Kilka dni temu rada miasta przegłosowała tzw. nocną prohibicję. Od 1 czerwca, w godzinach od 22:00 do 6:00, w sklepach ani na stacjach benzynowych nie będzie można kupić alkoholu. Najważniejszym argumentem "za" była troska o zdrowie publiczne.
Jednocześnie już niedługo minie drugi rok, odkąd Płocczanie nie mogą kupić leków w godzinach nocnych.
Zgodnie z przepisami z 2024 r., punkty apteczne w miastach powiatowych powyżej 40 tys. mieszkańców nie mają już odgórnie ustalonych aptek dyżurujących. Gmina może je jednak wyznaczyć, gdy uzna, że zachodzi taka potrzeba. W zeszłym roku - pomimo kilkukrotnych próśb, a nawet internetowej petycji - podobna decyzja nie zapadła.
- Dane pokazują, że w aptekach następuje w zasadzie całkowity zanik zakupu leków refundowanych w godz. 23:00 - 7:00. W tej sytuacji należy uznać finansowanie ekspedycji aptecznej ze środków publicznych za nieodpowiadające faktycznym potrzebom, nieuzasadnione pod względem finansowym, a zatem nieracjonalne - tłumaczył wówczas wiceprezydent Łukasz Jankowski.
Trwa walka o całodobową aptekę w Płocku
Pod koniec grudnia 2025 r., w odpowiedzi na petycję Stowarzyszenia Ostatnia Szansa Tego Miasta, urząd miasta obiecał ponowną analizę zapotrzebowania na leki wśród mieszkańców.
Prośbę o przywrócenie dyżurującej apteki ponowiła też radna Małgorzata Ogrodnik.
- Obecna sytuacja, w której ponad 100-tysięczna aglomeracja pozostaje bez nocnego wsparcia i zabezpieczenia farmaceutycznego, jest nieakceptowalna. Przykładem niezbędności apteki całodobowej są chociażby ostatnie liczne wypadki mieszkańców, spowodowane nagłym pogorszeniem pogody i oblodzeniem chodników i ulic - argumentuje radna.
Podkreśliła przy tym, że zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców powinno stać wyżej niż potencjalne straty finansowe, a miasto z takim budżetem jak Płock może pozwolić sobie na tego rodzaju wydatek.
Co wynika z analiz urzędu?
Choć ratusz nie odpowiedział jeszcze na interpelację radnej, najprawdopodobniej pozostanie przy swoim poprzednim stanowisku. A przynajmniej tak wynika z pisma, które otrzymała "Ostatnia Szansa Tego Miasta", gdy zwrócili się do magistratu w tej samej sprawie.
Zapotrzebowanie przeanalizowano w oparciu o recepty wystawiane w porze nocnej. Przede wszystkim wzięto pod uwagę recepty na antybiotyki.
- Otrzymano następujące wyniki szacowania recept na antybiotyki: zapotrzebowanie średnio 1,9 recepty, a w dni wolne od pracy na poziomie 1,4 recepty - opisują w UMP.
Wynik uznano za niewystarczający, a wyznaczenie dyżurującej apteki za niezasadne finansowo.
Choć w tym wypadku raczej nie ma co liczyć na nagłą zmianę zdania, pozostaje jeszcze jedna "otwarta furtka". Trwać mają rozmowy z zewnętrznymi podmiotami, które są zainteresowane prowadzeniem całodobowej apteki.
- Problemy zgłaszane przez właścicieli przy realizacji projektu to braki kadrowe wśród magistrów farmacji oraz lokalizacja apteki - dodają w ratuszu.
Tam, gdzie problemem pozostaje brak lokalu, urząd zaproponował dwie możliwe lokalizacje i jest umówiony z przedstawicielami zainteresowanego podmiotu na ich obejrzenie.
Komentarze (0)