Braun rozpoczął swoje wystąpienie od elementu, którego niemalże nigdy nie pomija - ostrej krytyki Unii Europejskiej.
- Kiedyś atakowała komuna, teraz atakuje eurokomuna, ale cele rewolucji pozostają te same: wywłaszczyć, odebrać co kto ma każdemu i zredukować grupę trzymającą władzę do wąskiego kręgu oligarchii, która z wysokiej orbity będzie zarządzać ludzkim stadem - mówił.
Zdaniem polityka argumenty o gwarancji bezpieczeństwa, swobodnym handlu czy możliwości podróży są złudne i nie rekompensują wyrządzanych szkód.
- A co tak naprawdę proponuje eurokołchoz nam, którzy nie chcemy być - przepraszam za drastyczne porównanie - nadzorcami kapo obozowymi? Oferuje Zielony Ład, czyli bankructwo rozłożone na raty, bo każde gospodarstwo domowe i każdy biznes dopłaca rachunek od urojeń klimatycznych. Oferuje pakt migracyjny czyli podmianę ludności, tęczową deprewację, dezinformację i dewiację - wyliczał Braun.
Podkreślał też, że dla obecnej władzy konstytucja nic nie znaczy, a wyżej w hierarchii stoi prawo europejskie.
Braun mobilizuje wyborców. "Przyszły rok jest rokiem rozstrzygających bitew"
Choć został jeszcze ponad rok do wyborów parlamentarnych, polityk zaczął już mobilizować swoich wyborców.
- Za kilkanaście miesięcy możecie wymienić tę łże-elitę na Polaków, którzy chcą być Polakami. Możecie to zrobić i zróbcie to, bo nie ma tego czasu nieskończoność. Bo nie można odzyskania niepodległości odkładać na przyszłość - przekonywał.
Uważa, że to jego partia "przywróci normalność" i "postawi świat z głowy na nogi".
- To jest już naprawdę ostatni dzwonek - doprowadźmy do porządku naszą ojczyznę. Odzyskajmy Polskę, odzyskajmy niepodległość. Przyszły rok jest rokiem rozstrzygających bitew. Rozstrzygających być może na resztę naszego życia, czy będzie Polska. Wymiećcie z tych urzędów tych, którzy Polakami już być najwyraźniej nie chcą - apelował.
Kontrmanifestacja na Starym Rynku
Przed ratuszem zebrała się także grupa przeciwników Grzegorza Brauna i Konfederacji Korony Polskiej.
Zorganizowali oni cichy protest, a swój sprzeciw manifestowali przede wszystkim za pomocą banerów, na których pojawiły się takie hasła jak: "Auschwitz nie spadło z nieba", "nacjonalizm prowadzi do ludobójstwa" czy "antysemityzm jest międzynarodowym językiem faszystów".
- Przyszliśmy, aby pokazać, że sprzeciwiamy się poglądom, które głosi ten pan (Grzegorz Braun - przyp.red.). Neguje holokaust, neguje obozy koncentracyjne. To jest po prostu straszne - powiedział nam jeden z protestujących.
Pomimo dwóch grup o skrajnie odmiennych poglądach, nie doszło do żadnej eskalacji konfliktu.
Komentarze (0)