Reklama

Dam pracę w myjni pani w... bikini

Opublikowano:
Autor:

Dam pracę w myjni pani w... bikini - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Każdy, kto kiedykolwiek szukał pracy, doskonale wie, jaki to horror. Wracając do Płocka ze studiów z innego miasta, nie zdawałam sobie jednak sprawy, że wsiadam na rollercoaster. Przy czym z powodu usterek większość czasu spędziłam głową w dół, zastanawiając się, czy to ja, czy to świat się kiwa. A może my oboje…

Każdy, kto kiedykolwiek szukał pracy, doskonale wie, jaki to horror. Wracając do Płocka ze studiów z innego miasta, nie zdawałam sobie jednak sprawy, że wsiadam na rollercoaster. Przy czym z powodu usterek większość czasu spędziłam głową w dół, zastanawiając się, czy to ja, czy to świat się kiwa. A może my oboje…

Bo niby jak miałabym reagować na widok ogłoszenia tak na początek w stylu „zatrudnię panie do pracy w myjni samochodowej w stylu hawajskim, praca w bikini”? A dlaczego zimą nie w stroju Eskimosa, za mało seksowny? Czemu mężczyznom nie proponuje się takiej posady w slipkach czy bokserkach, w końcu kobiety także prowadzą samochody? Zainteresowanie kandydatów byłoby pewnie podobne.

Dobrze, niezrażona wertowałam dalej przeróżne strony z płockimi ogłoszeniami o pracę. Kolejny kwiatek: "Zatrudnię na umowę o pracę kobietę w wieku do 27 lat na stanowisko ASYSTENTKA z romansem w tle. Oczekuję miłej aparycji, kultury osobistej, znajomości komputera, dyskrecji. Gwarantuję: umowę o pracę, stałą pracę biurową, bardzo wysoką pensje". Po pierwsze wiek, który został wpisany do anonsu, pozwala pokusić się na stwierdzenie, że pozostałe przedstawicielki płci żeńskiej mogą powolutku już czołgać się na cmentarz, jako stare i nieatrakcyjne. Po drugie ten romans z nieznajomym w tle to chyba z jakiegoś filmu, ale niekoniecznie w moim guście. Taki nazbyt monotematyczny.

Okazało się jednak, że asystentka może śmiało mieć również od 18 do 35 lat, więc chyba powinnam się cieszyć. Ogłoszenie niejakiego Darka z 10 maja: "Zatrudnię atrakcyjną kobietę w roli asystentki (plus "dodatkowe obowiązki". Pan oferuje stała pracę podpartą umową. Praca od zaraz. Proponowana stawka 3,5 tysiąca. Patrząc na wysokość płacy minimalnej, najprawdziwszy łakomy kąsek.

Co zaskakuje, fantazje ogłaszających, umieszczane przecież na publicznych forach, bywają różnorodne. Choćby ta z początku maja: „pilnie szukam pani do nietypowego sprzątania... Jestem żonaty, ale bardzo samotny w związku, każda pani mile widziana proszę o kontakt pod nr tel******”. Jak odpisała mu pewna pani, okraszając swoją wypowiedź wielokrotnymi wykrzyknikami, ma on tupet.

Skoro nie skorzystałam z posady asystentki ani mydlarki samochodowej, to może sprzedawczyni w którymś z centrów handlowych? Pierwszy szkopuł pojawia się w trakcie rozmowy telefonicznej. – Posiada pani status studenta? – słyszę już pod koniec rozmowy. Nie, niestety, więc żegnamy się. Cóż, trudno, bywa i tak.

Z innego ogłoszenia dowiaduję się, że nie wystarczy „miła aparycja”, aby dostąpić zaszczytu sprzedaży damskich ubrań. Wymóg rozmiaru 36. – Nie, to żadna dyskryminacja. Skądże znowu. Proponuję klauzulę do umowy, że nie przytyję ani kilograma, w przeciwnym razie dostanę wypowiedzenie – myślę i ostatecznie nie wysyłam aplikacji.

Przy większości ogłoszeń widzę prośbę o CV koniecznie ze zdjęciem. O ile zrozumiem wymóg, gdyby rozchodziłoby się o posadę sekretarki, recepcjonistki, hostessy, modelki, obsługi klienta, wszędzie tam, gdzie wygląd ma znaczenie i jest powiązany ze specyfiką zawodu, ale czytam i przecieram oczy ze zdziwienia: „Firma poszukuje Pani do lat 40. do pracy na stanowisku sprzątaczka. Praca na pół etatu. Osoby zainteresowane proszę o przesłanie CV ZE ZDJĘCIEM na adres****”. Jeszcze to wyraźne przypomnienie, który warunek uznano za decydujący przy dokonaniu wstępnej selekcji…

Dodajmy, że czasem też zdjęcie typowo dowodowe nie wystarcza potencjalnemu pracodawcy. Musi być zarys całej sylwetki! Zaczynają nurtować mnie pewne wątpliwości, czy takie działanie mieści się w granicach obowiązującego prawa, zdrowego rozsądku czy też stanowi wyznacznik przekroczenia granic kompletnego absurdu?

Zgodnie z Kodeksem Pracy, zatrudniający może żądać od nas następujących danych: imienia, nazwiska, imion rodziców, daty urodzenia, miejsca zamieszkania, adresu do korespondencji, wykształcenia, przebiegu dotychczasowego zatrudnienia, numeru PESEL, natomiast nigdzie nie ma ani słowa o zdjęciu. Tymczasem właśnie ono może ujawnić, jaką religię wyznajemy, naszą narodowość, pochodzenie etniczne, rasę, niepełnosprawność. Stać się impulsem do dyskryminacji, która podlega penalizacji.

Nasz wizerunek, na mocy art. 23 Kodeksu Cywilnego, jest naszym dobrem osobistym, które podlega ochronie prawnej. Korzystanie z niego wymaga zgody z naszej strony. Powiedzmy sobie szczerze, tak jak książki nie należy oceniać po okładce, tak i tu ocena wizerunku jest czysto subiektywna. W przypadku sprzątaczki na 0,5 etatu trudno zrozumieć takie, a nie inne postępowanie wobec pretendentów do danego stanowiska, kiedy w grę wchodzi mycie okien i zamiatanie podłogi. Chyba, że i tu wystąpi niespodziewany bonus, który tym razem w ogłoszeniu został pominięty…



Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE