Reklama

Reklama

Kto uratuje zabytek? W tle pytanie, kto komu nie powinien zaglądać w kieszeń

Opublikowano: śr, 27 mar 2019 17:39
Autor:

Kto uratuje zabytek? W tle pytanie, kto komu nie powinien zaglądać w kieszeń - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Kto wyłoży nawet 30 mln zł na remont budynku byłej komendy policji? Wojewoda? A może Ratusz? Czy też wciąż będziemy mieli przerzucanie piłeczki między Urzędem Miasta Płocka a Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim? Ostatnio wojewoda podczas wizyty w Płocku zarzucał Andrzejowi Nowakowskiemu, że ten zagląda mu w kieszeń, sugerując na co ma wydawać pieniądze.

Reklama

Kto wyłoży nawet 30 mln zł na remont budynku byłej komendy policji? Wojewoda? A może Ratusz? Czy też wciąż będziemy mieli przerzucanie piłeczki między Urzędem Miasta Płocka a Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim? Ostatnio wojewoda podczas wizyty w Płocku zarzucał Andrzejowi Nowakowskiemu, że ten zagląda mu w kieszeń, sugerując na co ma wydawać pieniądze.

Częściowo pomazany, z wybitymi oknami, odpadającym tynkiem i niezbyt estetyczną osłoną, aby nikomu nic nie spadło na głowę. Tak wygląda budynek, w którym niegdyś mieli komendę policjanci. Widzą to wszyscy, urzędnicy płockiego Ratusza przejeżdżający ul. 1 Maja, a także z okna urzędnicy Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Pamiętajmy też, że budynek nie należy do miasta. Stanowi własność Skarbu Państwa, lecz zadanie, aby o niego dbać, przynależy staroście grodzkiemu, czyli prezydentowi Nowakowskiemu. On administruje obiektem. Nie omieszkał o tym fakcie przypomnieć wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera podczas swojej wizyty w Płocku.

– Czekam na pewne propozycje. Mogę zgodzić się na funkcje publiczne – stwierdził w obecności dziennikarzy w kontekście przyszłego wykorzystania nieruchomości.

Twierdzi, że to jest kluczowa sprawa. Przyznał zarazem, że propozycje z Ratusza były, jednak nie wyraził zgody ani na przekazanie w formie darowizny w 2014 r. (pod przyszłą salę koncertową, wniosek Ratusz wycofał), ani zbycie nieruchomości na rzecz miasta za symboliczną złotówkę (z 99 proc. bonifikatą). Później nie wskazano żadnego nowego celu publicznego. – Sprzedaż gruntu jest ostatecznością, chyba że jest współwłasność, wówczas wyrażam zgodę. Tak samo wyrażam ją w przypadku zamiany gruntów pod potrzeby publiczne np. na rzecz policji czy w związku z nową strażnicą, siedzibą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeśli w tym przypadku będzie propozycja połączona ze wskazaniem celu publicznego, wówczas jestem otwarty.

Może więc szkoła muzyczna? Wspomniał, że zjawił się u niego z tą sprawą senator Prawa i Sprawiedliwości, Marek Martynowski. – Czy będzie to propozycja szkoły muzycznej, czy innych rozwiązań, nie wiem. Nie jestem gospodarzem Płocka. Mogę tylko wyrazić zgodę lub nie wyrazić zgody na daną czynność. Podkreślam cały czas, budynek musi służyć mieszkańcom i celom publicznym, a nie obrotowi gospodarczemu, gdzie otrzymuje się działkę, ogłasza przetarg, ma się z tego pieniądze. Sprzedaje się raz, pieniążki są raz. A my zbyt dużo sprzedaliśmy przedsiębiorstw, ziemi w Polsce. Nie można wszystkiego oddać. Szczególnie jeśli nieruchomość jest pod ochroną państwa, chodzi o zabytek. To miejsce dość istotne dla historii Płocka i Mazowsza. Na siłę nie zamierzam odbierać prezydentowi tego obiektu.

[ZT]21807[/ZT]

Senator Martynowski wspomniał, że nie byłby trudno o znalezienie dewelopera zainteresowanego działką w tej części miasta.

– Natomiast wiemy, co w tym budynku było. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby tam postał, dajmy na to, wieżowiec. W miejscu, gdzie znajduje się szkoła muzyczna, nie ma już perspektywy rozwoju.

Sipiera twierdził, że zdarzył się przypadek, kiedy wyraził zgodę na wykorzystanie budynku pod konkretny cel, a po wyborach okazało się, że nowa władza ma inne plany. – W tym przypadku wystąpię o zwrot nieruchomości. Bo jest zasada, nasz majątek powinien pracować dla publicznego interesu. Dlatego tak niektórzy samorządowcy bronią się przed elementem darowizny, bo ona jest celowa.

Zapytany o to Andrzej Nowakowski, zastrzega:

– Można odczytać sugestię, że miasto mogłoby po kupieniu nieruchomości wystawić ją na sprzedaż i dopuścić do budowy w jej miejscu np. wieżowca. Nie ma takich planów. Ta sugestia jest nieuzasadniona.

Wojewoda podkreślał, że jeśli ktoś dysponuje majątkiem publicznym, to musi liczyć się z tym, że trzeba obiekt w odpowiedni sposób zabezpieczyć, by stan nie uległ pogorszeniu. – Kto ma budynek w Skarbie Państwa, musi mieć świadomość o konieczności jego utrzymania. A zarządza tym budynkiem nie wojewoda, tylko starosta grodzki. Jeśli prezydent oświadczy, że przestanie się tym zajmować, wtedy ja będę miał sygnał, że to ja muszę się tym zająć i będę szukał rozwiązań zależnych ode mnie, nie od pana prezydenta. Przy oświadczeniu woli, zrzeczeniu się administrowania budynkiem nie mam innego wyjścia, przejmuję na stan wojewody. Ja dysponuję majątkiem, jestem kreatywny, występuję np. do ministra Glińskiego i załatwiamy sprawę. Teraz to prezydent zarządza nieruchomością. Ma możliwość ingerencji, jeśli widzi pogarszający się stan nieruchomości.

Prezydent Płocka, jako starosta grodzki, ponosi koszty utrzymania budynku. Oznacza to roczny wydatek na poziomie nieco ponad 5 tys. zł z tytułu podatku od nieruchomości, do tego niespełna tysiąc zł ubezpieczenia.

Wojewoda wspomniał także o piśmie do prezydenta Nowakowskiego. – Zwraca mi uwagę na wysokość budżetu województwa mazowieckiego na zabytki. Sugeruje, abym zajął się obiektem w Płocku i go remontował. To dość ciekawa konstrukcja. Ja patrzę we własną kieszeń, za którą odpowiadam, a nie w kieszeń pana prezydenta, bo to nie moja rola. Każdy ma swoje kompetencje i środki finansowe. Na zabytki było 500 tys. zł, obecnie udało się dla Mazowsza te środki podwyższyć do 19 mln zł. To też oddaje atmosferę, jak się traktuje wojewodę i państwo polskie. Na pismo odpowiem, ale nie będę ulegał takim elementom nacisku, że skoro są pieniądze, to mam na jeden budynek w Płocku przeznaczyć wszystkie mazowieckie pieniądze na zabytki. Nie miałbym czelności mówić, co prezydent ma robić ze swoim budżetem. Rada miasta i prezydent decydują na co wydają, czy na stadion piłkarski, czy na nowe inwestycje drogowe albo na budynek pod szkołę muzyczną. Wojewoda nic nie ma do inwestycji samorządowych. Kadencja prezydenta jest pięcioletnia. Są różne środki, marszałek województwa ma środki unijne. Moim zdaniem trzeba się rozejrzeć. Słyszę, że rząd sobie nie radzi, za to samorządy świetnie sobie radzą. Tu nie chodzi o sprawę, której nie dałoby się załatwić w sposób dość szybki, konkretny, przy takim budżecie jakim dysponuje Płock. Oczywiście nie odżegnuję się od współpracy, bo to jest mój obowiązek. Czekam na konkretne, poważne propozycje. Jeśli takie się pojawią, przystępujemy do współpracy. 

Obracamy się więc wokół kwestii pieniędzy, kto zapłaci za drogi remont. – Według najostrożniejszych szacunków nie zamknie się on wspomnianą kwotą 20 mln zł – twierdzi prezydent Nowakowski. – Zbliżoną kwotę przed kilkoma laty wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski przeznaczył na remont siedziby delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, tzw. Kamery Pruskiej. Kończymy renowację zabytkowej kamienicy przy ul. Sienkiewicza 38, zapłacimy za nią 12 mln zł. Podaję przykłady tych budynków, ponieważ są one porównywalne kubaturą z zabytkowym gmachem po byłej komendzie. Biorąc pod uwagę obserwowany od dłuższego czasu wzrost cen usług na rynku budowlanym możemy spodziewać się, iż do renowacji i przebudowy obiektów po byłej komendzie potrzeba będzie co najmniej 30 mln zł.

A takich pieniędzy w budżecie – przynajmniej w tym roku – nie ma. – Racjonalnym jest, aby nie obciążać tak dużym wydatkiem jedynie budżetu Płocka, ale poszukać środków zewnętrznych – przyznaje włodarz miasta. Płock korzysta zarówno z nich, jak i ze środków Banku Gospodarstwa Krajowego, z programów rządowych – na remont mostu im. Legionów Piłsudskiego chodzi o środki z rezerwy Ministerstwa Infrastruktury. Faktycznie to pieniądze z Unii Europejskiej stanowią szansę dla tego zabytkowego budynku w centrum miasta. – Problem polega na tym, że nie wiemy jakie konkursy ogłosi Urząd Marszałkowski i na jakich warunkach. Czyli nie wiadomo, na jakie cele będą unijne dotacje. Dlatego nie jest korzystne dla miasta przejmowanie budynku w formie darowizny celowej, bo to determinuje zrealizowanie zadeklarowanego celu. Jeśli rewitalizacja budynku po komendzie policji nie wpisze się w żaden unijny program – będziemy musieli wydać na niego wspomniane 30 mln zł wyłącznie z kasy miejskiej – tłumaczy włodarz Płocka. – Bardziej zasadne jest kupienie tej nieruchomości za jeden procent wartości, bo wówczas będzie można „dopasować” jego przeznaczenie do kierunków unijnego wsparcia. Zachowanie takiej swobody jest potrzebne m.in. z tego powodu, że z racji swojej dramatycznej historii, budynek nie może pełnić każdej funkcji.

Z kolei na sprzedaż za 1 proc. wartości nie zgadza się wojewoda z uwagi na art. 12 ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz orzeczenie sądowe (umowa darowizny ukryta pod pozorną umową sprzedaży jest nieważna). Lata mijają, a nikt nie jest skory do rzucenia koła ratunkowego. Jak mieliśmy pat, tak mamy go nadal i nikt nie wie, jak długo.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (17)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.