Reklama

Biletomat zje kasę, biletu nie da. Co robić?

Opublikowano:
Autor:

Biletomat zje kasę, biletu nie da. Co robić? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Wrzucasz odliczone 2,80 zł do biletomatu w czerwoniaku Komunikacji Miejskiej i… nic - urządzenie nie drukuje biletu, a Ty jedziesz na gapę - skarżą się pasażerowie. I dopytują, dlaczego z osiedlowych sklepów zniknęły bilety, które można było kupić bez użerania się z kapryśnymi urządzeniami.

Wrzucasz odliczone 2,80 zł do biletomatu w czerwoniaku Komunikacji Miejskiej i… nic - urządzenie nie drukuje biletu, a Ty jedziesz na gapę - skarżą się pasażerowie. I dopytują, dlaczego z osiedlowych sklepów zniknęły bilety, które można było kupić bez użerania się z kapryśnymi urządzeniami.

Na szwankujące biletomaty, które bez przeszkód pobierają złotówki, ale nie wydają biletów, mieszkańcy Gór poskarżyli się radnej Barbarze Smardzewskiej-Czmiel. Ponoć takie sytuacje zdarzają się często w autobusach linii nr 7. - Świadkiem jednej z takich sytuacji – jak informuje mieszkaniec Gór– był także kierowca autobusu, który ostrzegł pasażera, że jazda bez biletu skutkuje karą w wysokości 288 zł - bezpieczniej jest zatem kupić bilet u niego, nie narażając się na tak restrykcyjne sankcje - relacjonuje radna.

Ale okazuje się, że sytuacje z popsutymi biletomatami, choć faktycznie irytujące, zdarzają się rzadko. - Od kwietnia do grudnia ub. roku na ponad 1 mln 300 tysięcy transakcji mieliśmy tylko 30 reklamacji - wskazuje Anna Kicińska, rzeczniczka Komunikacji Miejskiej.

To faktycznie znikomy procent, jednak te 30 osób jechało z duszą na ramieniu, czy nie zapłacą gigantycznej kary za jazdę na gapę. - Mamy podgląd systemu i widzimy, że transakcja została dokonana, zarówno w przypadku płatności gotówką, jak i za pomocą karty płatniczej - uspokaja rzeczniczka. - Dlatego tego typu reklamacje zawsze rozpatrujemy pozytywnie.

Prawie połowa reklamacji na wadliwy biletomatu wpłynęła drogą mailową, reszta tradycyjnie, za pomocą specjalnego wniosku. Uznawano również skargi pasażerów, nawet jeśli to nie biletomat zawinił. - Zdarzyła się np. sytuacja, że pani złożyła reklamację, skarżąc się, że biletomatu wziął gotówkę i nie wydał ani reszty, ani biletu. Po sprawdzeniu okazało się, że pani wcisnęła złożony w kosteczkę banknot 10-złotowy, chociaż biletomatu nie przyjmuje banknotów, i zablokowała urządzenie. Oczywiście zwróciliśmy pani jej 10 zł.

Reklamacja to jedno, ale jak uniknąć kary za jazdę na gapę? Najlepiej - radzi Anna Kicińska - dla własnego bezpieczeństwa powiedzieć o wszystkim kierowcy.

Ale mieszkańcy, którzy poskarżyli się radnej Smardzewskiej-Czmiel, najwyraźniej nie chcą już mieć nic wspólnego z biletomatami. - Mieszkańcy wnoszą o przywrócenie możliwości sprzedaży biletów w osiedlowych sklepach, jednak z informacji uzyskanych od sprzedawczyń jednego z takich sklepów wynika, że hurtownie nie posiadają w sprzedaży biletów, gdyż – jak wskazują – mieszkańcy Płocka powinni sukcesywnie przyzwyczajać się do usługi świadczonej przez biletomatu - pisze radna.

- Biletomaty nie powodowały rezygnacji z dotychczasowych kanałów sprzedaży biletów, a tylko zwiększyły możliwość zakupu biletów - w dalszym ciągu mamy zawarte umowy na hurtową sprzedaż biletów z największymi hurtowniami, które dalej dystrybuują bilety do licznych punktów handlowych w mieście, w tym i do różnych osiedlowych sklepików - zaprzecza Anna Kicińska.  Ponadto w sytuacji uszkodzonego biletomatu zakup biletu jest możliwy u kierowcy, więc nie ma sytuacji, w której pasażer nie mógłby nabyć biletu.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE