Reklama

Każdy płocczanin ma ponad 4 tys. zł długu

Opublikowano:
Autor:

Każdy płocczanin ma ponad 4 tys. zł długu - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości W trakcie lutowej sesji rady miasta równie gorący co sprawa ewentualnego podziału województwa okazał się temat zadłużenia miasta. - Usłyszałam potok słów, a zero konkretów – rozkładała ręce radna PiS, a jeden z mieszkańców poddał w wątpliwość sens płockich wydatków na kulturę.

W trakcie lutowej sesji rady miasta równie gorący co sprawa ewentualnego podziału województwa okazał się temat zadłużenia miasta.  - Usłyszałam potok słów, a zero konkretów – rozkładała ręce radna PiS, a jeden z mieszkańców poddał w wątpliwość sens płockich wydatków na kulturę.

Dyskusja o płockim zadłużeniu rozpoczęła się od wspomnienia, jak to Michał Sosnowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego wręczył na jednej z sesji przewodniczącej klubu Prawa i Sprawiedliwości Snickersa. - Panie Michale, to nie gwiazdorzenie, tylko przedstawienie sytuacji ekonomicznej miasta - zwróciła się do niego Wioletta Kulpa, która wówczas odwdzięczyła się innym batonem. - Dokument, który nam jako radnym przedstawiono, nie ma nic wspólnego z analizą – dlatego postanowiła się na taką samodzienie pokusić.

Dalej pokazywała już dane, wzrost zadłużenia z przeszło 80 mln zł do 533 mln zł w 2016 roku. Roczna dynamika wzrostu wyszła jej na poziomie 30,2 mln zł. Tylko w jednym roku wydamy 43 mln zł na spłatę kredytów, a wraz z kolejnymi latami kwoty spłat zaczną wzrastać (w 2021 roku przyjdzie oddać 60 mln, do wydania na inwestycje zostanie już 40 mln zł). I tak sukcesywnie do 2028 roku, kiedy ponownie zmienia się dysproporcje spłat (spłaty zmaleją do 50,3 mln zł, wydatkowanie na poziomie przeszło 46 mln zł).

- Co dalej z bezpieczeństwem finansowym naszego miasta? Skupiamy się na tym, co teraz i ewentualnie w roku kolejnym, a nie na tym co będzie dalej - sądziła.

Ponad 4 tys. zł długu na jednego mieszkańca

Wskazywała na dużą niepewność w zapisanych środkach pozyskanych z Unii Europejskiej. A jak przedstawia się zadłużenie przypadające na jednego mieszkańca? Wyszła od kwoty niemal 2,5 tys zł w 2010 roku (z liczbą mieszkańców 126 tys. 61 osób), a w roku 2015 (przy liczbie mieszkańców Płocka wynoszącej 122 tys. 572) już 4 tys. 79 zł, co dało wzrost zadłużenia na jednego mieszkańca o 64 proc.

A gdy dodamy długi miejskich spółek...

Przypomniała cel, który założył sobie Ratusz, a mianowicie pozyskiwanie jak największych środków zewnętrznych na finansowanie inwestycji oraz to, co ogłosiła agencja Fitch Ratings oceniająca wyniki ekonomiczne. W lutym 2015 roku podała, że płockie spółki są zadłużone na poziomie 150 mln zł (zgodnie z danymi za 2014 rok), ale już w lutym 2016 roku podała inne dane. Zadłużenie miało wynosić 188 mln zł także w roku 2014. Podsumowując zadłużenie miasta i spółek, wyszedł jej dług wynoszący 688 mln zł 310 tys. (na poziomie 86 proc.) przy dochodach wynoszących niecałe 800 mln. Dodajmy, że gdyby i tę sumę podzielić przez wspomnianą liczbę mieszkańców, wyszedłby dług w wysokości ponad 5,6 tys. zł na głowę.

