Trójka z młodzieży z IIIc odniosła śmiertelne obrażenia. Ze szkolnej wycieczki nigdy nie wrócili do swoich rodziców Bożena Król, Krzysztof Stosik i Beata Zielińska. Kilka osób zostało ciężko rannych. Część z nich stała się trwale niepełnosprawna.
Społeczność szkolna L.O. im. Wł. Jagiełły pamięta o zdarzeniu. W rocznicę 40-lecia wypadku w 2022 roku, w budynku liceum odsłonięto tablicę upamiętniającą uczniów, którzy wtedy zginęli.
Pozostali, jako bardzo dojrzali już ludzie, pamiętają i przeżywają to tragiczne wydarzenie. Przed dniem odsłonięcia tablicy w 2022 roku, jedna z uczestniczek tragicznego zdarzenia wspomniała w korespondencji z koleżanką z IIIc o gazecie, w której był artykuł o wypadku.
- Dzisiaj zajrzałam do archiwalnego licealnego pudełka i odważyłam się wziąć do ręki papierowy egzemplarz sprzed 40 lat. Może Ty też masz swój oryginał. Przesyłam Ci zdjęcie mojego. Jest taki pokiereszowany - może jak nasze życie- napisała na what’s up.
Bardzo dojrzali już dzisiaj byli uczniowie IIIc wciąż z trudem mówią o wypadku.
- W tamtych czasach nie było pomocy psychologicznej. I my i nasze rodziny musieliśmy poradzić sobie z traumą samodzielnie. To nie było łatwe wyzwanie - zgodnie wszyscy zauważają. Z dnia wypadku zapamiętali różne rzeczy...
Agnieszka Głodkowska- Wojtalewicz
- Pamiętam, że to był zwyczajny słoneczny dzień. I że przed wypadkiem było fajnie i wesoło. A to, co nastąpiło potem było straszne, nierealne…Wypadek odebrał nam przyjaciół, zdrowie, beztroskę. Myślę, że był to dzień, który wpłynął na życie każdego z nas i zmienił nasze losy. Często zastanawiam się, co by było gdyby…Tego nie wiemy…Możemy tylko o nich pamiętać. I pamiętam.
Dariusz Mąka
- Nigdy z pamięci mi nie zniknie to, co wydarzyło się tamtego dnia. Nasza wychowawczyni, prof. Kazimiera Borawska, wybiegła z rozbitego autokaru i w szoku zaczęła zatrzymywać wszystkie przejeżdżające samochody. Kiedy wyszedłem z autobusu, zauważyłem koleżankę leżącą pod połamanym drzewem. Wyciągnąłem ją. Wtedy zobaczyłem, że nie żyje. Wróciłem do autokaru. Na schodach leżała inna koleżanka. Mówiła, że boli ją kręgosłup. Kilka godzin później, dowiedzieliśmy się, że zmarła. Przez kilka lat miewałem chwile strachu, kiedy słyszałem jakiś hałas…
Wojciech Rojewski
- Pamiętam, że autobus jechał i w coś uderzył. Straciłem przytomność. Kiedy ją odzyskałem okazało się, że jestem ranny. Wokół było wielu rannych i panował chaos. Ktoś przejeżdżający małym Fiatem zabrał mnie do szpitala w Nowym Dworze.
Katarzyna Łuszczewska
- W dzień wypadku panował chaos i trafiłam do szpitala z rozciętą głową. Najgorszy był dla mnie powrót do szkoły i widok tak wielu pustych ławek.
Wypadek zdarzył się niedaleko mojego domu rodzinnego. Potem bardzo często jeździłam tą trasą i przez lata za każdym razem miałam dreszcze niepokoju przed zakrętem. I ciągle patrzyłam na brak dwóch drzew w szeregu…Teraz także często przejeżdżam tamtą trasą i ten zakręt wciąż jest dla mnie trudny, mimo że rosną tam już młode drzewka...
Uczniowie, którzy zginęli w wypadku, zostali pochowani na Cmentarzu Komunalnym w Płocku. Za nagrobkami stoi płyta z fragmentem wiersza Wł. Broniewskiego: Jak sercu powiedzieć nie płacz, kiedy rozpacz serce przeżarła…
Komentarze (0)