Reklama

Reklama

Poszukają bliźniaka w płockich galeriach

Opublikowano: śr, 17 cze 2015 11:10
Autor:

Poszukają bliźniaka w płockich galeriach - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Pomyślcie, że w ten sposób można wpłynąć na losy człowieka z innej części świata, nie tylko z Polski – nawoływał do zostania dawcą szpiku kostnego Piotr Aniśko z Fundacji DKMS. Aktualnie w Płocku w bazie zarejestrowało się 3,5 tys. osób, ale tylko 10 z nich zostało dawcą, a właśnie swojego genetycznego bliźniaka pilnie potrzebuje płocczanka Magda Grabowska, tocząca walkę z ostrą białaczką limfoblastyczną.

Reklama

- Pomyślcie, że w ten sposób można wpłynąć na losy człowieka z innej części świata, nie tylko z Polski – nawoływał do bycia dawcą szpiku kostnego Piotr Aniśko z Fundacji DKMS. Aktualnie w Płocku w bazie zarejestrowało się 3,5 tys. osób, a 10 z nich zostało dawcą. Swojego genetycznego bliźniaka pilnie potrzebuje płocczanka Magdalena Grabowska, tocząca walkę z ostrą białaczką limfoblastyczną.

Piotr Aniśko rozmawiał w poniedziałek z chorą na białaczkę Magdaleną Grabowską, która po krótkim pobycie w domu, ponownie znalazła się w warszawskim szpitalu na Banacha. – Ta rozmowa bardzo mną poruszyła – opowiadał podczas wtorkowej konferencji prasowej w domu Darmstadt. - Chociaż tylko przez telefon, miałem wrażenie że się uśmiecha na wieść, że tylu ludzi garnie się do pomocy w poszukiwaniu dla niej genetycznego bliźniaka.

Magda Grabowska jest płocczanką, wieloletnią pracownicą lokalnej filii Politechniki Warszawskiej. Niebywale lubianą przez studentów, za co otrzymała od nich nagrodę „Złotej kredy”. Dwa miesiące temu dowiedziała się, że cierpi na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Ratunkiem jest przeszczep krwiotwórczych komórek macierzystych od dawcy niespokrewnionego. O włączenie się do akcji DKMS-u na rzecz żony apelował Marek Grabowski. – W ten sposób nie tylko zwiększymy szansę dla Magdy, ale wszystkich chorych poszukujących swojego genetycznego bliźniaka.

O to samo prosiła Agnieszka Krzętowska, koleżanka pani Magdy. Pracują już razem13 lat. – Wszyscy chcemy jej pomóc, łącznie z paniami w sekretariacie szkoły i studentami.

Pocieszające mogą być dane przedstawione przez Piotra Aniśko. W 2008 roku na 40 tys. zarejestrowanych co drugi chory nie mógł odnaleźć swojego genetycznego bliźniaka, obecnie nie znajduje co piąty. – Jeśli ktoś już jest zarejestrowany, niech przyprowadzi kogoś z rodziny, znajomego, niech powstanie cały łańcuszek dawców – nawoływał przedstawiciel DKMS-u w kontekście akcji w trzech płockich galeriach handlowych, która odbędzie się w weekend, 27 i 28 czerwca.

W szczegóły wprowadzała wszystkich Ola Podwójci, która już nie pierwszy raz pomaga w organizacji tego typu akcji. Zgłosiło się już 68 wolontariuszy, przede wszystkim licealistów i studentów. Listy już zamknięto. Harcerze będą rozprowadzać ulotki  przez galerią Mazovia, Wisła i Mosty informujące o akcji. W autobusach i na klatkach schodowych zobaczymy plakaty. Ratusz przekazał też informacje do szkół. Najmłodsi otrzymają kolorowanki, przy czym na drugiej stronie będą dane na temat akcji na rzecz Magdy Grabowskiej skierowane do ich rodziców. – Na przeszło 120 tys. mieszkańców Płocka do tej pory zarejestrowało się 3,5 tys. osób, więc mamy kogo jeszcze prosić o pomoc – stwierdził Aniśko.

Aby dowieść, że nie ma się czego bać, w konferencji wziął udział jeden z dziesięciu płockich dawców, Maciej Maszeńda. Zarejestrował się podczas jednej z takich akcji na Politechnice Warszawskiej, zorganizowanych przez nieżyjącego już tatę Oli, wykładowcę politechniki Pawła Podwójciego. Wtedy jeszcze trzeba było oddawać próbkę krwi, dziś to jedynie krótki wywiad i pobranie wymazu z wewnętrznej części policzka. Zarejestrował się, chociaż nie wierzył, że ktoś się do niego odezwie. Stało się jednak inaczej. Po siedmiu miesiącach zadzwonił telefon. Biorcą okazała się kobieta ważąca zaledwie 54 kg. Najpierw były kolejne badania na potwierdzenie genetycznej zgodności i pytanie, czy podtrzymuje swoją decyzję.

Przed pobraniem materiału genetycznego musiał codziennie brać zastrzyki. Później wraz z tłumaczem wyruszył do Drezna w Niemczech. Zamieszkali w hotelu. Cały zabieg trwał cztery godziny, później otrzymał zakaz prowadzenia samochodu przez dwie godziny i zjadł kanapkę. Ruszył zwiedzać miasto.

– To naprawdę nic nie boli, nie grozi żadnym paraliżem – przekonywał na konferencji, chociaż nie spotkał się ze swoją genetyczną bliźniaczką (można dopiero za obopólną zgoda po upływie dwóch lat). – Nie odczułem żadnych negatywnych skutków. Jeśli będzie potrzeba, jestem gotów ponownie zostać dawcą. Nie jest to ani szkodliwe dla zdrowia, ani nie wiąże się żadnymi kosztami do pokrycia.

Zgodnie z drugą procedurą (stosowaną tylko w ok. 10 % przypadków) materiał genetyczny zostaje pobrany pod narkozą z talerza kości biodrowej. Wówczas trzeba zostać w klinice około trzech dni. Ból porównywalny jest z tym odczuwalnym podczas uderzenia o kant stołu.

Aby zarejestrować się w jednej z galerii w sobotę lub w niedzielę 27 i 28 czerwca w godzinach 10.00 – 18.00, trzeba koniecznie mieć przy sobie dowód osobisty. Drobne przeziębienie nie stanowi najmniejszej przeszkody. Osoby chętne powinny być w przedziale wiekowym od 18 do 55 roku życia, ważyć minimum 50 kg. Ich wskaźnik masy ciała BMI nie może być wyższy niż 40. Cała rejestracja zabierze nam zaledwie kilka minut, które, poza wielgachnym uśmiechem, mogą komuś podarować drugie życie.

Fot. Karolina Burzyńska / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.