Reklama

Reklama

Nowa wiata. Tylko dlaczego taka szczupła?

Opublikowano: pon, 27 paź 2014 14:07
Autor:

Nowa wiata. Tylko dlaczego taka szczupła? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nowa wiata na Sienkiewicza zdumiewa wielkością boków. Przed deszczem, śniegiem czy wichurą czekających na autobus pasażerów ma tam osłonić ścianka o szerokości zaledwie pół metra.

Reklama

Nowa wiata na Sienkiewicza zdumiewa wielkością boków. Przed deszczem, śniegiem czy wichurą czekających na autobus pasażerów ma tam osłonić ścianka o szerokości zaledwie pół metra.

Zanim przystąpiono do akcji montowania nowiutkich wiat przystankowych, te miały zostać zaprojektowane odpowiednio do oszacowanej liczby pasażerów, która w danym miejscu korzysta z usług płockiej komunikacji miejskiej. Dwadzieścia z nich wyposażono w elektroniczne tablice dynamicznej informacji pasażerskiej. Czego chcieć więcej? W końcu wszystkie przystanki to jeszcze „nówki”, ładne, niezniszczone, cieszą oko. Kogo by nie spytać, każdy zadowolony.

A jednak trzeba do tego sielskiego obrazka dołożyć porządną łyżkę dziegciu i oddać w jednej kwestii sprawiedliwość tym metalowym staruszkom, które zniknęły z kilkunastu płockich ulic - otóż wszystkie były na tyle głębokie, że spokojnie było gdzie się schować. A czy byłaby to akurat ulewa, śnieżyca czy wiatr zmiatający wszystko dookoła, to boki starych przystanków mierzyły często niemalże półtora metra, więc i problemów nie było i do autobusu wsiadało się we względnie suchej odzieży.

Pierwsze wiaty okazały się również całkiem spore, zadaszone, poza rodzynkiem przy ul. Sienkiewicza. Ten wygląda jakby skurczył się o połowę. Co prawda, dach jest odpowiedni, ale już boki stanowią zaledwie jedną trzecią standardowej wiaty!

 O co tu chodzi? W Ratuszu przyznano, że wiata została specjalnie tak zaprojektowana akurat pod tę konkretną lokalizację z powodu dbałości o bezpieczeństwo pasażerów.

Bo jest to dość specyficzne miejsce z racji istnienia dwóch ciągów komunikacyjnych, górnego tuż przy blokach oraz dolnego, gdzie stoi przystanek, na który można się dostać na dwa sposoby, pochylnią dla wózków inwalidzkich albo schodząc po kilku stopniach schodów. Przyczyną całego zamieszania mają być właśnie wspomniane schody, ale nikt nawet nie myśli o ich fragmentarycznym demontażu, co dałoby możliwość przesunięcia przystanku w głąb. Zamiast tego wybrano opcję montażu wiaty o boku długości zaledwie 50 centymetrów.

– Nie chcemy w tym miejscu montować szerokiego przystanku, ponieważ musi być zachowana odpowiednia odległość między nim a krawężnikiem, aby zapewnić odpowiednią przepustowość – tłumaczył powody decyzji, która zapadła, Hubert Woźniak z zespołu medialnego Ratusza. Innymi słowy, w urzędzie martwią się, czy wysiadający i przechodzący pasażerowie będą mieli dostatecznie dużo miejsca.

Postanowiliśmy sami to sprawdzić i zmierzyliśmy wspomniane odległości na kolejnym (także nowym) i wcześniejszym przystanku. Wyszło, że nawet przy montażu dwukrotnie dłuższego boku na przystanku na Sienkiewicza, w dalszym ciągu odległość od krawężnika wynosi w obu przypadkach więcej (przystanek przy Jordanku 140 cm, przy Szkole Plastycznej 136 cm przy boku o długości 126 cm), ponieważ do dyspozycji pieszych pozostało 220 cm! W dodatku usłyszeliśmy, że jeśli dojdzie do wymiany zmierzonej przez nas wiaty przy Ogródku Jordanowskim, to również na taką szczuplutką.

– Jak dotąd nie zaobserwowaliśmy osób niezadowolonych – dodaje jeszcze Woźniak. Podobnie uważa Anna Kicińska, rzeczniczka płockiej Komunikacji Miejskiej, którą o to zapytaliśmy. – Często jeżdżę z tego przystanku, wiata wszystkim się podoba – zaoponowała.

Zapytaliśmy kilku napotkanych pasażerów, którym – i owszem - nowe przystanki podobają się i to bardzo, ale poza tym jednym szczególnym rozwiązaniem na Sienkiewicza. Trzeba tu rozróżnić jednak wygląd od ich funkcjonalności. – Teraz, kiedy jeszcze utrzymuje się w miarę ładna pogoda, taki przystanek nie przeszkadza, ale co wtedy, kiedy będzie zawieja? – martwi się pani Łucja.

– To zmarnowane pieniądze, bo w zimę takie rozwiązanie nie zda egzaminu – uważa z kolei pan Marek. – Wszędzie postawiono inne, długie, chociażby na Tysiąclecia, skąd często jeżdżę – nie potrafiła zrozumieć kolejna pasażerka. – To jakaś oszczędność? Przecież tu spokojnie można by zrobić bok dwukrotnie dłuższy – a w swojej sugestii bynajmniej nie była odosobniona. Obecne boki są tak krótkie, że gdyby nie dach, zza drzewa nie byłoby widać, że stoi tam przystanek.

Wiceprezydent Krzysztof Izmajłowicz wspomniał ostatnio o osłonięciu przystanku... peleryną lub pergolami. O tej drugiej koncepcji usłyszeliśmy podczas spotkania z mieszkańcami osiedla Dworcowa, które odbyło się w zeszłym tygodniu. – Staramy się wyjść ludziom naprzeciw – zapewniał nas Hubert Woźniak. – Postaramy się jakoś to zabezpieczyć.

Ale już czym i kiedy - tego na razie nie sposób ustalić.

Dwa przystanki przy Sienkiewicza - jeden ma krótkie boki, drugi - dłuższe, standardowe; fot. Portal Płock

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (13)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.