reklama

Joanna Krupa o płockim schronisku i petycji: "Nie jestem tutaj, by wyrzucać kogoś z pracy". Wolontariusze odpowiadają

Opublikowano:
Autor:

Joanna Krupa o płockim schronisku i petycji: "Nie jestem tutaj, by wyrzucać kogoś z pracy". Wolontariusze odpowiadają - Zdjęcie główne
Autor: Gabriela Bieńkowska/ fb: Joanna Krupa

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościNiemal od początku roku trwa gorąca dyskusja wokół warunków bezdomnych zwierząt. W sprawę zaangażowało się wiele środowisk - od wolontariuszy, przez celebrytów, aż po polityków najwyższego szczebla. "Na językach" znalazło się także płockie schronisko. Placówkę odwiedziła m.in. modelka Joanna Krupa. Kilka dni temu - za pośrednictwem mediów społecznościowych - podzieliła się swoją opinią w tej sprawie. Na słowa celebrytki szybko zareagowali wolontariusze ze stowarzyszenia Udana Adopcja.
reklama

Joanna Krupa od lat walczy o prawa zwierząt. Związana jest m.in. z organizacją PETA, w której kampaniach wielokrotnie brała udział. Była również jedną z celebrytek - obok Dody czy Laluny - które zaangażowały się w sprawę warunków w polskich schroniskach. 

Pod koniec stycznia modelka odwiedziła placówkę w Płocku, porozmawiała z dyrektor Martą Krasuską, a także spotkała z wolontariuszami ze stowarzyszenia Udana Adopcja. 

Kilka dni temu na swoim Facebooku podzieliła się przemyśleniami na ten temat. 

Krupa: "To zaczęło iść w bardzo złym kierunku"

Modelka uważa, że nagłośnienie problemów zwierząt w polskich schroniskach było czymś dobrym jedynie na początku. 

reklama

- Później to zaczęło iść w bardzo złym kierunku. Fundacje, które robią dla zwierząt naprawdę dużo dostały hejt. Z drugiej strony, inne fundacje wykorzystały ten moment i próbują robić problemy innym, w tym prowadzącym schroniska - tłumaczyła. 

Jako przykład podała sytuację w Płocku. 

Jak sama twierdzi, na miejsce przyjechała, by upewnić się, że nie ma do czynienia z kolejnym patoschroniskiem, które wymaga natychmiastowego zamknięcia. Wizyta miała upewnić ją w tym, że warunki zwierząt nie przypominają tych z Bytomia czy Sobolewa. 

Potwierdzili to także wolontariusze ze stowarzyszenia Udana Adopcja, z którymi modelka spotkała się tego samego dnia. Wcześniej - gwarantując anonimowość - zaproponowała im udział w wywiadzie dla portalu Kozaczek.pl, jednak ci mieli odmówić.

reklama

- Poprosiłam też, aby przedstawili mi, jakie zapisy chcą zawrzeć w nowej umowie i wspólnie zadzwonimy do prezesa firmy zarządzającej schroniskiem, żeby zapytać, czy się na to zgodzi. Po powrocie do domu dostałam wiadomość, że oni nie wrócą do schroniska dopóki dyrektorem będzie pani Marta. Ale ja nie jestem tutaj, by wyrzucać kogoś z pracy - dodała. 

Zaznaczyła przy tym, że nie jest w stanie pomóc w inny sposób. 

- Rozmawiałam z osobą, która bardzo dobrze zna panią Martę. Mówiła mi, że ona teraz przechodzi bardzo ciężki kryzys ze względu na ten cały hejt. Ja nie będę się dołączać do niszczenia czyjegoś życia, jeśli ja nie widzę, by schronisko było "pato". Nie będę też podpisywać petycji, aby wyrzucić panią Martę ze stanowiska, jeśli nie widzę, żeby coś złego zrobiła - kontynuuje Krupa. 

reklama

Pełne wideo możecie obejrzeć TUTAJ.

Wolontariusze odpowiadają. "Głos kilkudziesięciu osób został pominięty"

Stowarzyszenie Udana Adopcja zdecydowało się odnieść do filmu zamieszczonego przez Joannę Krupę. 

Ich zdaniem jej wizyta w schronisku zbiegła się w czasie z licznymi kontrolami, na które placówka się przygotowała, co miało dać mylny obraz jego codziennego funkcjonowania. 

- Na podstawie tej krótkiej wizyty Pani Krupa stwierdziła, że schronisko jest dobrze zarządzane, a wolontariusze mają „ogromne ego”. Nasze spotkanie odbyło się dopiero po tej wizytacji. W tym czasie na Instagramie portalu Kozaczek pojawiały się nagrania z wizyty, co jasno wskazywało kierunek narracji Pani Krupy. Z tego powodu nie zdecydowaliśmy się na wypowiedź dla portalu, obawiając się manipulacji materiałem - tłumaczą wolontariusze.

reklama

Uważają, że modelka nie zapoznała się z pełną dokumentacją, którą jej wysłali i dała się zmanipulować. Całkowicie zignorowane miały zostać także relacje byłych pracowników schroniska. 

- Zarówno oni, jak i byli wolontariusze współpracujący wcześniej ze stowarzyszeniem pani dyrektor, podkreślali jednoznacznie: z obecną dyrekcją nie da się współpracować. Mimo przedstawienia Pani Krupie obszernej dokumentacji i relacji wielu osób, zdecydowała się zaufać wyłącznie jednej stronie. Głos kilkudziesięciu osób został pominięty - dodają.

Potwierdzili przy tym, że nie uważają płockiej placówki za patoschronisko, jednak nieprawidłowości mieli zauważyć na długo przedtem, jak temat stał się głośny.

- Pani Krupa zasugerowała również, że nie chcemy wrócić do pracy z psami, dopóki nie zmieni się dyrekcja. Wyjaśniamy: jesteśmy po negocjacjach ze spółką PreZero i wczoraj otrzymaliśmy poprawioną wersję porozumienia. Jesteśmy na ostatniej prostej do podpisania umowy i powrotu do zwierząt - poinformowali w sobotę, 7 marca. 

Jednocześnie Udana Adopcja nie rezygnuje z petycji w sprawie odwołania dyrektor Marty Krasuskiej. Pod dokumentem podpisało się już ponad 15,5 tysiąca internautów.

Pełne oświadczenie przeczytacie poniżej.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo