Reklama

Reklama

Coraz więcej pustych ławek na lekcjach religii? – W szkołach nie ma przekonania, że to ważny przedmiot

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Pixabay

Coraz więcej pustych ławek na lekcjach religii? – W szkołach nie ma przekonania, że to ważny przedmiot - Zdjęcie główne

foto Pixabay

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Coraz więcej uczniów rezygnuje z uczestnictwa w lekcjach religii. To trend, który jest zauważalny w większych i mniejszych miejscowościach w Polsce. Według przedstawicieli kościoła - to m.in. przez trwającą pandemię. W poprawie tej sytuacji nie pomaga też szkolny plan lekcji, w którym religia umieszczana jest na szarym końcu. – Takie zajęcia, na końcu dnia po WF-ie, nie wzmocnią frekwencji - przyznaje ks. Jacek Prusiński, wieloletni nauczyciel i katecheta.

Reklama

Puste ławki na szkolnych katechezach to coraz częściej codzienność. Dla przykładu: tylko w Poznaniu w 2021 roku z lekcji religii wypisało się 16 tys. uczniów – w Łodzi 12 tys. Sytuacja z frekwencją na religii w szkołach pogorszyła się szczególnie w ciągu ostatnich miesięcy.

Jak donoszą ogólnopolskie media, na przełomie 2020 i 2021 roku odnotowano masowe rezygnacje z tych zajęć – głównie w szkołach średnich. Przykładem może tu być chociażby Wrocław, gdzie w szkołach średnich na lekcje te uczęszcza około 30 proc. uczniów. 

Ksiądz Prusiński przekonuje, że takiemu stanowi rzeczy nie pomaga trwająca pandemia. Lekcje, które były prowadzone w formule, online powodowały dystans między katechetą a uczniem, który podczas tych lekcji jest niewskazany.

- Nauczanie w tym roku szkolnym wyglądało zupełnie inaczej – mówił kapłan w rozmowie z nami. – Ja też tego doświadczyłem jako katecheta w Szkołach Katolickich w Płocku. Prowadzenie zajęć patrząc w martwy ekran komputera jest trudne. Z mojego doświadczenia wynika, że im starsza klasa tym rzadziej się odzywa, a kontakt z uczniem jest bardzo ważny. Choć bez problemu da się w takich warunkach wykonać zaplanowany program, to wielokrotnie spotykałem się ze ścianą marazmu ze strony uczniów.  Szczególnie w klasach licealnych – dodaje.

Według katechety, te niecodzienne czasy wymagają od nauczycieli zmian w podejściu do nauki. Katecheza, która wcześniej mogła być oparta na dialogu i żywej dyskusji, w czasie pandemii przyjęła formę wykładu. 

- Sam szukałem dobrego rozwiązania tego problemu. Czy je znalazłem? Ocena w tym zakresie należy do moich uczniów – zdradził ks. Prusiński. - Prawdą jest, że w ostatnich miesiącach lekcje przerodziły się w monologi. Na szczęście udawało się czasem znaleźć temat, lekcji, który budził żywe zainteresowanie i zachęcał do dyskusji. To ważne dla każdego nauczyciela – podkreślał.  

Niechęć młodzieży do lekcji religii nie wynika jednak z samej pandemii i braku kontaktu z katechetą. To tylko jeden z potencjalnych czynników. Według polityków Lewicy za ten stan rzeczy odpowiedzialne są także różnice poglądowe i wydarzenia, które miały miejsce w 2020 roku – jak chociażby protest kobiet czy stosunek kościoła do środowisk LGBT.

Ksiądz Jacek Prusiński nie zauważa aż tak radykalnych zmian liczebności uczniów na katechezach w Płocku. Dodaje jednak, że problem ten może być widoczny.

-  Trzeba brać poprawkę, że pracuję teraz w Szkołach Katolickich, więc nie widzę aż tak wyraźnie tego zjawiska – przyznał katecheta. - Nie oznacza to, że go nie ma. Podejrzewam, że w wielu szkołach może nie być przekonania, że religia jest ważnym przedmiotem. Jak to zmienić? Wydaje mi się, że uczniowie muszą po prostu lubić katechezy. Nie można wtłaczać wiedzy na siłę, szczególnie w takiej materii. Z tego nigdy nic dobrego nie wyjdzie – ocenił. 

W jaki sposób zatem Kościół ma przekonać uczniów i ich rodziców do tego, by młodzież uczęszczała na katechezy w szkołach? Jak tłumaczy nasz rozmówca, tu nie ma prostej recepty.

- To nie o to chodzi, by religia nagle stała się najważniejszym przedmiotem – precyzował ksiądz. - Trzeba jednak się starać, by tej wiedzy religijnej było nieco więcej. Można to uzyskać poprzez dobre relacje z dziećmi. W tych zajęciach wytwarzanie niepotrzebnego dystansu pomiędzy nauczycielem a uczniem nie jest wskazane.  Na zajęciach pojawiają się często fundamentalne pytania. Często dotyczące życia – uzupełniał. 

Ks. Prusiński wskazue, że lekcje religii często są traktowane lekceważąco. Umieszcza się je notorycznie na ostatnim miejscu, co potęguje wrażenie „nieważności” lekcji.

- Potrzeba jakiejś równowagi i sprawiedliwego traktowania - apeluje. - Wiadomo, że jakiś przedmiot musi być ostatni, tak jak któryś musi być pierwszy. Miałem jednak doświadczenia, że ten przedmiot niejako z góry ustawiany był w mało atrakcyjnym miejscu w plane zajęć. Może religia nie powinna odbywać się po WF-ie? Zmęczeni uczniowie nie mogą się skupić, więc ciężko poruszać jakieś poważne kwestie - przyznał. 

Ksiądz Prusiński przekonuje jednak, że doskonale rozumie prawa, którymi rządzą się lekcje w szkole.

- Katecheci nie mogą oczekiwać, że zajęcia religii będą przypominały wieczorne spotkania w salach parafialnych. Wtedy przychodzą ludzie porozmawiać o konkretnych tematach. Szkoła zawsze będzie szkołą – podsumował.

Arcybiskup Marek Jędraszewski, na łamach tygodnika „Niedziela” stwierdził, że to właśnie w wyniku pandemii „naruszono wiele więzów uczniów m.in. na skutek katechezy on-line”. Wyraził on też nadzieję, że młodzi ludzie zatęsknią wkrótce za swoim kościołem, katechetą i wrócą do szkolnych ławek.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy