Suszę widać już - dosłownie - gołym okiem.
Wystarczy spojrzeć na okoliczne jeziora, a w szczególności Jezioro Zdworskie, którego z roku na rok ubywa w dramatycznym tempie. Coraz niższy jest również poziom Wisły.
17 sierpnia stacja w Kępie Polskiej odnotowała poziom 156 cm, a prognozy na najbliższe dni wskazują, że czeka nas kolejny spadek. Dodajmy, że historyczne minimum, które odnotowano w 1992 r., wyniosło 134 cm. I właśnie do tej granicy niebezpiecznie się zbliżamy.
Czym grozi susza?
Susza to jednak nie tylko mniej deszczowych dni czy wysychanie jezior, które lubiliśmy odwiedzać latem. Jej konsekwencje sięgają znacznie dalej.
- Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, wystąpi realne ryzyko braku wody zwłaszcza w przypadku czerpania jej z ujęć powierzchniowych (rzek czy jeziora). Niedobory wody mogą zaś prowadzić do ograniczeń w dostawach i sporów między mieszkańcami, rolnictwem a przemysłem - alarmuje Agata Buczek, Dyrektor ds. Personalnych i Administracji w Wodociągach Płockich.
Braki wody wiążą się ze spadkiem plonów i zmniejszeniem populacji zwierząt, co mieszkańcy zaczną odczuwać podczas zakupów. Koszty wytwarzania żywności znacząco wzrosną, a więc wzrosną i ceny produktów spożywczych.
Obecnie tak drastyczne skutki, jak przerwy czy ograniczenia w dostawach wody nam jeszcze nie grożą. Jak mówi Agata Buczek z Wodociągów Płockich:
- Z uwagi na położenie w części cofkowej Zbiornika Włocławskiego na wysokości ujęcia Grabówka, nigdy nie mieliśmy problemu ze zbyt niskim stanem wody, który uniemożliwiłby pobór wody z rzeki Wisły, a trzeba nadmienić, że ujęcie unkcjonuje już od lat 60. XX w.
Woda czerpana jest również ze studni głębinowych, zlokalizowanych w Borowiczkach-Pieńkach (gm. Słupno), na osiedlu Góry czy przy ul. Górnej.
Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy podejmować działań. Wręcz przeciwnie - ostatnie alarmujące dane z wielu stron Polski pokazują, że zmiany należy wprowadzać jak najszybciej.
Zielono-niebieski Płock i projekt Blue Bridge
Obecnie w centrum Płocka trwają zaawansowane prace nad rozdzieleniem kanalizacji ogólnospławnej na sanitarną i deszczową. Choć dziś wiąże się to przede wszystkim z potężnymi utrudnieniami w ruchu dla kierowców i mieszkańców, eksperci wskazują, że może znacząco zaprocentować w przyszłości - ograniczyć ryzyko podtopień podczas ulewnych deszczów, zapobiec cofaniu się ścieków i zwiększyć przepustowość systemów odprowadzania wody.
- Tym niemniej zdajemy sobie sprawę, ze nie są to działania wystarczające w miastach, które – ze względu na dotychczasową intensywną zabudowę i budowane w wcześniejszych latach utwardzone przestrzenie - utraciły naturalne zdolności retencyjne. Spółka we współpracy z miastem realizuje też działania w kierunku adaptacji do zmian klimatu poprzez zastosowanie w projekcie rozwiązań opartych na naturze w duchu idei „miasta gąbki” – rozbudowę terenów zielonych, ogrodów deszczowych, ale też budowa zbiorników retencyjnych czy rozszczelnienie utwardzonych przestrzeni miejskich - wymienia Agata Buczek.
Wspomina przy tym również o projekcie Blue Bridge, w ramach którego Płock stał się prekursorem gospodarki obiegu zamkniętego w gospodarce wodno-ściekowej. Na czym ona polega?
- Projekt zakłada obróbkę oczyszczonych ścieków komunalnych i transport odzyskanej z nich wody w sposób bezpieczny dla ludzi i środowiska rurociągiem do ujęcia wody Zakładu Produkcyjnego ORLEN, skąd przetransportowane będą i wykorzystywane w procesach technologicznych realizowanych przez Koncern - czytamy w odpowiedzi.
Dzięki temu Wodociągi zmniejszą ilość ścieków trafiających do Wisły, a Orlen ograniczy pobór wody z rzeki aż o 25%.
Każde takie ograniczenie to realna zmiana, ponieważ obecnie sektor przemysłowy i energetyczny odpowiada aż za 65% zapotrzebowania na wodę. Dla porównania, potrzeby komunalne to około 25%, a rolnictwo - ok. 10%.
W ciągu najbliższych kilku lat, spółka zamierza też zmienić strategię tworzenia ujęć wody.
- Wiedząc, że susza hydrologiczna wciąż postępuje, w planach wieloletnich nie uwzględniamy wykonywania nowych płytkich studni głębinowych. W przyszłości inwestycje będą dotyczyć otworów studziennych bardzo głębokich - ok. 230-280 m p.p. t - posiadających samo-wypływ wody. Są one znacznie droższe i bardziej skomplikowane do wykonania, ale przemawia za nimi znacznie większa wydajność, lepsza jakość ujmowanej wody, a także ,,odporność” na zanieczyszczenia powierzchniowe i opady atmosferyczne - dodaje rzeczniczka.
Co mogą zrobić mieszkańcy?
O oszczędzanie wody każdy może również zadbać na co dzień, zmieniając niektóre nawyki.
Wśród kroków, które warto wdrożyć do swojej rutyny, znalazły się m.in.:
- zbieranie i wykorzystywanie tzw. deszczówki - może posłużyć np. do podlewania ogródka lub prac porządkowych,
- prysznic zamiast kąpieli,
- zakręcania kranu podczas mycia zębów czy golenia,
- stosowanie baterii jednouchwytnych (umożliwiają szybkie ustawienie temperatury i strumienia wody),
- montaż perlatorów,
- wstawianie prania lub zmywania dopiero, gdy urządzenia są pełne,
- wybór wody z kranu zamiast wody butelkowanej.
Komentarze (0)