Reklama

Reklama

Kamiński: Chcą z nas zrobić bandziorów

Opublikowano: 19 października 2015 12:18
Autor:

Kamiński: Chcą z nas zrobić bandziorów - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego mówił nie tylko o programie Prawa i Sprawiedliwości na cztery najbliższe lata. Uważa, że wyrok ze skazaniem go na więzienie, jest niezrozumiały. - Byłem niewygodny – skwitował w Płocku.

Reklama

Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego mówił nie tylko o programie Prawa i Sprawiedliwości na cztery najbliższe lata. Uważa, że wyrok ze skazaniem go na więzienie, jest niezrozumiały. - Byłem niewygodny – skwitował w Płocku.

W sobotni wieczór w Płocku gościł wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości oraz były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Mariusz Kamiński. Spotkanie odbyło się w auli filii Politechniki Warszawskiej. Z początku kreślił partyjny program na kolejne cztery lata, jeśli partia zdoła przejąć rządy 25 października. - Jesteśmy jedyną poważną opozycją – twierdził. - To, że chcemy objąć rządy, nie jest żadnym megalomaństwem czy pazernością na stołki. Obecna władza bezczelnie i arogancko udaje, że problemów nie ma. Marnotrawi środki publiczne. Młodzi ludzie wyjeżdżają. Oni nie oczekują kokosów, tylko szansy dla siebie.

Nie będzie trzęsienia ziemi

Kamiński wymieniał priorytety. Na samym szczycie listy znalazł się audyt finansów publicznych oraz już gotowy projekt narodowego programu zatrudniania zakładający tanie kredyty dla firm, zatrudniania absolwentów. Było o pomocy finansowej w wysokości 500 zł co miesiąc dla rodzin, którym urodziło się drugie dziecko. - To nie tylko nasz obowiązek, to również nasz interes – mówił w kontekście mniejszych wskaźników dzietności i zastępowalności pokoleń. PiS zamierza dążyć do przywrócenia poprzedniego wieku odejścia na emeryturę (na zasadzie dobrowolności), zwiększenia kwoty wolnej od podatku (do 8 tys. zł), zerowej stawki od rent i emerytur, darmowych leków dla osób po 75 roku życia.

- Nie stosujemy żadnej demagogii, nie planujemy trzęsienia ziemi, tylko realizację reform krok po kroku – zapowiadał wiceprezes. Partia planuje likwidację Narodowego Funduszu Zdrowia i przywrócenie ośmioletniej edukacji w szkołach podstawowych.

Platforma podkopuje fundamenty

Jednak najwięcej uwagi poświęcono wymiarowi sprawiedliwości. Tu sytuacja, jak podkreślano, jest wręcz dramatyczna. - Działalność Platformy Obywatelskiej uderzyła w jego fundamenty – wskazywał na zakres kompetencji prokuratora generalnego. - Stal się takim listkiem figowym – stąd Kamiński opowiada się za zwiększeniem możliwości prokuratora. Władza sądownicza nie może być czyś w rodzaju państwa w państwie, bez kontroli społecznej. - W każdym środowisku znajdzie się jakaś czarna owca skora do łamania prawa – uważał Kamiński. Dlatego należy uchylić immunitet sędziowski (tym bardziej, że zgodę na takie uchylenie wyrażają koledzy po fachu) i odtajnić zeznania majątkowe sędziów.

Tracimy kasę przez afery

Dalej przywołał sprawę afery informatycznej sprzed czterech lat, czyli ustawiania przetargów na informatyzację w instytucjach publicznych (m. in. w Głównym Urzędzie Statystycznym, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwie Spraw Zagranicznych, wymieniano też ABW, Straż Graniczną, policję). Tylko w 2011 roku wydano na ten cel ok. 3,5 mld zł, spora część z tej kwoty pochodziła z Unii Europejskiej. - Może przyjdze nam zwracać te środki – tłumaczy były szef CBA. Pytał: - Ile z tych przetargów zakwestionowała prokuratura i na jaką kwotę? Czy poznamy pełną skalę tego procederu?

PiS zamierza szukać kasy na swój program w podatkach, bankowym i od hipermarketów. Chce uszczelnienia systemu podatkowego. - Będziemy to robić wszędzie tam, gdzie obecny rząd nie chce – podsumował polityk. - Każdego roku z kraju ucieka od 25 do 55 mld zł do rajów podatkowych. Janusz Palikot nazywa coś takiego optymalizacją podatków. Według mnie to raczej bezczelna ucieczka. Dawni gangsterzy uskuteczniają przekręty na podatku VAT.

Kamińskiego pytano o metodę prowokacji do walki z łapówkarstwem, jaką posługiwali się funkcjonariusze CBA. Według niego jest ona bardzo skuteczna (stosowana m. in. w USA). - Łapówkarstwo należy do najciężej wykrywalnych przestępstw. Panuje tajemnica, jest duża solidarność między biorącymi a oferującymi łapówkę.

Stosowaniu prowokacji sprzeciwiają się, jak podkreślał wiceprezes PiS, „bardzo silne grupy”. - Głośna sprawa Beaty Sawickiej dobitnie pokazała, z jak cynicznym politykiem mieliśmy do czynienia – przypominał aferę z 2007 roku z udziałem agenta Tomka i posłanki PO, którą ostatecznie zatrzymało CBA w związku z podejrzeniem o przejęcie korzyści majątkowej za próbę ustawienia przetargu publicznego. Sawicka broniła się, że została uwiedziona i zmanipulowana, a sama służba zastosowała nieetyczne praktyki, wykraczające poza swoje uprawnienia, mające raczej wzbudzać zamiar popełnienia przestępstwa. Kamiński z kolei utrzymywał, że wszystkie spotkania zarejestrowane. Słowa o „kręceniu lodów” uznał za niedopuszczalne. - Doszło do bezczelnej korupcji. Skazało ją trzech sędziów, dopiero w sądzie apelacyjnym wszystko obrócono przeciwko funkcjonariuszowi CBA – wyjaśniał, a jego były zastępca z CBA, Maciej Wąsik dodawał: - Teraz mamy taką sytuację: łapcie, ale za wysoko nie wyciągajcie rąk, bo zaraz zostaną utrącone

W gąszczu afer. Byłem niewygodny

Wspominał sprawę korupcji wśród sędziów. - Jeden z nich, w zamian za obietnicę korzyści majątkowych, zaoferował pomoc podstawionemu przez nas funkcjonariuszowi. Wszystko nagrano, co niezwykle przeraziło całe środowisko, w tym członków Krajowej Rady Sądownictwa. Sześć lat sprawę przerzucano, aż w końcu z dziwacznym tłumaczeniem utrącono. Dla niektórych, jako szef CBA, byłem niewygodny.

Wszystko zaczęło się od tzw. afery gruntowej. - Dwóch biznesmenów rozpuściło informację, że mogą załatwić odrolnienie dużych gruntów. Interesowały ich tylko duże strzały, np. większe areały pod galerie i hipermarkety – opowiadał. CBA zastosowało prowokację. Podstawiony funkcjonariusz zaproponował 3 mln zł łapówki w zamian za pomoc w odrolnieniu jednej z działek. W trakcie dowiedział się, że część z kwoty miała trafić m. in. do wicepremiera, Andrzeja Leppera. Wyszło to na jaw w lipcu 2007 roku. Łapówki nie przekazano z powodu rzekomego przecieku informacji. - Samoobrona podniosła larum, że doszło do próby zamachu na wicepremiera – stwierdził Kamiński. Później ujawniono aferę hazardową, związaną z lobbingiem politycznym w trakcie prac nad nową ustawą o grach losowych i zakładach wzajemnych. Wiązano ją z ówczesnym szefem klubu parlamentarnego PO, Zbigniewem Chlebowskim.

- Skarb państwa mógł na niej stracić niemal 500 mln zł – wyjaśniał. W rezultacie kilku czołowych polityków oddało się do dyspozycji premiera, stanowisko stracił Kamiński. - Z dnia na dzień dostałem wezwanie w charakterze podejrzanego do prokuratury w Rzeszowie. Rzadko się zdarza, że sąd umarza postępowanie z powodu nie znalezienia znamion czynu zabronionego, ale tak było w moim przypadku – co miało miejsce w 2012 roku w związku z zatrzymaniem przez CBA szefa MSWiA, Janusza Kaczmarka. A teraz sprawę wznowiono. Kamińskiego skazano na trzyletnią karę więzienia i 10 lat zakazu pełnienia urzędu publicznego. Wąsika na trzy lata więzienia. Wszystko za podżeganie do korupcji, wytworzenie fikcyjnej sytuacji prowadzącej do naruszenia prywatności (chodziło o podsłuchy), wytwarzania fikcyjnych dokumentów. Tak teraz uważa sąd.

- Sędzia mojej sprawy nie otrzymał z racji kolejności, tylko z przydziału – bronił się były szef CBA. - Dla mnie wyrok jest kompletnie niezrozumiały. Sąd już raz stwierdził, z wszystko odbyło się legalnie. W jakim świetle stawia nowym wyrokiem swoich kolegów po fachu? Wyrok zapadł akurat w trakcie kampanii Andrzeja Dudy. Pisano go nie przez dwa tygodnie, tylko aż przez pół roku – podobnie nie mógł zrozumieć, dlaczego treść najpierw poznała „Gazeta Wyborcza”, a nie on, czy Maciej Wąsik. Liczył 400 stron, z czego połowę utajniono.- Teraz robi się wszystko, aby zrobić z nas bandziorów. Liczę, że nasza sprawa trafi jeszcze do jakiegoś mniej uprzedzonego sędziego. Chcemy zreformować wymiar sprawiedliwości nie z powodu zemsty, tylko z racji nierzetelnych, aroganckich wyroków w sądach, aby przywrócić społeczne zaufanie do tej instytucji - przekonywał na sam koniec spotkania.

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.