Reklama

Niesprawiedliwość wobec 8-latków na sesji

Opublikowano:
Autor:

Niesprawiedliwość wobec 8-latków na sesji - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości W kolejnej części sesji płoccy rajcy mieli pojąć temat Sekcji Piłki Ręcznej Wisła Płock, ale w toku dyskusji wyłonił się inny temat. Tym razem chodziło o... "niesprawiedliwość" wobec pewnych 8-latków.

W kolejnej części sesji płoccy rajcy mieli pojąć temat Sekcji Piłki Ręcznej Wisła Płock, ale w toku dyskusji wyłonił się inny temat. Tym razem chodziło o... "niesprawiedliwość" wobec pewnych 8-latków.

W ubiegłym roku SPR Wisłą Płock poniosła stratę finansową, pomimo zastrzyku miejskiej gotówki w wysokości ponad 5 mln zł. Dlatego  też miasto zamierza podratować ją kwotą 1 mln 300 tys zł jeszcze w 2014 roku. Prezes klubu Robert Raczkowski nie widział w tym niczego dziwnego. - Przecież im lepszy wynik w sporcie, tym większe bywają straty – starał się wytłumaczyć podaną radnym informację. Jak stwierdził, strata nie miała większego wpływu na funkcjonowanie SPR. Drużynę sponsoruje jeszcze PKN Orlen. - Zanotowaliśmy około 5 mln wejść tylko na stronę internetową – zaznaczał, żeby uzmysłowić rajcom popularność płockiej drużyny.

Czego więc brakuje, aby sięgnąć po upragniony tytuł mistrzowski? - Ile trzeba na to pieniędzy? - zainteresował się radny Wojciech Hetkowski. Prezes Raczkowski przypomniał o dokonaniu przebudowy zespołu, co wynikało z przyczyn finansowych (nowy skład okazał się tańszy od poprzedniego o 1,4 mln zł) oraz budżetu, który ciężko porównać do budżetów, jakimi dysponują  europejskie zespoły.

- Klub ma już 25 lat tradycji, to do czegoś zobowiązuje, ale patrzymy trochę dalej, w kierunku zawodowstwa – kontynuował prezes. - W ekstraklasie gra dwóch wychowanków z Płocka. Cały czas staramy się także wygenerować dodatkową wartość, aby zachęcić mieszkańców i przedsiębiorców do odwiedzania hali Orlen Areny. Tego nie da się łatwo przeliczyć na konkretne kwoty – ocenił. Kibice jednak w najbliższym czasie nie doczekają się zapowiadanego pubu, ponieważ brakuje zarówno funduszy, jak i partnera prywatnego.

Od września ruszyła Płocka Akademia Piłki Ręcznej, co nie umknęło kilku radnym. Zdaniem Raczkowskiego, Akademia powinna normalizować sposób szkolenia młodzieży. - Do pierwszych klas chciało się zapisać kilkaset dzieci, więc zapotrzebowanie istnieje – mówił do miejskich rajców. - Prawdopodobnie trzeba będzie wprowadzić selekcję dla najmłodszych w kolejnym naborze. Chcemy jednak wychodzić z myślą szkoleniową najpierw w powiat, później w województwo, aby pozyskać jak najwięcej utalentowanej młodzieży.

Jej struktura organizacyjna opiera się na wytypowanych przez Ratusz kilku szkołach, 5 podstawówkach, 2 gimnazjach i 1 szkoły ponadgimnazjalnej, wśród których zabrakło Zespołu Szkół Technicznych, czego nie mógł przeboleć radny Leszek Brzeski, dyrektor Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Wiceprezydent Roman Siemiątkowski zwrócił uwagę, że przy typowaniu szkół starano się tak je dobrać, by w Akademii Piłki Ręcznej znalazły się te, które nie mają jeszcze akademii piłkarskiej. - Dlatego Siedemdziesiątki to nie objęło - argumentował.  

O koszty takiej akademii zapytała się Aniela Niedzielak. - Finansowanie odbywa się z subwencji oświatowej, miasto do tego pieniędzy w zasadzie nie dokłada – odpowiedział jej wiceprezydent Siemiątkowski (w 2014 roku miasto wyłoży 90 tys. zł, w następnym już 300 tys, a w 2016 koszty wzrosną do 350 tys. zł), co z kolei spowodowało kolejne pytanie o straty wynikające z braku dołączenia do struktur Zespołu Szkół Technicznych i jednego z gimnazjów. - Robicie w ten sposób dużą przykrość uczniom tych szkół – uznał Leszek Brzeski. - Przemyślcie to, przecież dostaniemy większą subwencję – ponownie zaapelował.

- Jeżeli teraz wyłączymy inną szkołę, to co powiedzą tamte dzieciaki i ich rodzice? To jest to system, rodzaj piramidy – tłumaczył Siemiątkowski. - Nie da się objąć wszystkich, a trzeba dać szansę także innym szkołom. Ponadto szkoły mają jeszcze SKS-y, więc mają gdzie trenować piłkę ręczną, a powstanie Akademii w niczym nie ogranicza dzieci – co radny Brzeski zinterpretował jako brak woli ze strony Ratusza, aby jednak poszerzyć wstępny zestaw szkół.

- Projekt dopiero inicjujemy, ale już ruszyliśmy z rokiem szkolnym. Nic już tu nie zmienimy – zaoponował prezes Raczkowski. W takim układzie radny Brzeski poprosił o zestawienie ile godzin SKS-ów organizują szkoły, bo według niego nie jest z całą pewnością wystarczającą liczbą w stosunku do istniejącego zapotrzebowania. Okazało się, że Roman Siemiątkowski już takim dokumentem dysponuje. - Zawsze istnieje możliwość rozmowy z dyrektorem danej szkoły, aby poszerzyć ilość takich godzin – próbował uciąć dyskusję wiceprezydent.

- Przyszliśmy tu rozmawiać o SPR, a nie o dramatycznym problemie z 8 letnim dzieckiem radnego, które ponoć nie ma gdzie trenować. To niepoważne – nie wytrzymał Wojciech Hetkowski. -  Nie ma klubu na świecie, który składałby się wyłącznie ze swoich wychowanków. Każda piramida musi mieć szeroką podstawę, ale może się okazać, że w pewnym momencie materiału zabraknie. Nie wykorzystujmy jednak sesji do załatwiania spraw niepowiązanych z tematem.

W glosowaniu 12 radnych informację przyjęło pozytywnie, jeden jej nie przyjął, natomiast 3 wstrzymało się od głosu.

Fot. Portal Płock

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE