To codzienność wielu sieci sklepów.W których sklepach lepiej nie jeść przed zakupem, bo mogą być problemy? UOKiK uważa, że to działanie może być uznane za kradzież, bo produkt nie jest twój dopóki za niego nie zapłacisz.
Wprawdzie w wielu sklepach wystarczy okazanie opakowania i prośba o doliczenie towaru do rachunku, ale nie wszędzie.
Tematem zajęła się biznes.interia.pl i okazało się, że najmniej liberalne są w tym temacie dyskonty.
- Konsumpcja części lub całości produktu przed jego zakupem może powodować szereg sytuacji problematycznych - uważa Biedronka, cytowana przez biznes.interia.pl.
Z kolei Lidl podkreśla, że nieopłacony artykuł jest własnością sprzedającego, a o zjedzieniu czegoś przed zakupem klient powinien poinformować pracownika sprzedaży przy kasie.
Co na to Żabka?
- To problem marginalny, ponieważ średni czas wizyty w sklepie Żabka to mniej niż 130 sekund - odpowiada sieć na pytanie biznes.interia.pl.
Z kolei w Kauflandzie zachęcają klientów do powstrzymania się od spożywania produktów przed dokonaniem zapłaty, ale rozumieją, że nieraz dzieci nie da się pwostrzymać. Dlatego sieć słucha, co deklaruje klient przy kasie i nalicza odpowiedną opłatę.
Natomiast Grupa Eurocash, którą tworzą m.in. Delikatesy Centrum, Sklepy ABC, Lewiatan czy Groszek do każdego takiego zachowania podchodzi indywidualnie, stara się być wyrozumiała.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.