Choć adopcja zwierzęcia powinna być świadomym i przemyślanym krokiem, rzeczywistość bywa inna. Opieka nad czworonogiem niekiedy okazuje się trudniejsza, niż zakładano, a podopieczni wracają do schroniska.
Mimo że dla zwierzaka jest to dodatkowy stres, a dla wolontariuszy kolejna złudna nadzieja, placówki są przygotowane na podobne sytuacje.
Co innego, gdy pies nie otrzymuje pomocy ani schronienia i wpada pod koła samochodu. A to właśnie spotkało Brosa - kundelka z płockiego schroniska.
Zaginął i został potrącony. Trwa walka o sprawność Brosa
W piątek, 23 stycznia, schronisko dla zwierząt w Płocku poinformowało na swoim Facebooku o zaginięciu jednego z ich podopiecznych.
Pies został wcześniej adoptowany, jednak nowy właściciel zdecydował się go oddać.
- Osoba, która adoptowała Brosa i postanowiła zwrócić go z adopcji, w drodze z Chojnic do Płocka zgubiła psa i pozostawiła go bez poszukiwań, a sama wróciła do domu. Do tej pory nie skontaktowała się z nami i nie zapytała, czy został odnaleziony i czy wszystko z nim w porządku - czytamy w mediach społecznościowych schroniska.
Okazało się, że psa potrącił samochód.
- Życiu Brosa nie zagraża niebezpieczeństwo, jednak na ten moment ma niedowład tylnych łap. Będziemy teraz go diagnozować i leczyć - opisują wolontariusze.
Schronisko zapowiada kroki prawne
Jeszcze tego samego dnia płockie schronisko zapowiedziało podjęcie kroków prawnych wobec poprzedniego właściciela Brosa.
- Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt porzucenie zwierzęcia jest przestępstwem. Składamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przęstepstwa przez osobę, która adoptowała Brosa. Stowarzyszenie Płock Przyjazny Psom wystąpi w charakterze podmiotu, który będzie działał na rzecz pokrzywdzonego i reprezentował jego interesy w toku postępowania - poinformowali.
Dodali również, że strażnicy miejscy z Chojnic pouczyli właściciela, że zaniechanie poszukiwań zwierzęcia stanowi podstawę do postawienia zarzutów.
Komentarze (0)