Reklama

Dramat: procent to 650 rodzin bez pracy

Opublikowano:
Autor:

Dramat: procent to 650 rodzin bez pracy  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Za każdym procentem, który łatwo się dodaje i odejmuje, kryje się niemal 650 dramatów rodzinnych – starał się obrazowo wytłumaczyć sytuację bezrobotnych radny Arkadiusz Iwaniak podczas dyskusji nad problemem bezrobocia i dramatów rodzinnych tysięcy płocczan, która nieoczekiwanie zmieniła się w burzę wokół terenów inwestycyjnych w Płocku.

Za każdym procentem, który łatwo się dodaje i odejmuje, kryje się niemal 650 dramatów rodzinnych – starał się obrazowo wytłumaczyć sytuację bezrobotnych radny Arkadiusz Iwaniak podczas dyskusji nad problemem bezrobocia i dramatów rodzinnych tysięcy płocczan, która nieoczekiwanie zmieniła się w burzę wokół terenów inwestycyjnych w Płocku.

Na temat bezrobocia postanowił wypowiedzieć się były prezydent Mirosław Milewski, według którego poziom bezrobocia w Płocku  jest wyższy niż średnia krajowa. W dodatku Miejski Urząd Pracy dysponuje znacznie mniejszą ilością ofert wobec bezrobotnych. Urząd pozyskuje środki finansowe, po czym raptem jedna osoba pozyskuje zatrudnienie. - Otwartość na młodych przedsiębiorców to zwykłe opakowanie, public relations, co nie przekłada się na czyny, dlatego muszą wyjeżdżać z miasta – ocenił Milewski. - Dziwnym zbiegiem okoliczności przetargi wygrywają w 80% firmy spoza Płocka. Udział płockich firm w rynku ma tendencję ewidentnie spadkową. Przez cztery lata Ratusz nie opracował żadnego planu tworzenia miejsc pracy, więc jakie mogą być tu perspektywy? Niestety mizerne, a bezrobocie będzie wzrastało.

Swoje „trzy grosze” wtrącił Arkadiusz Iwaniak. - Nigdy nie dopracowaliśmy się realnej dyskusji, która zakończyłaby się realnym planem walki z bezrobociem,  a nie płytką analizą. Sam z tego powodu biję się w piersi. Za każdym procentem, który łatwo się dodaje i odejmuje, kryje się niemal 650 dramatów rodzinnych – starał się przetłumaczyć radnym. - Między 2009 a 2014 rokiem przybyło wśród bezrobotnych osób z wykształceniem wyższym. Ci, którzy inwestują w siebie, mają na tym kurczącym się rynku coraz gorzej. Czy wy zdajecie sobie sprawę, co znaczy być bezrobotnym powyżej 6 miesięcy? Kiedy popada się w niską samoocenę, a pracodawca mówi, ze jesteśmy mało obrotni i mało w nas  kreatywności?!

Według niego, zmniejszająca się liczba mieszkańców Płocka świadczy także o tym, że są to osoby poszukujące pracy, którym nie udało się na naszym rynku lokalnym, więc zdecydowali się stąd wyemigrować. Na Orlenie coraz mniej inwestycji, za chwilę może się tam zmienić system pracy, co oznacza kolejne osoby na bezrobociu. - Ale to jest jak w powiedzeniu, że trzeba szykować się na wojnę w czasie pokoju. Miejmy także odwagę powiedzieć, że Płocki Park Przemysłowo-Technologiczny nie spełnił swojej roli, ponieważ nie przybyło nowych miejsc pracy. Pewnie niektórzy powiedzą, że się uwziąłem, ale nie powstała również mapa terenów inwestycyjnych. Strona internetowa miała lepiej hulać, ale też nie hula. Jakiego znaczącego inwestora ściągnęliśmy, która uruchomiłaby w Płocku taką produkcję, że zmniejszyłby się znacząco poziom bezrobocia. Tak, jak Płock stale się zmienia, to w kwestii bezrobocia jesteśmy daleko w tyle.

Temat Orlenu ponownie poruszyła Wioletta Kulpa. - Firma nie czuje realnego związku z naszym miastem i m. in. dlatego zatrudnia menadżerów z Warszawy, a nie z Płocka. A nikt mi nie powie, że mieszkańcy żyją tu w sanatorium. Ja nie chcę odbierać tego sprawozdania w taki sposób, aby cieszyć się, że w latach poprzednich było przecież gorzej, a teraz trochę lepiej, skoro miejsca pracy są de facto likwidowane.

Przypomniała, że bez stażu pozostaje prawie połowa 25-latków, a okres bez pracy przekracza często 24 miesiące. Powołanie kolejnej komisji nic tu nie rozwiąże. Nowych inwestorów także nie ma co poszukiwać, skoro brakuje terenów inwestycyjnych. - Powinniśmy równać do lepszych – doprecyzował swoje wcześniejsze przemówienie Arkadiusz Iwaniak.

A skoro pojawił się temat terenów inwestycyjnych, głos zabrał dyrektor Leszek Narkowicz. - Miasto przygotowuje ofertę, z których przedsiębiorcy mogą skorzystać. Ponadto nie wszystkie przedsiębiorstwa są zainteresowane terenami należącymi do gminy. Pewne tereny mogą znaleźć się ofercie, ale nie muszą. Na przykład tereny przy kościele w Ciechomicach są dedykowane w planach miejskiego zagospodarowania dla przemysłu lekkiego. Ofertę poszerzyliśmy o tereny zdatne do turystyki czy też uprawiania sportu.

Nie do końca usatysfakcjonowany był jego słowami Wojciech Hetkowski, który w dalszym ciągu dopominał się jasnej deklaracji, że w Płocku są tereny do zagospodarowania dla przedsiębiorców. - Ależ oczywiście że są – zapewnił jeszcze raz Narkowicz. - Chociażby w Trzepowie, gdzie zostały dokładnie określone warunki pod zapotrzebowania danego inwestora. Za chwilę warunki zostaną określone określone na terenów wzdłuż ul. Bielskiej.

Radni pozytywnie odnieśli się do zaprezentowanych im informacji, przy czym 14 z ich zagłosowało na „tak”, 4 na „nie”, a dwóch wstrzymało się od głosu. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE