Reklama

Kto protestowałby przeciwko Nergalowi?

Opublikowano:
Autor:

Kto protestowałby przeciwko Nergalowi? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W środę wieczorem kandydaci na prezydenta Płocka zmierzyli się z kolejną serią pytań od mieszkańców. Pytania bywały różne, zaczynając od tego, kto oprotestowałby koncert Nergala na starówce, popiera łapanki przez fotoradary, po działania na rzecz zwalczania bezrobocia prowadzone przez Miejski Urząd Pracy po politykę wobec spółek miejskich.

Kto oprotestowałby koncert Nergala na starówce, kto popiera łapanki przez fotoradary, jakie działania powinien podjąć Miejski Urząd Pracy na rzecz zwalczania bezrobocia, co zrobić ze spółkami miejskimi - w środę wieczorem kandydaci na prezydenta Płocka zmierzyli się z kolejną serią pytań podczas debaty.

Debatę, która odbyła się w środę wieczorem w płockim Hotelu Herman, zorganizowało internetowe Radio Płock razem z „Gazetą Wyborczą”. To do mediów należało zebranie pytań, które następnie postawiono tym kandydatom, którzy dotarli na debatę.

W fotelach zasiedli: Marek Owsik (KW Samorządni dla Płocka), Arkadiusz Iwaniak (SLD), Mirosław Milewski (KW Mirosława Milewskiego i Wspólnoty Samorządowej), Iwona Wierzbicka (KW Niezależny Płock), Marek Martynowski (PiS) i Andrzej Nowakowski (PO). Piotr Zgorzelski, kandydujący z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego, nie przybył z powodu wizyty w Płocku ministra pracy i polityki społecznej, Władysława Kosiniaka Kamysza.

Na pytania kandydaci odpowiadali za każdym razem w innej kolejności. Na odpowiedzi przysługiwała zaledwie minuta albo i mniej, ponieważ debatę otworzyła seria 10 tzw. „złotych strzałów”, w których można było odpowiadać tylko, „tak” lub „nie”. Tu tylko Marek Owsik i Iwona Wierzbicka optowali za częstym poddawaniem się osądowi mieszkańców w drodze referendum. W przypadku wprowadzenia strefy ciszy kandydat z ramienia Samorządnych również wyłamał się z szeregu, popierając przeniesienie części imprez na przykład na plażę nad Wisłą. Z kolei Iwona Wierzbicka jako jedyna nie poparła sponsorowania płockich drużyn sportowych oraz dofinansowywania przez miasto takich wydarzeń kościelnych jak Orszak Trzech Króli. Natomiast tylko Mirosław Milewski – jak się po chwili okazało, akceptuje łapanki na fotoradary. Tylko Arkadiusz Iwaniak i Andrzej Nowakowski nie mają nic przeciwko łączeniu funkcji radnych miejskich i pracowników spółek oraz instytucji podległych Ratuszowi.  Pozostali kandydaci są temu przeciwni.

Z kolei tylko Marek Martynowski i Mirosław Milewski protestowaliby, gdyby Nergal miał wystąpić na Starym Rynku. Pozostałym kandydatom by to nie przeszkadzało.

Następnie padły pytania od wyborców oraz czas na wzajemne przepytywanie. Po kolejnej turze „złotych strzałów”, przyszedł czas na pytania od osób siedzących na sali.

 

1. W jaki sposób prowadzić dialog społeczny?

Marek Owsik: Dialog polega na rozmowie z każdym bez podziału na lepszych i gorszych. Każdy prezydent powinien konsultować swoje decyzje zarówno z mieszkańcami, jak i z organizacjami społecznymi.

Arkadiusz Iwaniak: Widzę Płock jako miasto obywatelskie, chociaż nie wykorzystujemy w pełni możliwości, jakie tkwią z radach osiedlowych. Pamiętajmy jednak, że odpowiedzialność za podejmowane decyzje spada na barki prezydenta miasta, jako ostatecznego decydenta.

