Reklama

Kwiaty w Święto Niepodległości złożone. Jedne od prezesa...

Opublikowano:
Autor:

Kwiaty w Święto Niepodległości złożone. Jedne od prezesa... - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Narodowe Święto Niepodległości wciąż trwa, chociaż w tym roku pogoda okazała się bardziej zimowa niż jesienna. Były przemówienia i kwiaty, w tym osobiście złożony bukiet przez prezesa Orlenu. Biskup płocki przestrzegał w kazaniu, abyśmy nie stracili z oczu ojczyzny, bo za dużo jest totalnej opozycji. Z kolei prezydent nazwał Polskę domem, którego nie wolno niszczyć, chociaż czasem ktoś zrobi bałagan i trzeba będzie posprzątać.

Narodowe Święto Niepodległości wciąż trwa, chociaż w tym roku pogoda okazała się bardziej zimowa niż jesienna. Były przemówienia i kwiaty, w tym osobiście złożony bukiet przez prezesa Orlenu. Biskup płocki przestrzegał w kazaniu, abyśmy nie stracili z oczu ojczyzny, bo za dużo jest totalnej opozycji. Z kolei prezydent nazwał Polskę domem, którego nie wolno niszczyć, chociaż czasem ktoś zrobi bałagan i trzeba będzie posprzątać.

W piątek niektórzy przed wyjściem z domu przezornie wyjmowali kapelusze z rondami, ciepłe czapki z pomponami i rękawiczki. Pierwsze płatki śniegu towarzyszyły piątkowym uroczystościom z okazji Narodowego Święta Niepodległości, które rozpoczęły się tuż po godzinie 9.00 na pl. Obrońców Warszawy, gdzie złożono pierwsze wieńce. Z placu wszyscy przeszli do katedry na mszę w intencji ojczyzny.

Biskup diecezji płockiej Piotr Libera przypomniał wpis do księgi pamiątkowej naszego Muzeum Diecezjalnego „Kościół jest stróżem przeszłości, piastunem teraźniejszości i siewcą przyszłości”. Autorem tych słów jest Henryk Sienkiewicz.

- Nie walczył na polach bitewnych, nie brał udziału w naradach bojowych. W godzinie odzyskania niepodległości już nie żył. Zmarł 15 listopada 1916 roku. W najbliższy wtorek upłynie 100 lat od jego śmierci. Gdy wielki pisarz umierał, na świecie panowała straszliwa I wojna światowa. Sienkiewicz był mimo to przekonany, że jest ona szczególnym czasem i pozwoli na zmartwychwstanie ojczyzny.

W kazaniu nawiązał do objawienia, którego doznał dominikanin Alojzy Korzeniewski w Wilnie w 1819 roku. Miał mu się ukazać późniejszy święty Andrzej Bobola, który poprosił o otworzenie okna. Nie zobaczył klasztoru wileńskiego, lecz rozległą równinę. Walczyły ze sobą wojska wielu narodów. Bobola powiedział do zakonnika „Gdy skończy się wojna, którą widzisz, wtedy, królestwo Polski zostanie przywrócone przez miłosierdzie boże, a ja zostanę w nim uznany jako główny patron”.

Polska odzyskała niepodległość. Kiedy jednak tej wolności brakowało, to ludzie kultury, muzycy i pisarze, dbali o to, aby Polska istniała w sercach, zachowała się poprzez język i obyczaje, była obecna w mazurkach Chopina. Biskup mówił, że z łaską bożą, proroctwami świętych i z modlitwą należy współdziałać. O pojawienie się Polski na mapie świata walczyli nie tylko wielcy mówcy, waleczni wodzowie, mężowie stanu, lecz zwykli ludzie. Sienkiewicz w 1915 roku rozpoczął akcję, aby pomóc tym, którzy znaleźli się w skrajnej nędzy. Przybył także do Płocka w piątek, 8 stycznia 1904 roku na wieczór literacki, z którego cały dochód przeznaczono na ofiary powodzi z 1903 roku. Odwiedził katedrę i wpisał się do księgi pamiątkowej.

- To było jego wyznanie wiary w Kościół, który nawet wtedy, mówiąc współczesnym językiem, nie był w modzie - kontynuował kapłan. - Jedni traktowali go jako przeżytek. Inni widzieli w chrześcijaństwie sympatyczną, ale mało znaczącą tradycję. Jeszcze inni upatrywali w Kościele największego wroga, który hamuje postęp, narzuca przestarzałe normy, wtrąca się i odciąga od tego, co doczesne. A jednak Sienkiewicz zostawił właśnie tu, w Płocku, swoje jednoznaczne wyznanie. Mówił „jesteście wnukami prawdziwych chrześcijańskich rycerzy”, ofiara każdego rycerza ma sens. Zbyt często budziliście się do mądrych, rozważnych czynów, kiedy było za późno. Uważajmy zatem i nie przesadźmy w naszych sporach. Również dzisiaj za dużo jest niesprawiedliwych słów i osądów. Za dużo totalnej opozycji, za dużo podsycania antykatolickich fobii. Uważajmy i nie traćmy z oczu Polski. Szukajmy także tego, co nas łączy, a nie tylko tego, co nas dzieli. Niech nie zabraknie nam tej sienkiewiczowskiej troski o najuboższych, o zepchniętych na margines, o skrzywdzonych.

Niepodległa, Niepokorna, uskrzydlona bielą orła

Dalsze obchody odbywały się przy Płycie Nieznanego Żołnierza. Po uroczystym podniesieniu flagi na maszt przemawiał prezydent Płocka.

- Niepodległa, niepokorna – rozpoczął od fragmentu utworu napisanego przez Janusza Szczepkowskiego. - Trudno opisać radość, jaka miała miejsce 98 lat temu, kiedy ziściło się marzenie kolejnych pokoleń Polaków. Cztery pokolenia na wolność czekały, ale nie tylko czekały i marzyły. Za tę wolność przelewały krew. Zaborcy próbowali to marzenie utopić w polskiej krwi, zniszczyć w więzieniach bądź na Syberii. Polacy byli jednak gotowi oddać życie. Wywalczyli wolność podczas I wojny światowej w okopach, często strzelając do siebie nawzajem, ale zawsze na końcu tej drogi było marzenie o niepodległej ojczyźnie. Dzisiaj żyjemy we własnym domu, któremu na imię Polska. Czasem trzeba go poprawić, wyremontować, a jak ktoś narozrabia albo nabałagani, także trzeba będzie posprzątać, ale nikomu nie wolno tego domu niszczyć. Nikomu nie wolno tego domu podpalić, bo to nasz dom. Dom, który będziemy budować w imię tych wszystkich, którzy oddali za Polskę życie. Dla nas i dla naszych dzieci.

Kwiaty od prezesa Orlenu. Pierwszy raz

Po przemówieniach tradycyjnie złożono wieńce od kombatantów, władz miasta, parlamentarzystów (kwiaty składały posłanki PO Elżbieta Gapińska i Julia Pitera, także senator PiS Marek Martynowski), przedstawicieli rozmaitych instytucji i służb mundurowych, partii politycznych, instytucji kultury, organizacji, stowarzyszeń i szkół, zabrano nawet psa ratownika. Po raz pierwszy wiązankę biało-czerwonych róż opasanych czerwoną wstążką z logiem złożyli przedstawiciele Orlenu, prezes koncernu Wojciech Jasiński, któremu towarzyszyła członkini rady nadzorczej koncernu, Agnieszka Krzętowska. 

Na koniec zabrzmiały wystrzały na wiwat. Ptaki na starówce zerwały się do lotu na moment zasłaniając niebo. Kto chciał, mógł skosztować rosołu lub wspólnie zaśpiewać „Niepodległa, niepokorna, zawsze była, będzie jest. Uskrzydlona bielą orła, bije rytmem naszych serc”.  

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE