Reklama

Reklama

Celebryta i miliarder na prezydenta. Szok? Niekoniecznie

Opublikowano: 20 listopada 2016 14:15
Autor:

Celebryta i miliarder na prezydenta. Szok? Niekoniecznie - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W trakcie kampanii prezydenckiej w USA zrobiono klip, w którym Donald Trump unosi się w powietrzu niczym balon pełny dolarów. Banknoty opadają. Hillary Clinton w tym samym materiale była czarownicą. - To najbrudniejsza kampania w historii Stanów Zjednoczonych ? podsumowano debatę ?Dlaczego Ameryka wybrała Trumpa? w piątek w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej.

Reklama

W trakcie kampanii prezydenckiej w USA zrobiono klip, w którym Donald Trump unosi się w powietrzu niczym balon pełny dolarów. Banknoty opadają. Hillary Clinton w tym samym materiale była czarownicą. - To najbrudniejsza kampania w historii Stanów Zjednoczonych – podsumowano debatę „Dlaczego Ameryka wybrała Trumpa” w piątek w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej.

Ameryka dokonała wyboru na cztery lata, prezydentem elektem został bogacz, biznesmen i celebryta Donald Trump. Na zorganizowanej w piątek debacie z udziałem mgr Jakuba Ligora i dr Marcina Polakowskiego w PWSZ nazwano to co się dzieje „festiwalem chaosu”. - Jego wygrana była zaskoczeniem, ale chyba najbardziej dla Hillary Clinton – komentował Ligor. Więc skąd ten wybór? 

Fama

Niektórzy uważają, że Trump jest finansowym geniuszem, a inni chwalą księgowych za umiejętne wykorzystywanie luk prawnych, aby ich szef płacił jak najmniejszy podatek od zarobków. Wzbogacił się dzięki fortunie ojca, dewelopera Freda Trumpa. Ma trzy kasyna, hotel, powołał fundację (np. za 20 tys. dolarów kupiła portret Trumpa naturalnej wielkości). Kupił linię „taksówek powietrznych”, w kabinie mahoń, w łazience pozłacane krany. Kasa kredytów hipotecznych padła, wyszukiwarka internetowa działała rok, potem chciał czerpać zyski ze sprzedaży czasopisma, wódki, perfum i grze podobnej do Monopoly. Rzecz jasna wszystko sygnowane własnym nazwiskiem. Dalej pojawiły się poradniki „Jak zostać milionerem”, sprzedaje też licencję na używanie marki Trump innym deweloperom.

To nie wystarczało. Już w latach 70. wyłożył pieniądze na musical, ale okazał się niewypałem. Ma w życiorysie serialowe i filmowe epizody (np. „Niania” czy „Sex w wielkim mieście”, „Kevin sam w Nowym Yorku”). - W kampanii drwiono z jego fryzury, która miała przypominać mokrego szopa – opowiadał Ligor. - Powiedział, że żaden nie ma tylu pieniędzy w banku. Amerykanom kojarzy się z tekstem „you're fired” z reality show. Polityka w USA ma popkulturowy charakter. Już za Ronalda Reagana program obronny nazywano „Star Wars”. Barack Obama pojawił się w programie Beara Grylls'a czy w serii Jerrego Seinfelda.

Rozbić układ

- Spora część Amerykanów jest zmęczona waszyngtońskimi elitami, których ucieleśnieniem była główna przeciwniczka Trumpa, kandydatka Demokratów Hillary Clinton – uważał Ligor. - Trump stylizował się na człowieka, który nie sprawował urzędów i chce rozbić wieloletni układ.

A faktycznie... - Otaczali go „starzy wyjadacze” polityczni – dodawał prelegent. Także Clinton w polityce jest obecna od 30 lat jako pierwsza dama, senator, sekretarz stanu i przedstawicielka całego klanu politycznego. W staraniach o nominację starła się kandydatem lewicowym, Bernie Sandersem cieszącym się poparciem młodych ludzi, z kolei establishment polityczny i biznesowy wsparł Hillary Clinton. - Rezultat był taki, że w faktycznych wyborach na Trumpa od Republikanów zagłosowali wyborcy Sandersa pomimo odmiennej wizji politycznej.

Mają dość

Na Trumpa oddali głos głównie biali mężczyźni z wykształceniem średnim, pracownicy produkcji i administracji niższego szczebla, tzw. „niebieskie kołnierzyki”. - Poczuli, że w ostatnich latach to oni stracili najwięcej finansowo, ale także prestiżowo, jakby ważniejsi w hierarchii stali się czarnoskórzy Amerykanie lub emigranci. Niewidzialni dla polityków zaczęli dostrzegać, że ten amerykański mit od pucybuta do milionera staje się fikcją. Dla nich czarnoskóry prezydent to już było dużo, kobieta prezydent to dodatkowy cios. Trump wzmocnił fale resentymentu, ksenofobii, frustracji i rasizmu. Mówił, co chcieli usłyszeć. A może dlatego na niego głosowali, aby odzyskać tożsamość – zastanawiał się Ligor. 

W pasie rdzy

Pas rdzy tworzą uprzemysłowione stany w pobliżu Wielkich Jezior (m. in. Michigan, Wisconsin i Pensylwania), które jeszcze niedawno uchodziły za tradycyjny bastion domagających się sprawiedliwości społecznej Demokratów. Od jakiegoś czasu są przechyły na stronę Republikanów reprezentujących bardziej zaradnych i zasobnych. Detroit, dawniej kolebka przemysłu samochodowego z takimi markami jak Chrysler, Ford i General Motors, stało się podupadłym miastem za rządów Demokratów. W internecie krążą memy z napisem „Jeśli trafisz na amerykańskie getto, to zobaczysz gdzie rządzą Demokraci”. Dochody są na poziomie połowy średniej krajowej. - Ludzie stracili pracę, „niebieskie kołnierzyki” poczuły się porzucone przez polityków – wyjaśniał Ligor. - Clinton tego nie wykorzystała. Była pewna wygranej w tych stanach, w Wisconsin nie pojawiła się od wiosny. Trump ostatni wiec zorganizował w Michigan.

Mieszkańcy z pasa rdzy mają dość słuchania o pomocy innym. Sami żyją z poczuciem, że ich problemami nikt się nie zajmuje. Trump w kampanii postawił ich interesy na pierwszym miejscu. Ligor tłumaczył: - Barack Obama przyczynił się do sukcesu Trumpa. Kiedy mówił o zazielenieniu Ameryki u niektórych pojawił się strach przed zamknięciem elektrowni i kopalni, w których pracują. Program „Obamacare” wywołał po raz kolejny pytanie, dlaczego wciąż trzeba dokładać się do potrzeb innych. Tymczasem polityka Clinton oznaczała kontynuację takiej właśnie polityki.

44 chłopaków to za dużo!

Clinton zaniedbała nie tylko pas rdzy. Zignorowała także fakt, że część wyborców bardziej lewicowego Sandersa zaczęła przechylać szalę Trumpa. - Jej przekaz w kampanii byłby dobry w czasach prosperity i pokoju, brakowało śmiałych haseł – sądził dr Marcin Polakowski. Poza jednym, aby została pierwszą kobietą prezydentem. - 44 chłopaków to za dużo - podkreśla dziewczynka w sporcie wyborczym.

W spocie z lutego była młoda kobieta obarczona spłatą kredytu studenckiego. - Na koniec, co było rzadkością, pokazano Hillary Clinton. W kampanii więcej emocji wzbudzał Obama niż ona. Na dziewięć dni przed wyborami zwykle wypuszcza się dłuższy spot z podsumowaniem. Clinton tego nie zrobiła – dodał Polakowski. Z kolei Trump, wspominając o skorumpowanym establishmencie, wskazywał na byłą pierwszą damę. Mówił o zniszczonych zakładach pracy, pozbawieniu kraju bogactwa (Ameryka ma niemal 19 trylionów dolarów długu). - Clinton podkreślała swoje doświadczenie w polityce, Trump robił to samo, ale wskazując na profity rywalki. A to potrzeba zmiany w USA wyniosła Trumpa z lewicowymi hasłami, zapowiedziami tworzenia nowych miejsc pracy i izolacjonizmem, do zwycięstwa.

W debatach Trump nie był ucieleśnieniem spokoju. Potrafił tryskać na kogoś wodą, przekrzykiwał, o Clinton powiedział „co to za wstrętna kobieta”. Twitował, komunikaty miały być krótkie i dosadne. - Wszystko to wydaje się, jakby na złość logice. Nawet zarzuty o molestowanie seksualne nie zatopiły kandydata. Sam powiedział o sobie „Mógłbym w biały dzień zacząć strzelać do ludzi na Piątej Alei w Nowym Yorku, a moje notowania by nie spadły”. To była najbrudniejsza kampania w historii Stanów Zjednoczonych – uznał Ligor na koniec. Ludzie głosowali „na złość” rządzącym lub w ogóle. W efekcie po ośmiu latach nastąpiła zmiana warty w Białym Domu.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.