Reklama

Reklama

Poseł Iwaniak proponuje ulgę na internet i sprzęt komputerowy. Pyta też o płacę zasadniczą w miejskich strukturach

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Poseł Iwaniak proponuje ulgę na internet i sprzęt komputerowy. Pyta też o płacę zasadniczą w miejskich strukturach - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Płaca zasadnicza, odliczenie kosztów internetu i sprzętu komputerowego od podatku oraz fotowoltaika – tych tematów dotyczą proponowane przez płockiego posła Lewicy Arkadiusza Iwaniaka zmiany w ustawach. Jedna z nich wiąże się z sytuacją pracowników miejskich instytucji.

Reklama

Płocka Lewica chce zrównania płacy zasadniczej z płacą minimalną. Dziś bowiem pracodawcy, by pracownik zarobił wymaganą najniższą krajową, nie podnoszą wynagrodzenia zasadniczego, tylko dają mu premię, by wyrównać do wymaganego pułapu. Tylko co taka premia ma wspólnego z systemem nagród?

Co to za premia, gdy pracownik „musi” ją dostać?

Na początek wyjaśnijmy w dużym uproszczeniu, że pensja pracownika zazwyczaj składa się z płacy zasadniczej, która jest stała oraz z dodatków np. właśnie premii uznaniowej za dobrze wykonaną pracę. Premia, w zależności od miesiąca, może być różnej wysokości. A może też jej nie być. W ostatnich latach – z dniem 1 stycznia - płaca minimalna była podnoszona. Najpierw do 2600 zł brutto, a potem do 2800 zł brutto. W przyszłym roku ma sięgnąć 3000 zł brutto. Poseł Lewicy Arkadiusz Iwaniak – po rozmowach z mieszkańcami Płocka i regionu – zauważył, że po tych zmianach dotyczących najniższej krajowej, część pracodawców wcale nie podniosła płacy zasadniczej do poziomu minimalnej, tylko co miesiąc przyznaje premię, by „dobić” do tych – obecnie - 2800 zł. W ostatecznym rozrachunku pracownik zarabia co najmniej najniższą krajową, ale np. nie dostał podwyżki przy wprowadzaniu tych zmian. A przy tym premia jaką co miesiąc otrzymuje nie ma nic wspólnego z systemem nagradzania.

Arkadiusz Iwaniak zdradził, że widział odcinki wypłaty pracowników np. Poczty Polskiej, których płaca zasadnicza wynosi 2600 zł. By dostali przynajmniej tę najniższą krajową, pracodawca wypłaca im dodatkowo 200 zł premii. Według wiedzy posła Lewicy, w Płocku taka sytuacja ma miejsce np. w Straży Miejskiej, gdzie płaca zasadnicza wynosi 2350 zł oraz w Miejskim Urzędzie Pracy, w którym wynagrodzenie zasadnicze wynosi 2400 zł. Pozostałe kolejno 450 i 400 zł pracownicy otrzymują jako premie. Parlamentarzysta zapewnia, że osoby, z którymi rozmawiał, na dowód tej sytuacji pokazały mu odcinki wypłaty.

Dlatego też Lewica proponuje, by wprowadzić poprawkę do Ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za płacę, na mocy której płaca zasadnicza zostanie zrównana z minimalną.

- Premie służą do tego, by nagradzać, wyróżniać i motywować. A obecnie przy takim wynagradzaniu pracowników, gdzie premia służy jedynie temu, by wyrównać pensję do najniższej krajowej, nie ma mowy o nagrodzie czy motywacji. Bo niezależnie od jakości wykonanej pracy, dana osoba i tak premię otrzyma, bo „musi” – argumentował Iwaniak i dodawał, że gdy ta płaca zasadnicza zostanie podniesiona do poziomu minimalnej, wówczas pracownik może postarać się o prawdziwą premię i wtedy zarobić jeszcze więcej.

Ilu takich pracowników jest w strukturach Urzędu Miasta?

Arkadiusz Iwaniak wysłał też pismo w tej sprawie do prezydenta Płocka Andrzej Nowakowskiego.

- Zdaję sobie sprawę, iż każda podwyżka płacy zasadniczej i wyrównanie jej do płacy minimalnej będzie dodatkowym obciążeniem dla budżetu miasta. Urząd miasta jest jednym z największych, jeśli nie największym, pracodawcą w mieście. W tym właśnie kontekście warto rozpocząć dyskusję o możliwościach budżetu i tym samym szansach na rozwój zawodowy – pisze Iwaniak w liście do włodarza miasta. – Jakość pracy, wysokość zarobków i szansa na rozwój będzie decydować o drodze życiowej wielu młodych płocczan. Zachęcam do takiego postrzegania urzędu, którym pan prezydent kieruje i debaty w tej sprawie.

Poseł w swoim liście pyta prezydenta Nowakowskiego dlaczego pracownicy zatrudnieni w MUP i SM otrzymują wynagrodzenie zasadnicze poniżej minimalnego, a także ilu jest takich pracowników w miejskich strukturach. Pyta też prezydenta czy planuje te płace wyrównać.

Lewica chcąc zmienić tę ustawę, proponuje nie tylko zrównanie płacy zasadniczej z minimalną. Poseł chce także, by na pracodawców, w przypadku, gdy wzrasta pensja minimalna, nałożyć obowiązek podniesienia pensji pozostałych pracowników. Czyli jeśli ktoś zarabia powiedzmy 3500 brutto, to po podniesieniu płacy minimalnej z 2800 zł na 3000 zł, ten ktoś powinien zarabiać 3700 zł. Ta obowiązkowa podwyżka nie dotyczyłaby osób zarabiających powyżej 150 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.

Odliczyć nawet 2800 zł

Poseł Arkadiusz Iwaniak proponuje również, by od następnego roku – składając zeznanie podatkowe - można było odliczyć koszt internetu oraz zakupu sprzętu komputerowego. Przypomnijmy, że obecnie możemy odliczyć internet w kwocie do 760 zł.

- Przez ostatni rok wiele osób pracowało i uczyło się zdalnie. Potrzebowali przy tym internetu oraz komputerów. Często zdarzało się, że rodzeństwo musiało korzystać z jednego komputera, co nie było łatwe. Jeśli dotrze do nas czwarta fala i będziemy musieli zamknąć się w domach, by uniknąć zachorowania, znowu będziemy potrzebowali internetowego łącza i komputerowego sprzętu. Dlatego Lewica proponuje, by w przyszłym roku można było odliczyć te koszty od podatku w kwocie do 2800 zł – przedstawiał propozycję Iwaniak.

Fotowoltaika – zmiany dopiero od 2023 roku

Adrian Brudnicki – członek Lewicy – zapowiedział, że to ugrupowanie polityczne będzie „pilnowało” zmian, jakie planuje przeprowadzić Prawo i Sprawiedliwość w kwestii fotowoltaiki.

- Rząd chce przeprowadzić zmianę polegającą na tym, że osoba, która ma ekrany fotowoltaiczne na dachu, będzie nadwyżkę prądu odsprzedawać do sieci energetycznej, a potem ją odkupować. Tłumaczy to tym, że takie rozwiązanie narzuca unijna dyrektywa. Tyle że taka konieczność będzie dopiero od stycznia 2024 roku, a nie tak jak słyszymy od działaczy PiS już od 2022 roku. Lewica chce, by zmianę w tym zakresie wprowadzić od stycznia 2023, by dać ludziom czas na zmianę procesu inwestycyjnego – tłumaczył Brudnicki i dodawał, że nie ma jeszcze projektu ustawy. Gdy się pojawi Lewica będzie przygotowana, by wprowadzić do niej poprawki.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy