Płomienie nad zakładem produkcyjnym Orlenu w Płocku nie są niczym niezwykłym. Niewielki ogień tli się na kilku z nich cały czas - to element systemu bezpieczeństwa. Pochodnie, w slangu Orlenu "świeczki", muszą być w gotowości gdyby któryś z procesów technologiczny poszedł niezgodnie z planem. To jedna z ich funkcji.
Inną pełnią przy remontach i rozruchach instalacji. I to właśnie dzieje się od Wielkanocnego wieczora.
- Z powodu zaplanowanego rozruchu jednej z instalacji w Zakładzie Produkcyjnym ORLENU w Płocku od dzisiaj (niedziela, 5 kwietnia br.) od godzin wieczornych może być widoczny płomień na jednej z pochodni. Proces, który planowany jest na 3 kolejne dni, będzie prowadzony pod nadzorem wykwalifikowanej kadry technologów oraz prowadzony zgodnie z obowiązującymi instrukcjami i procedurami bezpieczeństwa. Użycie pochodni w sytuacjach uruchamiania instalacji jest konieczne i uwarunkowane procesami technologicznymi. Przepraszamy za ewentualne niedogodności świetlne, które mogą wystąpić podczas tych prac
- przekazało biuro prasowe koncernu.
Łunę widać z odleglości kilkudziesięciu kilometrów. Nie ma jednak powodów do obaw.
Komentarze (0)