Starsi czytelnicy z pewnością pamiętają, gdy po lekcjach wracało się do domu, zostawiało tornister i pędziło na przyszkolną ślizgawkę. Wielkie, odgrodzone i oświetlone lodowiska nie były konieczne - wystarczyło trochę wody i ujemna temperatura, która szybko "zrobiła swoje". Co więcej, aby skorzystać z tej prowizorycznej ślizgawki nie trzeba było w ogóle mieć łyżew, a bawiły się zarówno dzieci, jak i dorośli.
Dziś wygląda na to, że nieco zapomniana atrakcja znów wraca do łask.
Na jej zorganizowanie zdecydowało się już kilka gmin w powiecie płockim - m.in. Bielsk, Mała Wieś czy Nowy Duninów.
Korzystanie - przynajmniej tam, gdzie została już otwarta - jest darmowe i dostępne w określonych godzinach.
Nie tylko zabawa, ale i bezpieczeństwo
Za przygotowanie ślizgawek przede wszystkim odpowiadają druhowie z OSP.
Jasno wskazują, że - poza dobrą zabawą - ma ona jeszcze jeden ważny cel.
- Stworzyliśmy ślizgawkę mając na uwadze bezpieczeństwo dzieci i młodzieży zimą. Zachęcamy do korzystania z niej, a przy tym przestrzegamy przed wchodzeniem na zamarznięte akweny wodne - piszą strażacy-ochotnicy z Bielska.
Choć przez niskie temperatury może nam się wydawać, że jezioro czy rzeka jest skuta lodem, nigdy nie mamy pewności jak gruba jest to warstwa. Wystarczy jeden krok za daleko, by wylądować w lodowatej wodzie.
- Osoba pod którą załamał się lód, najczęściej nie jest w stanie sama wyjść na powierzchnię, a kilka minut spędzonych w lodowatej wodzie prowadzi do wyziębienia organizmu, utraty sił, a w konsekwencji do utonięcia - kontynuują druhowie z OSP w Bielsku.
Warto o tym pamiętać, aby za chwilę dobrej zabawy nie przepłacić życiem lub zdrowiem.
Komentarze (0)