Mirosław Milewski: Stare podziały już nie do końca się dzisiaj sprawdzają, ale jeśli chodzi konsultacje, to przede wszystkim dialog z organizacjami branżowymi. Opinie mieszkańców powinniśmy systematycznie badać za pośrednictwem sondaży organizowanych przez powołane do tego jednostki badawcze.

Iwona Wierzbicka: Dialog z poszczególnymi organizacjami powinien odbywać się już na etapie tworzenia strategii czy planów miejscowych, tak, aby wszystkie mogły mieć jednakowy wpływ na kierunki rozwoju naszego miasta. To również budżet obywatelski, który sam w sobie bardzo mi się podoba.

Marek Martynowski: Trzeba konsultować każdą decyzję. Jestem ekonomistą, dlatego uważam, że czas to pieniądz.

Andrzej Nowakowski: Naturalnie, że trzeba konsultować, ale nie wszystkie decyzje tego wymagają. Dla mnie liczy się głos każdej z rad, począwszy od osiedlowych, przez spotkania z mieszkańcami, także zorganizowanych w galeriach handlowych. To również otwarty gabinet dla każdego.

2. Miejski Urząd Pracy cieszy się kiepską opinią. Niektórzy twierdzą, że otrzymują tam albo zbyt małą pomoc albo wręcz żadnej pomocy. Czy istnieje potrzeba jego reorganizacji, a jeśli tak, to według jakiego pomysłu?

Arkadiusz Iwaniak: Odnośnie MUP i zatrudnionych w nim osób opinię mam jak najlepszą. Widzę natomiast konieczność stworzenia planu wsparcia dla absolwentów w oparciu o ścisłą współpracę z przedsiębiorstwami, aby kierunki kształcenia odpowiadały aktualnemu zapotrzebowaniu lokalnego rynku pracy.

Mirosław Milewski: Takie narzekanie jest wynikiem wzrostu poziomu bezrobocia i małej ilości ofert pracy. Dlatego urząd powinien być bardziej aktywny. Zwróćmy także uwagę na tematykę szkoleń, odpowiednio dostosowaną do tendencji na rynku pracy. Urzędnicy w MUP powinni tryskać pomysłami, podpowiadać samorządowi, jakie możliwości warto wdrożyć.

Iwona Wierzbicka: Powinna być większa współpraca urzędu z organizacjami pozarządowymi, gdzie pracują osoby cieszące się znacznie większym zaufaniem ze strony mieszkańców. Ale przyznam, że nie do końca dostrzegam problem.

Marek Martynowski: Znajdźmy inwestorów, wtedy MUP będzie można rozwiązać.

Andrzej Nowakowski: MUP swoją misję wypełnia bardzo solidnie. Bezrobocie systematycznie spada, obecnie wynosi 11%. Potrafi skutecznie sięgać po środki unijne, korzystać z tego, co oferuje ministerstwo. W trakcie mojej kadencji udało się porozumieć z wieloma pracodawcami, z Izbą Gospodarczą.

Marek Owsik: Zacznijmy od odpowiedniego przygotowania kandydatów, których urząd posyła do pracodawców. Młodzi ludzie oczekują staży, a te można sfinansować ze środków unijnych, stąd musimy nauczyć się z nich korzystać jeszcze lepiej.

3. Czy naprawdę do Płocka warto przyjeżdżać tylko na święta? Według młodych, nasze miasto w coraz mniejszym stopniu nadaje się do życia.

Mirosław Milewski: W pewnym sensie młodzi mają rację. Oni potrzebują pracy, ale nie byle jakiej, tylko ambitnej, co pozwoli zatrzymać u nas tych najzdolniejszych. Muszą mieć mieszkania, tymczasem w Płocku buduje się czterokrotnie mniej niż przed kilkoma laty.

Iwona Wierzbicka: Dostrzegam taki problem. Rozwiązaniem mógłby być program dostarczającym wiedzy ekonomicznej, w jaki sposób utrzymać się na rynku pracy, szkolenia z pozyskiwania kapitału i jego wykorzystania. Trzeba zapewnić im mieszkania.

Marek Martynowski: Aby mieli pracę, najpierw trzeba ściągnąć do Płocka przedsiębiorców. Oprócz tego mieszkania i bezpłatne szkolenia dla osób zainteresowanych prowadzeniem własnej firmy.

Andrzej Nowakowski: Urząd przeznaczył już pół miliona złotych dla osób, które zamierzają otworzyć własną firmę. Powstają kolejne mieszkania. Ale pamiętajmy, że uprzywilejowane w ich otrzymaniu powinny być małżeństwa, młode rodziny. Już teraz dysponujemy coraz większą ilością żłobków i przedszkoli.

Marek Owsik: Młodzi potrzebują pracy, staży, mieszkań, w tym takich czynszowych. I miejsca, gdzie mogliby spędzać wolny czas.

Arkadiusz Iwaniak: Kiedy byłem na debacie z uczniami IV L. O. w Płocku, 10 z nich zapytałem o dalsze plany. Większość zamierza wyjechać na studia do innego miasta. Nie dopuśćmy do tego. Uczyńmy Płock atrakcyjnym miejscem, z własnym uniwersytetem i festiwalami, torem wyścigowym, rotacyjnymi mieszkaniami.

4. Powstanie domu seniora nie rozwiąże wszystkich problemów osób w podeszłym wieku. Czy wiecie jaki odsetek mieszkańców Płocka tworzą ludzie starsi, z czym się borykają?

Iwona Wierzbicka: Przyznam, że nie wiem. Może 10% lub więcej. Jestem za to pewna, że domy seniora niekoniecznie stanowią remedium na wszystkie problemy. Starych drzew się nie przesadza. Seniorom trzeba świadczyć pomoc w ich własnych domach.

Marek Martynowski: Również nie wiem, o jaki odsetek mieszkańców może tu chodzić. Taki dom powinien powstać, podobnie jak dyrektor miejskiego szpitala niech dołoży wszelkich starań, aby stworzyć oddział geriatryczny.

Andrzej Nowakowski: 25-30%. Od 2 lat wsłuchuję się w głos Rady Seniora. Stworzenie oddziału geriatrycznego wcale nie jest zadaniem niewykonalnym, jeśli lekarze zaczną robić specjalizacje. Płoccy seniorzy starają się korzystać z rozmaitych form aktywności.

Marek Owsik: Około 20% mieszkańców. Codziennie pracuję z seniorami, a w miejscach, którymi zarządzam, zawsze są mile widziani. Musimy stworzyć jak najwięcej miejsc przyjaznych ludziom starszym. Pomyślmy też o mężczyznach. W szpitalu miejskim konieczny jest oddział urologiczny. Jeśli kobieta kocha swojego mężczyznę, to wyśle go na badania.

Arkadiusz Iwaniak: Od 20 do 25 % emerytów i rencistów. W badaniach ONZ Polacy znaleźli się na 7 miejscu od końca pod względem poziomu życia. Skoro jednak mamy już Młodzieżowy Dom Kultury, to najwyższy czas na dom aktywnego seniora.

Mirosław Milewski: 20 %. Rozróżniłbym tu 3 kwestie. Po pierwsze, niskie emerytury, na które samorząd nie ma wpływu, w przeciwieństwie do dwóch pozostałych, integracji społecznej i problemów ze zdrowiem. Tu samorząd może wykupić dodatkowe badania, dofinansować pobyt w sanatorium, stworzyć na każdym osiedlu miejsce rekreacji albo zorganizować imprezę. Proponuję wykorzystanie w tym celu amfiteatru.

Na koniec współprowadząca spotkanie Anna Lewandowska poinformowała, że chodziło o 30, a nawet 35 % płocczan. – Nie wiem jednak w jaki sposób było to liczone – zaznaczyła, ponieważ pytania nadsyłali mieszkańcy i organizacje społeczne.

5. Projekt przebudowy nabrzeża w zasadzie gotowy. Ten, kto wygra, po prostu go rozpocznie. Jakie inne działania można podjąć, by uczynić z Wisły atrakcję turystyczną, żyć z rzeką i nad rzeką.

Marek Martynowski: Zagospodarujmy obie części Płocka, prawą niech służy rekreacji, natomiast po lewej stronie Wisły niech powstanie minipark, ścieżki rowerowe, aby miały gdzie spędzać wolny czas rodziny ze swoimi dziećmi.

