Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w Płocku nie było galerii handlowych i zbyt wielu sklepów wielkopowierzchniowych, a handel skupiał się w centrum miasta. To tu handlowało się w małych sklepikach i na straganach. Trzeba było się nachodzić, żeby zdobyć wszystkie potrzebne produkty. Czasy stopniowo się zmieniały, powstawały kolejne galerie handlowe, hipermarkety, markety budowlane. Mały handel zamierał, kolejne małe sklepy i zakłady usługowe z ulic Tumskiej, Sienkiewicza czy Królewieckiej się zamknęło. Często powodem była nierówna walka z wielkim handlem. Tam, gdzie kiedyś był handel, dziś są siedziby banków.
To jednak nie jest historia sklepu Domix. Pan Piotr mówi, że sklep zamyka nie dlatego, że nie wytrzymuje już rywalizacji z dużymi sklepami, ale dlatego, że po prostu w pewnym wieku chce już odpocząć. Sklep przy ul. Królewieckiej 11 prowadził przez 28 lat - nieprzerwanie od 1998 roku. Lokalizacja zmieniła się tylko raz - wcześniej był w lokalu obok.
- Dawny "Bartnik". Ludzie w moim wieku kojarzą
- śmieje się.
Młodzi nie mają prawa kojarzyć.
Pytamy jak się zmienił handel przez 28 lat. Można w skrócie powiedzieć, że zmieniło się wszystko.
- Pojawiły się sklepy wielkopowierzchniowie, ale dla nas za bardzo się nie zmienił. My dostosowaliśmy swój asortyment do klientów. Sprzedawcy mają wytyczne ile czego mająsprzedawać. Kiedy u nas klient wybierał towar, a wiedziałem, że nie spełni jego oczekiwań, to mówiłem, żeby go nie brał. Zadowolony klient wraca. Mamy swoje grono swoich stałych klientów
- mówi nam pan Piotr.
Jak wskazuje, po otwarciu Auchan w 2001 roku jego obroty wzrosły o kilkadziesiąt procent.
- Z dużych sklepów potrafili odsyłać do nas, np. po worki do odkurzaczy. Mamy dostęp do worków dla kilku tysięcy odkurzaczy. Klient przychodzi, mówi jaki ma odkurzacz, sprawdzamy w katalogu czy mamy czy nie. Jeśli nie, sprowadzaliśmy i zapraszaliśmy za tydzień
- wspomina.
Część handlu przeniosła się do internetu, zwłaszcza po wybuchu pandemii Covid-19. Dziś wiele osób nie wyboraża sobie kupienia określonych produktów nie w internecie. Dlaczego? Bo taniej, bo wygodniej.
- Kiedyś mieliśmy 50 odkurzaczy, dziś mamy może 12. Tak samo z robotami, czajnikami, żelazkami. Kiedyś dzień bez odkurzacza był dniem straconym, zdarzało się, że sprzedawaliśmy i po 10 dziennie. Teraz są takie dni, że w ogóle nie sprzedajemy
- mówi.
Mimo to sklepu nie zamyka ze względu na konkurencję. Jak mówi, po prostu chce odpocząć.
- Przechodzę na emeryturę, nie mam kontynuatora, więc stwierdziłem, że wystarczy. Gdybym miał teraz zaczynać, to bym się głęboko zastanawiał. Czynsze, ZUS, pracownicy - to są koszty. Dla niektórych problemem jest KSEF. Dla mnie to żaden problem, bo ja sobie poradzę, ale niektórzy zamykają działalność ze względu na problemy z nowymi systemami czy wzrostem kosztów prądu
- mówi.
Zamknięcie sklepu oznacza, że trwa wyprzedaż towaru. Wiele produktów można kupić z 20-30-procentowym rabatem. Pan Piotr się uśmiecha, że jak się porozmawia, to i coś więcej można ugrać. A w sklepie można znaleźć przeróżne produkty, nawet 4000. Asortyment jest duży - od przyrządów kuchennych, garnków, czajników, przez golarki elektryczne, szczoteczki, żelazka, roboty kuchenne, blendery, aż po większe AGD - odkurzacze, mikrofalówki, piekarniki. Jak wskazuje szyld - są też maszyny do szycia.
- Myślę, że nikt w Płocku nie miał takich maszyn jak my. Stąd ten napis. Na półce mieliśmy 30 maszyn, mogliśmy ściągnąć 500 kolejnych
- wspomina.
Dziś po prostu łatwiej pójść do dużego sklepu albo zamówić przez internet. Pan Piotr mówi, że można się jednak zawieźć.
Jeśli chcecie poczuć klimat małego handlu i kupić coś w promocyjnej cenie, śpieszcie się. Domix zamknie się już za około miesiąc - w okolicach 20 marca 2026 roku.
Komentarze (0)