Reklama

Reklama

Koncerty tylko do północy? Dyrektor POKiS-u: To zabije imprezy

Opublikowano: 10 kwietnia 2017 19:50
Autor:

Koncerty tylko do północy? Dyrektor POKiS-u: To zabije imprezy - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Koncerty na plaży nad Wisłą tylko do północy? Taką propozycję zgłosił jeden z radnych, teraz pozostali radni zdecydują, czy już w najbliższym sezonie letnim głośniki zostaną wyłączone wcześniej. Zdaniem dyrektora POKiS-u byłby to błąd, skoro imprezy zaczynają rozkręcać się dopiero około godz. 20.00. - Ograniczenie godzin po prostu zabije te imprezy. Cztery godziny to za mało – przekonywał Radosław Malinowski na komisji rewizyjnej w ratuszu.

Reklama

Koncerty na plaży nad Wisłą tylko do północy? Taką propozycję zgłosił jeden z radnych, teraz pozostali radni zdecydują, czy już w najbliższym sezonie letnim głośniki zostaną wyłączone wcześniej. Zdaniem dyrektora POKiS-u byłby to błąd, skoro imprezy zaczynają rozkręcać się dopiero około godz. 20.00. - Ograniczenie godzin po prostu je zabije. Cztery godziny to za mało – przekonywał Radosław Malinowski na komisji rewizyjnej w ratuszu.

W trakcie najbliższej sesji radni zdecydują o losie projektu uchwały w sprawie hałasu, a konkretnie „ograniczenia co do czasu funkcjonowania instalacji lub korzystania z urządzeń, z których emitowany hałas może negatywnie oddziaływać na środowisko i zdrowie mieszkańców na terenie Płocka”. Pisaliśmy już o tym w kontekście skargi na hałas przy okazji zeszłorocznego festiwalu Audioriver napisanej przez mieszkańca starówki, Jerzego Skarżyńskiego.

[ZT]14885[/ZT]

Forsował wprowadzenie „bardziej cywilizowanych” godzin na letnie imprezy nad Wisłą. Argumentował, że nadmierne decybele szkodzą zarówno mieszkańcom, samej skarpie, jak i płockim zabytkom. Jednocześnie jeden z radnych Prawa i Sprawiedliwości, Andrzej Aleksandrowicz zgłosił projekt uchwały o wprowadzeniu ograniczeń dla urządzeń emitujących hałas. Zgodnie z projektem, przypomnijmy, ograniczenia dla instalacji i urządzeń, w tym nagłaśniających, mogłyby obowiązywać od poniedziałku do czwartku oraz w niedzielę od godz. 22.00 do godz. 6.00 następnego dnia, a w piątki, soboty i dni świąteczne od godz. 24.00 do godz. 6.00 następnego dnia, z wyjątkiem 31 grudnia i 1 stycznia. Jeśli po dniu świątecznym następuje dzień powszedni, ograniczenie obowiązywałoby od godz. 22.00 do godz. 6.00 następnego dnia. Są trzy wyjątki: miejsca kultu religijnego, lokale zabezpieczone przed wydostaniem się hałasu na zewnątrz i obszar lotniska Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej.

Radny uzasadniał pomysł:

- Hałas, zwłaszcza ponadnormatywny, jest jednym z najbardziej uciążliwych czynników powodujących negatywne oddziaływanie na komfort, jakość życia i zdrowie mieszkańców, co udowodniły liczne badania naukowe. Halas zakłócający ciszę w porze nocnej, którego natężenie szczególnie mocno przybiera w niektórych regionach Płocka, np. na Starym Mieście, okolicach stadionu miejskiego w okresie wiosenno-letnim, jest najbardziej uciążliwy i powoduje liczne interwencje oraz protesty mieszkańców.

Ponadto zadaniem radnego zróżnicowanie dni i godzin w uchwale pomoże w „wypracowaniu kompromisowego rozwiązania między potrzebą i prawem mieszkańców do spokoju, zwłaszcza w porze nocnej, a innymi podmiotami działającymi na terenie miasta”.

Do projektu jednak są uwagi. Zacznijmy od tego, czym jest wspomniana instalacja. Dyrektorka wydziału kształtowania środowiska w ratuszu, Maja Syska-Żelechowska na poniedziałkowej komisji rewizyjnej wyjaśniała, że jest to zespół urządzeń powiązanych ze sobą technologicznie. Taką instalacją jest więc np. zamontowany na stale wentylator w galerii handlowej. Gdyby jednak wentylator nadmiernie hałasował i doszłoby do przekroczenia dopuszczalnych norm określonych we wcześniejszej decyzji administracyjnej, wówczas właściciel instalacji będzie musiał zapłacić karę. Jednak same urządzenia nagłaśniające nie mieszczą się, jak podkreślała, w kategorii instalacji, ponieważ są sprzętem przenośnym.

Do projektu Andrzeja Aleksandrowicza załączono opinię prawną. Radca prawny Katarzyna Majzner tłumaczy (powołując się przy tym na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego), że rada gminy nie może sobie dowolnie i samowolnie oceniać, czy dany typ instalacji lub urządzenia emituje hałas, który negatywnie oddziałuje na środowisko. Najpierw trzeba wykazać, że faktycznie tak się dzieje, gdyż bez tego rada działa wyłącznie na podstawie domniemania o możliwej uciążliwości. To nie wszystko. Należy zdecydować, czy uchwała ma dotyczyć wszystkich instalacji i urządzeń na terenie całego miasta, czy też odnosić się wyłącznie do urządzeń nagłaśniających. A jeśli do wszystkich w Płocku, to „jest zbyt daleko idąca, gdyż może wywoływać trudności interpretacyjne wobec wykazania przez radę negatywnego wpływu na środowisko wszelkich instalacji” w mieście. Chociażby na lotnisku nie ma emitora hałasu, a już zwłaszcza powodującego negatywne oddziaływanie na środowisko.

Na poniedziałkową komisję zaproszono dyrektora Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki, Radosława Malinowskiego. Mówił, że koncerty na Audiorover trwają do około 5 nad ranem.

- Letnie imprezy odbywają się w nocy. Ograniczenie godzin po prostu je zabije, skoro zaczyna się coś dziać dopiero około godz. 20.00. Cztery godziny na całą imprezę to za mało. Zostały nam trzy festiwale, Audioriver, Polish Hip-Hop TV Festival i Disco nad Wisłą. Każdy trwa po trzy dni. Rzeczywiście przy okazji Audioriver w 2013, 2014 roku docierały do nas sygnały, że hałas jest zbyt duży. Organizatorzy wymienili system nagłośnieniowy na L'Acoustics, umożliwiający odpowiednie ukierunkowanie dźwięku. Z tego, co mi wiadomo, sytuacja uległa poprawie. Akustycy nie wykorzystują pełnej mocy urządzeń, którymi dysponują.

Radna Wioletta Kulpa pytała, czy mierzy się hałas na imprezach masowych, przykładowo na koncertach w ramach festiwali. Nie mierzy się. Więc co ze skarpą? Czy hałas jej szkodzi? Dyrektorka wydziału środowiska uspokajała, że zgodnie z opinią geologa Sławomira Milika nie dzieje się nic niepokojącego ze skarpą. - Co roku wykonywane są badania inklinometryczne.

Wykorzystuje się tzw. wieże inklinometryczne, czyli wpuszczoną na głębokość 30 metrów rurę PCV, aby wpuścić do środka sondę. Wraz z ruchami warstw ziemi, taka rura odkształca się, a co za tym idzie, również tor jazdy sondy. 

Po opisanej skardze Jerzego Skarżyńskiego w mediach pojawiło się mnóstwo komentarzy od mieszkańców, które nie uszły uwadze radnego Michała Twardego z PSL.

- Wskazywały na to, że większość z osób wypowiadających się popierała koncerty na plaży nad Wisłą. Łatwo coś zakazać, ale najpierw lepiej postawić pytanie, czy faktycznie większość sobie tego życzy, czy też wprowadzimy zakaz wsłuchując się w racje jednego mieszkańca. Przy okazji festiwali zarabiają lokalni przedsiębiorcy.

Pytał dyrektora Malinowskiego, czy wpłynęło więcej skarg. Ten zaprzeczył. Artur Kras, jako mieszkaniec osiedla Tysiąclecia, zwracał uwagę na hałas od strony Orlenu w trakcie remontów instalacji nawet o godz. 3.00 w nocy, także na ten od strony stoczni po drugiej stronie Wisły. Zastanawiał się, czy ta uchwała nie obróci się przeciwko przedsiębiorcom.

Projekt nie uzyskał pozytywnej opinii. Za projektem uchwały zagłosowały dwie radne PiS, Wioletta Kulpa i Barbara Smardzewska-Czmiel, pięcioro pozostałych radnych było przeciw (Michał Twardy z PSL, Artur Kras, Lech Latarski i Tomasz Maliszewski z PO, Jacek Jasion z SLD)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (39)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.