Reklama

Reklama

Grali na dachu. Żądano dostępu do morza

Opublikowano: 25 kwietnia 2015 14:24
Autor:

Grali na dachu. Żądano dostępu do morza - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości To był udany finał Alterstacji. Szczególnie ostatnie kilkadziesiąt minut, kiedy na scenę wyszło Lao Che, które płockiej publiczności raczej zbyt często się nie narzuca. Zespół promował głównie ostatnią płytę „Dzieciom”. I właśnie dzieci nie brakowało wśród osób zgromadzonych na dachu galerii „Mosty”.

Reklama

To był udany finał Alterstacji. Szczególnie ostatnie kilkadziesiąt minut, kiedy na scenę wyszło Lao Che, które płockiej publiczności raczej zbyt często się nie narzuca. Zespół promował głównie ostatnią płytę „Dzieciom”. I właśnie dzieci nie brakowało wśród osób zgromadzonych na dachu galerii „Mosty”.

Najtrudniej jest być pierwszym, kiedy trzeba rozgrzać publiczność złaknioną dobrej muzyki. Przy ostrzejszym Ikarionie zaledwie kilka osób napierało na barierki pod sceną. Dopiero w raz z Olafem Deriglasoffem zrobiło się trochę gęściej przy wejściu, ale to, co najbardziej rzucało się w oczy, to przekrój wiekowy wśród publiczności. Niektórzy zabrali nawet ze sobą małe dzieci. Dla porządku wydzielono oddzielny kącik dla palaczy i odrębną strefę dla złaknionych złotego płynu z pianą w kubeczku, którym mogli się raczyć w oczekiwaniu na gwiazdę wieczoru, płockie Lao Che. Zespól pokusił się na miły gest i stanowił przekazać swoje koncertowe honorarium na leczenie Klaudii Kamińskiej. Kilkuletnia dziewczynka choruje na nowotwór złośliwy.

Ostatnia płyta „Dzieciom” jest z całą pewnością jedną z lepszych w karierze muzycznej zespołu. Tekstowo to naprawdę wyborna i spójna uczta, pełna zabawy, z nawiązaniami do popkultury i poezji (chociaż by fragment „Erraty”, „kolbami w drzwi ludziom łomocą”). Jednocześnie utrzymana w bajecznej konwencji z domieszką współczesności („za górami, za lasami, za czterema Burger Kingami”).

Tu nie ma wojny, jest wojenka, krew się nie leje, ale psika. Za tym wszystkim kryją się strachy i nie tylko takie dziecięce, ale te, które zadomowiły się na dobre w świecie dorosłych, jak kryzysy, kredyty, szaleńcy za sterami, Ruscy, Żydzi, geje, brudasy. Zawsze jakieś złe licho się pojawi. To wszystko, z czym nie wiadomo jak sobie poradzić i jak ochronić przed tym dzieci, kiedy będą chciały „ruszyć w świat”. Czy się w ogóle da? W tym świecie za dużo nie ma szczęścia, czasem zdrowego rozsądku brakuje. Łatwo się zgubić. Gdzie szukać równowagi, jak tu żyć? Pytań i wątpliwości Hubert „Spięty” Dobaczewski zgromadził całkiem pokaźną kolekcję i dzieli się nimi podczas koncertu.

Tym bardziej płyta „Dzieciom” zdecydowanie sprawdza się w domowym zaciszu, ale na szczęście równie sprawnie wypada na żywo, jeśli połączy się ją z bardziej znanymi kawałkami z poprzednich płyt zespołu. Dodać do tego pląsy na scenie i już mamy gotową receptę na świetną zabawę. Publiczność skandowała głośno na dachu „Lao Che”, „Lao Che”. Tak gorącego odbioru w swoim mieście nie miewali przy swoich początkach, jeszcze za czasów płyty „Gusła”. Teraz wszyscy wiedzą, że „Płock żąda dostępu do morza”. Na scenie była moc, podobnie wśród odbiorców. Tyko szkoda, że na bis zagrali zaledwie jeden kawałek, „Hydropiekłowstąpienie”, co mogło pozostawić lekki niedosyt. Przy takim koncercie chciałoby się więcej i więcej…

Czytaj też:

Więcej zdjęć z koncertu w galerii:

Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.