Andrzej Nowakowski: Nabrzeże niech żyje własnym życiem. Tam już jest szkółka żeglarska Teligi, Morka, port jachtowy, urządźmy ponownie Dzień Wisły. Wystarczy, abyśmy zaczęli ze sobą współpracować.

Marek Owsik: Już to robimy, również z wykorzystaniem budżetu obywatelskiego, gdzie projekty dotyczą nabrzeża wiślanego. Pewnie, że jako Towarzystwo Przyjaciół Płocka będziemy organizować kolejne imprezy, to nie problem. Sporo pracy jest natomiast na lewobrzeżnej części miasta. Chciałbym, aby po Wiśle pływało jak najwięcej statków.

Arkadiusz Iwaniak: My już mamy przepiękną wizytówkę miasta, jaką jest skarpa. Zadbajmy o przystań, postawmy tam toalety. Cieszmy się plażą. Spróbujmy też przenieść kilka imprez do lewobrzeżnej części miasta.

Mirosław Milewski: Trzeba rozwinąć funkcję gastronomiczną, mieszkaniową, postarać się o rewitalizację kamienic stojących nad Wisłą. Czemu nie winda panoramiczna winda z tarasem? Niech co najmniej dwa statki zaczną kursować po rzece. Wystarczy odrobina dofinansowania z miejskiej kasy.

Iwona Wierzbicka: Miasto żyło, kiedy Wisła miała znaczenie gospodarcze. Trzeba stworzyć odpowiedni program w porozumieniu z innymi miastami. A z portu jachtowego z prawdziwego zdarzenia wjechalibyśmy po ruchomych schodach prosto na starówkę.

6. Polityka wobec spółek miejskich.

Andrzej Nowakowski: Spółki mają zaspokajać potrzeby mieszkańców według misji, w wyznaczonym sektorze, co widać na przykładzie spółki Rynex odpowiedzialnej za modernizację dworca przy ul. Chopina. Już wcześniej tak było i nie zamierzam tego zmieniać.

Marek Owsik: Uważam, zresztą podobnie jak wielu mieszkańców, że spółki generują wysokie koszty, a działania są tu dublowane. Zarządzać powinni menadżerowie, aby nie dochodziło do wzrostu zadłużenia, przy jednoczesnym pobieraniu coraz większych pieniędzy wyłącznie za to, że jest się „na stołku”.

Arkadiusz Iwaniak: Zarząd powinien być jednoosobowy. Ale mamy także takie, które są dobrze zarządzane, jak choćby Miejskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Poddawajmy ich działalność ocenie, ale bynajmniej nie finansowej. Z drugiej strony trzeba znaleźć menadżerów, którzy nimi pokierują, ponieważ prezesi zarabiają stanowczo zbyt dużo. Ich wynagrodzenie nie powinno przekraczać 10 tys. zł.

Mirosław Milewski: Spółki miejskie od 2000 roku generują kolejne straty. Pomyślmy o oszczędnościach, na przykład w MTBS. Przecież mieszkań mamy coraz mniej, a my nagradzamy coraz wyższymi pensjami za coraz to mniejszą pracę. Identyczną sytuację widzę w MZOS. Miasto za chwilę straci płynność finansową.

Iwona Wierzbicka: Działalność wielu spółek wymaga dogłębnego sprawdzenia. Czemu nie połączyć ich w grupę kapitałową zajmująca się budownictwem mieszkaniowym? Jeśli już mamy je oceniać, to według osiągnięć.

Marek Martynowski: Połączyłbym w jedną MZGM, MTBS i Agencję Rewitalizacji Starówki, bo to kompletnie bez sensu, że obecnie istnieją oddzielnie.

Na zdjęciach: odpowiedzi kandydatów na trzy pytania: o Nergala, przeniesienie imprez poza starówkę, dofinansowywanie przez miasto takich imprez kościelnych jak Orszak Trzech Króli i łączne funkcji radnego z pracą w spółkach miejskich, fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

Więcej zdjęć zobacz w naszej galerii:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE