Reklama

Reklama

Pacjent na OIOM-ie czeka na wynik. 1 pacjent z potwierdzonym COVID-19 [RAPORT Z WINIAR]

Opublikowano: wt, 21 kwi 2020 11:00
Autor:

Pacjent na OIOM-ie czeka na wynik. 1 pacjent z potwierdzonym COVID-19 [RAPORT Z WINIAR] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dyrektor Stanisław Kwiatkowski przekazał najnowsze informacje dotyczące sytuacji epidemiologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku.

Reklama

Dyrektor Stanisław Kwiatkowski przekazał najnowsze informacje dotyczące sytuacji epidemiologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku. 

Dane liczbowe: 

  • 21 pacjentów (-2),
  • 1 pacjent z potwierdzonym COVID-19,
  • 1 pacjent na OIOM-ie, czeka na wynik, 
  • 18 pacjentów oczekujących na wynik na oddziałach zakaźnym i płucnym,
  • 14 pobrań poprzedniej doby, z czego 5 na oddziale zakaźnym.

Pobrania na oddziale zakaźnym odbywają się gdy pacjent sam zgłosi się na izbę przyjęć oddziału zakaźnego lub zostanie tam przywieziony przez karetkę pogotowia. Pozostałe pobrania odbywają się na szpitalnym oddziale ratunkowym, a także na oddziałach. Obecnie na Winiarach hospitalizowanych jest ok. 400-500 osób.  

- Wszyscy jesteśmy ostrożni. Jeśli ktoś leży na oddziale kilka dni i zagorączkował to pobieramy wymaz. Wolimy dmuchać na zimne. Każdy oddział ma swoje wydzielone izolatki i tam pacjent przeczekuje na wynik. Na tę chwilę nie potwierdził się żaden wynik. Nie zataimy żadnego potwierdzonego na oddziale wyniku, bo przecież trzeba będzie objąć kwarantanną oddział i pacjentów - zapewnia Stanisław Kwiatkowski. 

Ruch w szpitalu wyraźnie się zmniejszył. Na szpitalny oddział ratunkowy zgłasza się ok. 80 pacjentów dziennie, kiedy w normalnych czasach bywało ich ponad 200. Dyrektor zapewnia, że placówka działa normalnie. 

- Na oddziale kardiologii leczymy ok. 40 pacjentów. Pracujemy normalnie - zapewnia Kwiatkowski. - Działa teleporada, można pozyskać tak receptę. Wiele osób powstrzymuje się przed kontaktem ze szpitalem, jeśli sytuacja na to pozwala. Chronimy naszą główną lecznicę, żebyśmy mogli normalnie leczyć udary, zawały serca czy złamania. 

- Boi się też dyrektor. Musimy się jakoś odnaleźć, zachować ostrożność i normalnie funkcjonować. Taki mamy stan i musimy się do niego przyzwyczaić. To my się musimy dopasować do wirusa, a nie wirus do nas - nie ukrywa Kwiatkowski. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.