Reklama

Reklama

Płocczanie tłumaczyli się służbom, dlaczego wyszli z domu. - Przeżyłem komunizm, to i to przeżyję

Opublikowano: czw, 26 mar 2020 16:31
Autor:

Płocczanie tłumaczyli się służbom, dlaczego wyszli z domu. - Przeżyłem komunizm, to i to przeżyję  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Rząd wprowadził dodatkowe obostrzenia dotyczące wyjścia z domu. Policja, straż miejska i pracownicy Komunikacji Miejskiej ruszyli w miasto, by poznać powody, dla których płocczanie zdecydowali się opuścić swoje cztery ściany.

Reklama

Rząd wprowadził dodatkowe obostrzenia dotyczące wyjścia z domu. Policja, straż miejska i pracownicy Komunikacji Miejskiej ruszyli w miasto, by poznać powody, dla których płocczanie zdecydowali się opuścić swoje cztery ściany. 

Pasażerowie Komunikacji Miejskiej muszą przyzwyczaić się do obecności policjantów czy strażników miejskich. Służby będą informować o aktualnych obostrzeniach dotyczących wyjścia z domu.

Co do zasady od 25 marca można się przemieszczać:

  • w drodze do pracy,
  • w czasie wolontariatu dotyczącego walki z koronawirusem, 
  • załatwiania niezbędnych spraw życia codziennego.

Jak tłumaczy rząd, można iść do lekarza, apteki, sklepu spożywczego czy na spacer (pod warunkiem, że unika się skupisk ludzi i spacerują dwie osoby). 

Funkcjonariusze policji, straży miejskiej czy pracownicy Komunikacji Miejskiej będą informować mieszkańców o istniejących przepisach. 

- Będą także pytać osoby oczekujące na przystankach autobusowych o cel ich podróży. Apelować do stosowania się do wprowadzonych regulacji  i  odpowiedzialne korzystanie z komunikacji – jeśli połowa miejsc siedzących będzie zajęta, apelujemy o pozostanie na przystanku i oczekiwanie na kolejny kurs - proszą służby. - W uzasadnionych przypadkach mundurowi wylegitymują osoby niestosujące się do nowo obowiązujących przepisów oraz podejmą stanowcze działania w przypadku zakłócania porządku w autobusach.

Jakie tłumaczenia od płocczan usłyszeli dziś? 

  • przyjechałam po rybę, bo zawsze jem ją w piątek,
  • jadę na działkę, bo wyszło takie ładne słonko,
  • przeżyłem komunizm to i wirusa przeżyję.

To tylko niektóre powody, dla których płocczanie wyszli dziś z domu i wsiedli do autobusów. Strażnicy miejscy i policjanci od kilkunastu dni działają w terenie i informują o zagrożeniu. 

- Strażnicy miejscy cierpliwie tłumaczą wszystkim napotkanym w miejscach publicznych osobom, że mamy epidemię. Wirusa nie widać. Objawy choroby pojawiają się dopiero po kilku dniach. Tłumaczą napotkanym na ulicy matkom z małymi dziećmi,  młodzieży, którzy mimo wprowadzonego zakazu przebywają na palcach zabaw czy boiskach szkolnych, że już mogą być nosicielami i wzajemnie się zarażać. Pytają ich retorycznie - a co, jeśli zaniosą go po takich spacerach do domu i zachorują wasi najbliżsi? - mówi st. insp. Jolanta Głowacka rzecznik prasowy Straży Miejskiej.

Działania podejmują też policjanci. Z radiowozów nadawane są komunikaty o zagrożeniu. Funkcjonariusze przypominają także grupom, że obowiązuje zakaz spotykania się w większych niż dwuosobowe grupy. 

- Należy podkreślić iż wprowadzone przepisy są dla ludzi, a nie przeciwko nim. Chodzi przecież o zdrowie i bezpieczeństwo nas wszystkich. To jest najważniejsze. Dlatego osoby, które nie będą stosowały się do obowiązujących przepisów i narażały innych, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi - mówi mł. asp. Marta Lewanodwska, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Płocku.

Jak dodaje, taryfy ulgowej nie będzie. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (52)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.