Wśród zadłużonych spółek miejskich wymieniła MTBS, PZOZ, Komunikację Miejską, Inwestycje Miejskie. - Pytanie, co my de facto będziemy mogli realizować przy tak wysokiej spłacie kredytu razem z odsetkami? - próbowała dociekać przewodnicząca płockiego PiS-u. - Chyba co najwyżej drobne remonty.

To może droższe bilety

Wojciech Hetkowski żałował, że nie ma własnych tabelek. - Jednak w prezentacji nie wspomniano, co powstało za te pieniądze, ile kilometrów dróg, ile przedszkoli, co by się działo w ZUOK, gdzie składuje się śmieci. - Przypomnijmy sobie wiadukt, stan Armii Krajowej na początku 2014 roku – i wymieniał dalej nazwy kolejnych wyremontowanych ulic, a także stary wygląd dworca przy Chopina, osiedlowe place zabaw. - Widzimy zmiany, no chyba, że nie chcemy – uznał radny SLD. - Padło określenie, że to mieszkańcy są kreatorami budżetu. Chodzę na rady osiedla i nikt nigdy nie sugerował, aby zaprzestać inwestycji. Miałbym o wiele większe pretensje do prezydenta Nowakowskiego i do samego siebie, gdybyśmy przeszli do pasywnej polityki, aby koncentrować się wyłącznie na walce z długiem. A co do spółek, to nic prostszego. Podnieśmy ceny biletów na autobus, wówczas Komunikacja Miejska stanie się spółką dochodową, ale za tym ja ręki nie podniosę. Jakoś nie kojarzę zbędnych inwestycji, czego nie można powiedzieć o tych sprzed pięciu lat – tu wskazał mimo wszystko na molo i Orlen Arenę z brakującą trybuną. - Powodów do dramatu nie ma. Kredytów udzielają renomowane banki. Zadłużenie per capita nie oznacza, że długi będą spłacać nasze wnuczki. Spłaci to miasto. Dziękuję za to, że Płock jest jednym z liderów, jeśli chodzi o wykorzystywanie pieniędzy z Unii.

Artur Kras zwrócił uwagę Wioletcie Kulpie, że zabrakło danych za 2002 rok. - Wydźwięk liczb może być różny, w zależności od kontekstu - zabrakło mu także wskazania na konkretne inwestycje w poszczególnych latach podobnie jak Wojciechowi Hetkowskiemu. - Można patrzeć przez szybę na ładne auto i nigdy go nie kupić, a można też wykorzystać różne możliwości – przypominał także, że miasto obecnie dysponuje o wiele większym budżetem, a więc i lepszymi możliwościami spłaty kredytów.

A wcześniej była pustynia?

- Wykazuję się pracą, analizą, materiałem do dalszej dyskusji, bo w moim przekonaniu skarbnik nie dokonał dogłębnej analizy zadłużenia Płocka – ponownie przemawiała Kulpa. - Czyżby świat zaczął funkcjonować dopiero w 2010 roku za prezydentury pana Nowakowskiego, a wcześniej nic się nie działo? – zwracała uwagę Wojciechowi Hetkowskiemu. - Zamiast miasta była pustynia? Może w 2010 roku otrzymaliśmy prawa miejskie – apelowała także o szacunek dla wkładu ludzi, którzy tworzyli płocki samorząd przez lata bez względu na ocenę poszczególnych osób. - Dlaczego nie doszukuje się pan pozytywów także we własnej kadencji? Żeby nie było, że jako opozycja zajmujemy się wyłącznie krytyką. Również dostrzegam wiadukt, remont Targowej, Otolińskiej, Granicznej, rozdzielenie kanalizacji, bo to ważne inwestycje.

Prezydent: Nie mogłem już dlużej na to patrzeć

Również prezydent odniósł się do materiału. - Tak, jak robił to mój poprzednik, także i ja korzystam z kredytów. Powstał most. Udało się wywalczyć naprawę ostatniego odcinka dróg dojazdowych. Wyrwaliśmy te 30 mln zł, chociaż niektórzy nie wierzyli, a wówczas ten dług byłby większy. Z jednej strony mamy inwestycje, z drugiej strony zadłużenie. Tam, gdzie jest to możliwe, sięgamy albo po środki unijne, albo krajowe. Przygotujemy zestawienie, ile takich środków pozyskaliśmy w ostatnich latach, aby udowodnić, jak bardzo były te pieniądze potrzebne. Dzisiaj przedszkola przypominające baraki zastępujemy nowoczesnymi placówkami z dobrymi warunkami dla dzieci. Nie mogłem już dłużej na to patrzeć. Warto było inwestować, nawet jeśli trzeba decydować się na obligacje poprzez spółkę Inwestycje Miejskie. Z dumą pokazujemy Małachowiankę – przypominał także rozdział kanalizacji, co zapewni spokój na 40 lat, co okaże się ważne dla kolejnych prezydentów Płocka. - W przeciwnym razie mieszkańcy by tego nie wybaczyli. Wykorzystanie środków unijnych to nie była dobra wola, tylko obowiązek. Inaczej Płock byłby lata świetlne do tyłu. Czekamy na decyzje, które pozwolą sięgnąć po kolejne środki zewnętrzne.

Co do zadłużenia spółek, tu prezydent przywołał MTBS. - Te kredyty na budowę mieszkań były wzięte do 2009 roku, a więc za czasów mojego poprzednika. Także przy poparciu rady miasta. Statystyka statystyką, ale czasem można strzelić gola do własnej bramki. Jeśli już formułować zarzut, to szkoda, że mój poprzednik nie korzystał w tak dużym stopniu ze środków unijnych - wskazywał Andrzej Nowakowski.

Skarbnik Wojciech Ostrowski stwierdził, że jego materiał był prosty i nie służył demagogii. - Myślę, że odpowiadał na pytanie, a nie pokazywał, jak to było wspaniale, a teraz jest źle lub odwrotnie – podziękował jednak radnej za włożoną pracę. - Dodawanie zadłużenia spółek do zadłużenia miasta jest irracjonalnym pomysłem, w dodatku nie wspomina się o ich dochodach.

Mało na książki, dużo na imprezy

O głos poprosił Jerzy Skarżyński. Przywołał stwierdzenie Wojciecha Hetkowskiego, że długi będzie spłacać samorząd, a nie nasze wnuki. - Skąd ta nowa teoria, skoro miasto to my, mieszkańcy – dziwił się. - Jestem pełen podziwu dla twórców dokumentu dotyczącego wydatków na promocję na tereny Jaru Brzeźnicy, nabrzeża, lotnictwa cywilnego - zwłaszcza to ostatnie stwierdzenie go zaskoczyło. - Efektywność wydatkowania pieniędzy, tu podaje się za przykład Orlen Cup. Porzucali, poskakali, a w dokumencie zabrakło wydatków. Napisali tam, że Stary Rynek w naturalny sposób ściąga mieszkańców, a my mamy pod oknem piasek. Wartość takiego wydarzenia uznano za ogromną. Kto z was to przeczytał? Wydano 1 mln 400 tys. zł rocznie tylko na jeden festiwal. Wydajemy 466 tys. na jeden tom takiego opracowania, a 100 tys. zł na przeznacza się w tym roku na nowe pozycje dla Książnicy Płockiej. Czy to nie jest skandal? Czternaście razy więcej wydajemy na jeden festiwal niż na książki. To tak do przemyślenia – nie było jednak chętnych do zabrania głosu.

- Usłyszałam potok słów, a zero konkretów – oceniła wcześniejszą dyskusję Kulpa.

13 radnych przyjęło materiał o zadłużeniu, 7 osób zgłosiło sprzeciw.

Czytaj też:

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE