydent to nie żaden cwaniaczek, ale uczciwy człowiek – bronił go Wojciech Hetkowski.

Część radnych nazwała budżet wyborczym i sztucznie napompowanym. Inni uznali, że dzisiejsza sesja przypomina sąd z dobrze znanym winowajcą, którym jest Andrzej Nowakowski. – Stawiacie radnych pod ścianą – oponowała Wioletta Kulpa w sprawie kredytu na 30 mln zł. – Prezydent to nie żaden cwaniaczek, ale uczciwy człowiek – bronił go Wojciech Hetkowski.

Sprawa kredytu nie schodziła z ust radnych niemal do końca sesji. - Czy nie dało się przewidzieć takiej dziury budżetowej? - dopytywał Mirosław Milewski. - Bo ten budżet jest nierealny, by nie rzec, że wręcz wyborczy. A ja się pytam co z zyskami PKN Orlen za pierwszy kwartał, czy wpłynęła z tego choćby złotówka? Śmiem twierdzić, że nie.

Według Milewskiego większych inwestycji nie realizowano, a wkrótce pojawi się problem z zaciąganiem kolejnych kredytów, ponieważ zbliżamy się do granicy, której przekroczyć nie można. - A ja przypominam, że szaleć z finansami nie wolno – ostrzegał.

Może kredyt na 30 mln zł to mało

-  Państwo nie panujecie nad tym budżetem, wprowadzacie nowe inwestycje i angażujecie nowe środki, stąd kredyt może nawet nie na 30, ale na 60 mln zł będzie potrzebny – grzmiała podczas wtorkowej sesji kolejny raz radna Wioletta Kulpa. - Najłatwiej zadłużać miasto, ale te wszystkie zobowiązania spadną na następne pokolenia – przekonywała.

A tymczasem prezydenta wciąż nie ma

- Co się stało prezydentowi? - zaniepokoił się Marcin Flakiewicz jego przedłużającą się nieobecnością. Jak się zaraz okazało, jego słowa nie wynikały z żadnej troski. - Dosyć długo trwa to rozpoczęcie roku akademickiego na PWSZ, ale być może dużo rąk do uściskania, bo to duża uczelnia - domniemywał uszczypliwie. - A sesja jest raz na miesiąc – dodał jeszcze, gdyby ktoś na sali o tym fakcie nie pamiętał.

Dezorientacja i długi. Ale winowajca znaleziony

Radni postanowili zabawić się w detektywów w sprawie miejskiego zadłużenia. Szczególnie Dariusz Skubiszewski, który nawet zaczął cytować doniesienia z lokalnych mediów. - Postanowiliśmy zabawić się w taką instytucję, jak sąd, gdzie winowajcą jest Andrzej Nowakowski, co jest prawdą – szybko dodał Arkadiusz Iwaniak. - Ale bez tego kredytu gdzieś po drodze nie spłacimy jakiś zobowiązań. Może wykonawcom, a już mówiliśmy dzisiaj o bezrobociu, lub urzędnikom w Ratuszu. Zagłosuję za zgodą na wzięcie tego kredytu i mam odwagę powiedzieć to głośno, bo widzę, że jest potrzebny. Zdaję sobie sprawę, że ten budżet jest wyborczy, ale taki sam jest konstruowany co cztery lata.

Skarbnik Barbara Szurogacińska potwierdziła sumy zadłużenia miasta, czyli ponad 441 mln zł, o czym pisaliśmy w poniedziałek. - W tej kadencji spłaciliśmy 111 mln zł, nie przejedliśmy środków – odpowiedziała radnemu, jak również poinformowała, że ani jednej złotówki nie wpłynęło od Orlenu i miasto ma zamiar dowiedzieć się od skarbówki, czy istnieje jakaś szansa na  uzyskanie od koncernu jakiejkolwiek kwoty, co byłoby mile widziane w obecnej sytuacji.

- Nie rozumiem radnego Iwaniaka, dlaczego z taką zaciętością broni prezydenta – odparła zaskoczona Wioletta Kulpa. - Prędzej bym się tego spodziewała po Wojciechu Hetkowskim. Z powodu tak nadmuchanych dochodów szczerze współczuję pani skarbnik, bo ma teraz dużo pracy. A prezydent tylko dopisywał kolejne inwestycje. Podobnie spółki to studnie bez dna. W dodatku teraz uważacie, że najprostszą metodą jest zaciągnięcie kredytu. Państwo radnych stawiacie pod ścianą – atakowała.

Temat strat poniesionych przez spółki miejskie pociągnął za nią radny Skubiszewski, na którego wątpliwości zareagował wiceprezydent Izmajłowicz.

- W zasadzie od nowa musimy budować cały sponsoring dla Wisły Płock po rozdziale części nożnej od ręcznej, ponieważ sponsorzy wolą wspierać tą drugą – przypomniał.

Do Wisły Płock miasto dołożyło już w tym roku 2 mln zł. Na stadionie trzeba wymienić tablicę, którą uszkodził piorun. Wiceprezydent poruszył także temat przetargu na tereny będące częścią lotniska, którymi interesuje się firma CNH. - Przetarg będzie ogłoszony w tym roku, ale finansowo już w przyszłym – informował. PZOZ także dostanie w tym roku kolejne 2 mln zł. W przypadku parku Płockiego Parku Przemysłowo-Technologicznego finansowanie odbywa się po połowie z Orlenem. - Spółki miejskie nie są spółkami o charakterze komercyjnym, tylko realizującym określone zadania i zaspokajające społeczne potrzeby. W płockim szpitalu wszystkie zobowiązania są realizowane na bieżąco. Proszę mi podać podobną sytuację w naszym województwie – ale nie padła żadna odpowiedź ze strony któregokolwiek radnego.

- Za prezydenta Milewskiego zadłużenie wzrosło do poziomu 400% - odniósł się do sprawy Artur Jaroszewski. - Istotne są także cele, na które przeznacza się te złotówki. A skoro mamy dofinansowanie unijne, musimy z budżetu wysupłąć pod kilka inwestycji, a więc także zaciągnąć kredyt. Do tej pory Orlen wykazywał jednak zyski, natomiast ostatni raport za II kwartał o wynikach finansowych koncernu mówił o stracie netto w wysokości ponad 5 mld zł. Co się takiego wydarzyło? - zadał pytanie wszystkim na sali, ale na wszelki wypadek przypomniał, że chodzi o felerny zakup Możejek. - Była to błędna decyzja, która poskutkowała właśnie takim obciążeniem. Na szczęście nie naruszyło to płynności finansowej zakładu.

Prezydent to nie żaden cwaniaczek

Do odpowiedzi poczuł się zobligowany radny Wojciech Hetkowski. - Prezydent zaprezentował się w trakcie swojej kadencji jako człowiek uczciwy i porządny, a nie jakiś cwaniaczek, który chciałby jakoś dotrwać do końca - wziął w obronę wielkiego nieobecnego. Według niego kredyt nie jest niczym dziwnym, a nawet wręcz wygodnym, jeśli ma się zdolność kredytową. - Z tej kadencji wymienię z inwestycji wiadukt, obwodnicę i inwestycję Płockich Wodociągów. A co w poprzedniej? Molo i halę sportową, w której nie mogą odbyć się zawody o wyższej randze choćby nie wiem ile osób stanęło na głowie. Dlatego uważam, że zrobię dobrze, jeśli zagłosuję za udzieleniem kredytu.

Gotowi na wskoczenie do kolejki? I kto odstawia dramat?

- Czy ktoś z płocczan zakwestionuje dziś istnienie wiaduktu na Piłsudskiego? - zadał proste pytanie radny Sojuszu Lewicy Demokaratycznej - A przyznaję, że sam z początku byłem sceptykiem. Teraz tereny przy powstającej obwodnicy staną się dobrze skomunikowane i z pewnością zainteresują przedsiębiorców. Dla mnie Płock jest idealnie zarządzany, jeśli chodzi o finanse. Rating miasta nadal jest poprawny, nie sprawia poczucia zagrożenia dla kogokolwiek. Lepiej zaplanować z pewną górką, niż stwarzać budżet pasywny, przez który miasto stoi w miejscu. Ile razy wskakiwaliśmy do kolejki po fundusze unijne? Lub wskakiwaliśmy na miejsce tych, którzy do takiego skoku nie byli gotowi. A to unijne eldorado wkrótce się skończy - przypominał Hetkowski. - Dziś inwestycja kosztuje kilka procent, za chwilę będzie to 100%. Na obwodnicę poza miastem nie pozwalają nam przepisy, także mostu też nie wybudujemy, bo stanąłby on poza obrębem Płocka. Fajnie jest odstawiać dramat podczas sesji bo tu jakiś kredyt, drogie przedszkole. Gdyby Płock miałby zbankrutować, to co innego, ale dziś nam to nie grozi. Zachowajmy odrobinę umiaru i nie mąćmy w głowie mieszkańcom – prosił.

Inni wolą opowiadać dowcipy

Dowcipem roku nazwał informację o stracie 21 mln zł przez miejskie spółki Mirosław Milewski, po czym pogratulował poczucia humoru wiceprezydentowi Izmajłowiczowi. – Przy takich wynikach finansowych przyszłość finansową Ratusza widzę w czarnych barwach. Wydatki bieżące miały wynieść 691 mln zł, a teraz 660, to gdzie te cięcia, w bibliotekach? - dociekał i zaproponował analizę rządków cyfr wieczorem przy filiżance kawy. Jak zaznaczał, Płock nie ma wystarczającej ilości pieniędzy na wkład własny wymagany przy inwestycjach unijnych.

– Osobiście lubię radnego Arkadiusza Iwaniaka – zdradził Milewski. – Już taką mam słabość, ale nie mogę zgodzić się z postawioną przez niego tezą, że zaraz coś się zawali. Niech prezydent zaproponuje jakieś inne rozwiązanie niż zaciągnięcie kredytu.

Wzajemnie czułości radnych

Arkadiusz Iwaniak zaraz zapewnił, że także bardzo lubi Milewskiego. - Ale to nie kwestia wiary, tylko tego co jest zawarte w dokumentach – odezwał się przewodniczący SLD. - Dziś zapanowała polityka miłości między panami – skomentowała Wioletta Kulpa.

W głosowaniu 15 radnych zgodziło się na kredyt, 7 wyraziło sprzeciw.

Fot. Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE