Reklama

Reklama

Płockie SLD: PiS drugą ręką sięgało do naszych kieszeni

Opublikowano: pon, 24 lip 2017 17:31
Autor:

Płockie SLD: PiS drugą ręką sięgało do naszych kieszeni - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Kilkadziesiąt minut po podaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę informacji o zawetowaniu ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Sądzie Najwyższym odbyła się konferencja prasowa w siedzibie płockich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Działacze lewicy dziękowali prezydentowi, ale zapowiadają, że to nie koniec walki.

Reklama

Kilkadziesiąt minut po podaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę informacji o zawetowaniu ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Sądzie Najwyższym odbyła się konferencja prasowa w siedzibie płockich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Działacze lewicy dziękowali prezydentowi, ale zapowiadają, że to nie koniec walki.

Od tygodnia kilkuset płocczan gromadzi się pod siedzibą Sądu Okręgowego i Rejonowego, aby zaprotestować przeciw ustawom proponowanym przez Prawo i Sprawiedliwość. Ustawy przeszły błyskawiczną ścieżkę legislacyjną i do wcielenia ich w życie brakowało jedynie podpisu prezydenta. Andrzej Duda w poniedziałek ok. 10:00 poinformował, że zastosuje prezydenckie weto wobec dwóch z nich. Protestujący domagali się odrzucenia trzech.

[ZT]16083[/ZT]

Działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej cieszyli się z takiego obrotu spraw, ale jednocześnie zapowiedzieli dalsze patrzenie prezydentowi i obozowi władzy na ręce. 

- Prawo i Sprawiedliwość jedną ręką próbowało pozbawić nas wolnego sądownictwa, a drugą sięgało do naszych kieszeni - wskazywała Litosława Koper, przewodnicząca płockiego SLD. - Kiedy staliśmy na ulicach zostały wprowadzone ważne zmiany. Nie będzie referendum ws. edukacji, pod którego rozpisaniem podpisało się 910 tysięcy Polek i Polaków.

Koper wyliczała też ustawę o odnawialnych źródłach energii, prawo wodne i ustawę o rynku mocy, która jej zdaniem ma kosztować każde gospodarstwo domowe ok. 7 złotych miesięcznie. 

- Ludzie oczekują zmian w sądownictwie. Niektórzy w sposób racjonalny, a niektórzy na zasadzie "po prostu trzeba coś z tym zrobić, usunąć komunistów" - zaczął Wojciech Hetkowski, wiceprzewodniczący Rady Miasta. - Średnia wieku sędziów nie wskazuje na to, żeby siedzieli tam ludzie skażeni, tak jak ja, działalnością w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. 

Jakich reform domagałoby się SLD? M.in. uproszczenia procedur sądowych, przyśpieszenia rozpraw i obniżenia opłat związanych z procesem. Wskazywał jednak, że trzecia ustawa o sądach powszechnych, którą prezydent zamierza podpisać, też nie jest dobra. Jego zdaniem sędziowie popierani przez partię mogą teraz awansować na skróty. Mimo to Hetkowski nie ukrywał jednak wdzięczności wobec Andrzeja Dudy.

- Prezydent w doskonały sposób rozumie pojęcie suweren. Jako ogół społeczeństwa, z jego blaskami i cieniami, różnorodnością poglądów, potrzeb i aspiracji. Zachował się w sposób odpowiedzialny, który przywraca mi wiarę w organ Prezydenta Rzeczypospolitej Polski, jako najważniejszego w państwie - mówił były prezydent Płocka. 

Politycy wspominali też protesty, a najbardziej młodych ludzi. Mimo sporego sukcesu protestujących, pikiety pod sądem mają się nie kończyć. Lewica ma za to pomysł na zakończenie impasu politycznego - wcześniejsze wybory. Skierowali w tej sprawie pismo do wszystkich partii, wspominając, że po podobnym ruchu 10 lat temu rzeczywiście doszło do skrócenia kadencji. 

- Musi nastąpić skrócenie kadencji i nowa decyzja suwerena - powiedział wprost Arkadiusz Iwaniak, szef SLD na Mazowszu. - Jeśli rzeczywiście jest tak jak mówi PiS, że mają zgodę suwerena, to niech zdecydują się na ponowne wybory. Jeśli suweren zdecyduje, że mogą zmienić Konstytucję - niech ją zmienią. Dzisiaj nie mają takiego prawa, a to co robią to łamanie Konstytucji. Zachowanie opozycji też jednak urąga wszelkim normom.

SLD w obecnym parlamencie próżno szukać. W 2015 roku startowało pod szyldem Zjednoczonej Lewicy, ale koalicja nie przekroczyła progu wyborczego. Sondaże nadal nie dają Sojuszowi pewności wejścia do sejmu, jednocześnie wskazując dużą przewagę PiSu nad resztą ugrupowań. 

- Lepiej skrócić kadencję i rozpisać nowe wybory, nawet mimo wysokich notowań PiSu - kończył Iwaniak. - Ci wszyscy ludzie, którzy wychodzili na ulicę, zabiorą swoich i frekwencją pokonamy PiS. Co w dzisiejszych czasach jest ważniejsze? Że się wzmocnią? To znaczy, że społeczeństwo tego chce, tylko my się nie zgadzamy. Będziemy się musieli więc dostosować. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (22)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.