Reklama

Reklama

Mówili na nią Basia. Wysadziła się granatem

Opublikowano: 1 marca 2016 20:47
Autor:

Mówili na nią Basia. Wysadziła się granatem - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Został po niej zeszyt do języka polskiego. Na jednym ze starych zdjęć widać tarczę szkolną, dzięki czemu wiadomo, że uczęszczała do płockiej Jagiellonki. - Ona była taka, jak wy – usłyszeli uczniowie w trakcie uroczystości odsłonięcia tablicy dedykowanej Elżbiecie Kozaneckiej pseudonim „Basia”. Z kolei w Małachowiance galeria absolwentów wzbogaciła się o dwa portrety Żołnierzy Wyklętych.

Reklama

Został po niej zeszyt do języka polskiego. Na jednym ze starych zdjęć widać tarczę szkolną, dzięki czemu wiadomo, że uczęszczała do płockiej Jagiellonki. - Ona była taka, jak wy – usłyszeli uczniowie w trakcie uroczystości odsłonięcia tablicy dedykowanej Elżbiecie Kozaneckiej pseudonim „Basia”. Z kolei w Małachowiance galeria absolwentów wzbogaciła się o dwa portrety Żołnierzy Wyklętych.

- Elżbieta Kozanecka, pseudonim „Basia”, uczennica Gimnazjum Państwowego im. Władysława Jagiełły w Płocku w latach 1945-1946. W czasie drugiej wojny światowej łączniczka Armii Krajowej. Po wkroczeniu wojsk sowieckich członkini oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Zginęła w obławie zorganizowanej przez komunistyczny aparat represji 8 lutego 1949 roku we wsi Gałki koło Płocka. Cześć i chwała Niezłomnej Bohaterce! - napisano na tablicy, którą można już zobaczyć w starszym skrzydle Jagiellonki. Odsłonili ją członkowie rodziny 1 marca z okazji święta upamiętniającego wszystkich Żołnierzy Wyklętych.

A za co jest wyklęta nie zapomni Bóg

Tuż przed uroczystym odsłonięciem tablicy w szkolnej auli zadbano, aby przybliżyć jej postać wszystkim zgromadzonym. Kim byli Żołnierze Wyklęci, kto ich wyklął i za co? - Za to wszystko odpowiadają ci, którzy polskich żołnierzy zdradzili, potem torturowali i mordowali – tłumaczył prowadzący uroczystość Paweł Felczak. Dlatego też jest to określenie złudne, bo jeśli już człowiek pozna historię, wówczas zmienia się konotacja słowa „wyklęty”. Zaczyna nabierać pozytywnego znaczenia.

Basiu, tak do niej mówili

- Nie możemy zapomnieć, że takich ludzi mieliśmy w historii – prosił Felczak, po czym opowiadał, jak Basia zaczynała naukę w klasie 1 i 2 C aż wszelki ślad w szkolnych dziennikach po dziewczynie zaginął. W tym czasie trwały represje i aresztowania, a było to tuż po wykonaniu wyroku na Władysławie Rypińskim, pseudonim „Rypa”, który dowodził działającym w powiecie płockim „szwadronem śmierci”. Wyrok wykonał Wiktor Stryjewski z oddziału Ruchu Oporu Armii Krajowej. Ojca Basi, Adama i brata Zdzisława, zaangażowanych w działalność oddziału ROAK, następnie wspierających 11 Grupę Operacyjną Narodowych Sił Zbrojnych, aresztowano i osądzono w więzieniu. - Mama Janina zostaje sama na gospodarstwie. Jeszcze nawet nie wie, że jej córka zginęła w Gałkach, może się tylko zastanawiać, czy mąż i syn wrócą z więzienia – a jednak wrócili. To ciała jej córki Elżbiety która zginęła razem z Lubomirem Peczyńskim pseudonim „Władek”, nigdy nie odnaleziono. - Wiemy, że 8 lutego 1949 roku ciała poległych w Gałkach przewieziono do Płocka – i to m.in. jej szczątków poszukuje ekipa prof. Krzysztofa Szwagrzyka w byłej komendzie przy ul. 1 Maja.

Zeszyt od polskiego rodzina zdecydowała się wypożyczyć szkole, która w swoich murach stworzyła muzeum poświęcone absolwentom Jagiellonki. Z okazji uroczystości uczniowie przygotowali program artystyczny m. in. z piosenkami z projektu „Panny Wyklęte”, a nawet napisali dla byłej uczennicy utwór opisujący jej krótkie i intensywne życie, jako zwykłej dziewczyny, łączniczki pod dowództwem pochodzącego z Mazowsza Witolda Stryjewskiego aż do tragicznych zdarzeń w Gałkach.

Zaprezentowano również film przedstawiający działalność młodzieżowej organizacji „Orlęta”, powstałej jesienią 1948 roku już po rozbiciu 11. Grupy Operacyjnej NSZ. Orlęta zajmowały się głównie drukowaniem i kolportowaniem ulotek. Organizację zlikwidował Urząd Bezpieczeństwa na przełomie 1949 i 1950 roku. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał młodych ludzi na długoletnie więzienie. W pokazanym filmie zagrali uczniowie i pracownicy szkoły, aby uzmysłowić wszystkim, w jak tragicznych czasach przyszło żyć tamtemu pokoleniu. W trakcie pobłogosławienia tablicy przez księdza, wspomniano jeszcze tylko jedno, Basia pozostała do końca wierna swoim przekonaniom i o tym także przypomina teraz tablica w szkolnym korytarzu.

Płocczanie w filmie

O Basi i Władku, którzy wysadzili się granatem, aby nie dostać się do niewoli, reżyser Arkadiusz Gołębiewski przygotował film „Kochankowie z lasu”. Emisję zaplanowano w TVP2 1 marca o godzinie 22.50. Zagrali w nim płocczanie ze stowarzyszenia historycznego im. 11. Grupy Operacyjnej NSZ, m.in. Paweł Felczak, Andrzej Przemyłski i Marcin Baciński.

Nowe portrety w galerii Małachowianki

W najstarszej polskiej szkole zawisną na ścianach dwa portrety jej absolwentów, porucznika Zdzisława Kisielewskiego, pseudonim „Olcha”, oraz podporucznika Władysława Dubielaka, pseudonim „Myśliwy”. Krótko przemawiała dyrektorka szkoły, Katarzyna Góralska: - Walczyli wbrew nadziei, jednak największą karą, jaką im zgotowano, było zapomnienie.

Jeden z uczniów przypominał dzieje Niezłomnych, którzy z początku wierzyli, że po zakończeniu wojny powrócą do normalnego życia. - Ale historia nie potoczyła się tak prosto, nastała druga okupacja – a nowa władza starała się, jak tylko mogła, aby zdławić opór. Mimo to żołnierzom z lasu pomagali zwykli cywile, także tracąc z tego powodu życie. I to również dzięki takiej pomocy ostatni Żołnierz Wyklęty dotrwał do 1963 roku. A czemu akurat wybrano 1 marca, aby upamiętnić Niezłomnych? Datę można kojarzyć z wydarzeniami w więzieniu na Mokotowie, kiedy stracono ostatnich siedmiu koordynatorów zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. - To nie jest powód do fety, raczej do refleksji – upominano obecnych.

Przedstawiono życiorysy obu uczniów Małachowianki. Marcin Jachimiak z Obozu Narodowo-Radykalnego uczulał, że z historią należy uważać, ponieważ nawet nie mamy pewności, jakiej wersji będą uczyć się nasze dzieci i wnuki. - Historię zawsze piszą zwycięzcy. O niektórych faktach dowiadujemy się bezpośrednio od świadków wydarzeń. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może dotknąć prawdziwej historii i tym ludziom należy za to podziękować. Duma z własnego kraju nie jest powodem do wstydu, to żaden obciach.

Na temat Olchy możecie przeczytać u nas wywiad z jego synem.  Z kolei podporucznik Władysław Dubielak był żołnierzem Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej i oddziału ROAK. Naukę w liceum przerwał z powodu wybuchu wojny. Do walki z Niemcami ruszył jako 15 letni chłopak. W sierpniu 1944 roku próbował z podkomendnymi przedostać się do Warszawy po wybuchu powstania. Przez pewien czas prowadził działalność wywiadowczą, jako komendant posterunku milicji, jednak na rozkaz członka sztabu ROAK sformował 30-osobowy oddział bojowy, który przeprowadził 27 akcji zbrojnych, rozbroił sześć placówek Urzędu Bezpieczeństwa i milicji m. in w Gąbinie, Dobrzykowie, Radziwiu, Łącku i Pacynie. Wykonywał także akcje zaopatrzeniowe, w tym na browar w Ciechomicach i na spółdzielnię w Lwówku. Niestety w trakcie ostatniej akcji jeden z żołnierzy został rozpoznany, co doprowadziło do aresztowań i wyroków więzienia. pozostali członkowie oddziału ujawnili się w czasie amnestii w lutym 1947 roku. Zanim wyjechał do Berlina Zachodniego, gdzie współpracował z wywiadem brytyjskim i organizował drogi przerzutu agentów do Polski, przez kilka miesięcy przebywał w więzieniu z powodu oskarżenia o nadużycia przy wykonywaniu pracy inkasenta. Aresztowany w Berlinie Wschodnim, następnie został przekazany władzom PRL. Skazano go na karę śmierci w 1955 roku.

ONR oraz stowarzyszenie Pro Patria Lokalni Patrioci byli organizatorami uroczystości w Małachowiance, które wykorzystano także w innym celu. Przedstawciel ONR prezentował także poglądy już niekoniecznie bezpośrednio związane z postaciami dwóch żołnierzy z portretów. Jachimiak stwierdził, że ONR jest niesłusznie oskarżany o antysemityzm, ponieważ jeden z ich pierwszych przywódców Jan Mosdorf pomagał Żydom (zginął w obozie w Auschwitz), natomiast tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata przyznano innemu członkowi ONR, Edwardowi Kemnitz'owi. Przytoczył również wypowiedź krewnego, który uznał, że Polacy walki przegrali, ale nie z Niemcami, nie w Powstaniu Warszawskim czy w Katyniu, tylko później. - Pozwoliliśmy, aby szanowanemu narodowi, który daniej pogonił Krzyżaków i Szwedów, przetrącono i wyrwano kręgosłup. Zrobili z nas wasali Rosji, Niemiec i USA – w dodatku duma z własnego kraju, jak wyjaśniał, nie może być powodem do interwencji obcych instytucji. Zwracał także uwagę na stwierdzenie, że w 2004 roku Polska weszła do Europy. - My już w niej byliśmy – mówił w kontekście różnych wersji historii, na jakie można trafić.

Czytaj też:

O podporuczniku Dubielaku pisaliśmy tu:

O losach Basi opowiadał już historyk IPN, Jacek Pawłowicz:

Zobaczcie zdjęcia z obu uroczystości:

Fot. Szymon Łabiński/Portal Płock, Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.