Marysia Janiszewska, córka byłej zawodniczki, a obecnie trenerki w Jutrzence Płock, zachorowała w styczniu. Zaczęło się niewinnie, od powiększonego węzłą chłonnego w szyi. Dziewczynka trafiła do szpitala dokładnie w swoje 2 urodziny...
Rodzice szybko udali się do Warszawy na badanie i wiadmo było, że nie jest dobrze. Po kilku dniach lekarze byli pewni - nowotwór. Konkretnie neuroblastoma IV stopnia. To jeden z najczęściej rozpoznawanych nowotworów u dzieci.
Rozpoczęłą się walka o życie Marysii - seria chemioterapii, a w marcu dziewczynka przeszła operację wycięca guza. Wszystko idzie w dobrym kierunku, a przynajmniej tak się wydaje.
-
Nowotwór "lubi" jednak wracać, stąd zbiórka. Terapia w Stanach Zjednoczonych ma zmniejszyć szansę powrotu choroby. Kilka dni temu zbiórka na stronie Fundacji Siepomaga została zamknięta - na koncie dziewczynki jest nieco ponad milion złotych.
- Przed nami najcięższy i najgorszy etap leczenia... Wyniszczająca megachemia i autoprzeszczep komórek macierzystych... A wszystko to w całkowitej, sterylnej, szpitalnej izolacji... Dzięki Wam wszystkim - ludziom dobrego serca - choć jeden ciężar spadł nam z głowy i nie musimy już obawiać się o koszty finalnego leczenia w USA i rehabilitacji po tej ciężkiej walce.
- napisali w podziękowaniu rodzice Marysi.
Komentarze (0)