reklama

Alarmujący poziom wody w Wiśle: Płock i okolice mierzą się z suszą. Czym może to grozić?

Opublikowano:
Autor:

Alarmujący poziom wody w Wiśle: Płock i okolice mierzą się z suszą. Czym może to grozić? - Zdjęcie główne
Autor: Gabriela Bieńkowska

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościOd kilku tygodni w ogólnopolskich mediach czytamy o rekordowo niskim poziomie wody w Wiśle - najpierw w Warszawie, a następnie w Toruniu czy Bydgoszczy. Alarmujące mogą być również dane dla Płocka i okolicy, gdzie niemal od początku lipca obowiązuje ostrzeżenie hydrologiczne przed suszą. Choć obecna sytuacja nie jest jeszcze dramatyczna, a mieszkańcom nie grożą przerwy w dostawach wody, działać należy już teraz.
reklama

Suszę widać już - dosłownie - gołym okiem. 

Wystarczy spojrzeć na okoliczne jeziora, a w szczególności Jezioro Zdworskie, którego z roku na rok ubywa w dramatycznym tempie. Coraz niższy jest również poziom Wisły.

17 sierpnia stacja w Kępie Polskiej odnotowała poziom 156 cm, a prognozy na najbliższe dni wskazują, że czeka nas kolejny spadek. Dodajmy, że historyczne minimum, które odnotowano w 1992 r., wyniosło 134 cm. I właśnie do tej granicy niebezpiecznie się zbliżamy.

Czym grozi susza?

Susza to jednak nie tylko mniej deszczowych dni czy wysychanie jezior, które lubiliśmy odwiedzać latem. Jej konsekwencje sięgają znacznie dalej. 

reklama

-  Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, wystąpi realne ryzyko braku wody zwłaszcza w przypadku czerpania jej z ujęć powierzchniowych (rzek czy jeziora). Niedobory wody mogą zaś prowadzić do ograniczeń w dostawach i sporów między mieszkańcami, rolnictwem a przemysłem - alarmuje Agata Buczek, Dyrektor ds. Personalnych i Administracji w Wodociągach Płockich. 

Braki wody wiążą się ze spadkiem plonów i zmniejszeniem populacji zwierząt, co mieszkańcy zaczną odczuwać podczas zakupów. Koszty wytwarzania żywności znacząco wzrosną, a więc wzrosną i ceny produktów spożywczych. 

Obecnie tak drastyczne skutki, jak przerwy czy ograniczenia w dostawach wody nam jeszcze nie grożą. Jak mówi Agata Buczek z Wodociągów Płockich: 

reklama

- Z uwagi na położenie w części cofkowej Zbiornika Włocławskiego na wysokości ujęcia Grabówka, nigdy nie mieliśmy problemu ze zbyt niskim stanem wody, który uniemożliwiłby pobór wody z rzeki Wisły, a trzeba nadmienić, że ujęcie unkcjonuje już od lat 60. XX w. 

Woda czerpana jest również ze studni głębinowych, zlokalizowanych w Borowiczkach-Pieńkach (gm. Słupno), na osiedlu Góry czy przy ul. Górnej.

Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy podejmować działań. Wręcz przeciwnie - ostatnie alarmujące dane z wielu stron Polski pokazują, że zmiany należy wprowadzać jak najszybciej. 

Zielono-niebieski Płock i projekt Blue Bridge

reklama

Obecnie w centrum Płocka trwają zaawansowane prace nad rozdzieleniem kanalizacji ogólnospławnej na sanitarną i deszczową. Choć dziś wiąże się to przede wszystkim z potężnymi utrudnieniami w ruchu dla kierowców i mieszkańców, eksperci wskazują, że może znacząco zaprocentować w przyszłości - ograniczyć ryzyko podtopień podczas ulewnych deszczów, zapobiec cofaniu się ścieków i zwiększyć przepustowość systemów odprowadzania wody.

- Tym niemniej zdajemy sobie sprawę, ze nie są to działania wystarczające w miastach, które – ze względu na dotychczasową intensywną zabudowę i budowane w wcześniejszych latach utwardzone przestrzenie - utraciły naturalne zdolności retencyjne. Spółka we współpracy z miastem realizuje też działania w kierunku adaptacji do zmian klimatu poprzez zastosowanie w projekcie rozwiązań opartych na naturze w duchu idei „miasta gąbki” – rozbudowę terenów zielonych, ogrodów deszczowych, ale też budowa zbiorników retencyjnych czy rozszczelnienie utwardzonych przestrzeni miejskich - wymienia Agata Buczek.

reklama

Wspomina przy tym również o projekcie Blue Bridge, w ramach którego Płock stał się prekursorem gospodarki obiegu zamkniętego w gospodarce wodno-ściekowej. Na czym ona polega?

- Projekt zakłada obróbkę oczyszczonych ścieków komunalnych i transport odzyskanej z nich wody w sposób bezpieczny dla ludzi i środowiska rurociągiem do ujęcia wody Zakładu Produkcyjnego ORLEN, skąd przetransportowane będą i wykorzystywane w procesach technologicznych realizowanych przez Koncern - czytamy w odpowiedzi.

Dzięki temu Wodociągi zmniejszą ilość ścieków trafiających do Wisły, a Orlen ograniczy pobór wody z rzeki aż o 25%

Każde takie ograniczenie to realna zmiana, ponieważ obecnie sektor przemysłowy i energetyczny odpowiada aż za 65% zapotrzebowania na wodę. Dla porównania, potrzeby komunalne to około 25%, a rolnictwo - ok. 10%. 

W ciągu najbliższych kilku lat, spółka zamierza też zmienić strategię tworzenia ujęć wody.

- Wiedząc, że susza hydrologiczna wciąż postępuje, w planach wieloletnich nie uwzględniamy wykonywania nowych płytkich studni głębinowych. W przyszłości inwestycje będą dotyczyć otworów studziennych bardzo głębokich - ok. 230-280 m p.p. t - posiadających samo-wypływ wody. Są one znacznie droższe i bardziej skomplikowane do wykonania, ale przemawia za nimi znacznie większa wydajność, lepsza jakość ujmowanej wody, a także ,,odporność” na zanieczyszczenia powierzchniowe i opady atmosferyczne - dodaje rzeczniczka.

Co mogą zrobić mieszkańcy?

O oszczędzanie wody każdy może również zadbać na co dzień, zmieniając niektóre nawyki. 

Wśród kroków, które warto wdrożyć do swojej rutyny, znalazły się m.in.:

  1. zbieranie i wykorzystywanie tzw. deszczówki - może posłużyć np. do podlewania ogródka lub prac porządkowych,
  2. prysznic zamiast kąpieli, 
  3. zakręcania kranu podczas mycia zębów czy golenia,
  4. stosowanie baterii jednouchwytnych (umożliwiają szybkie ustawienie temperatury i strumienia wody),
  5. montaż perlatorów, 
  6. wstawianie prania lub zmywania dopiero, gdy urządzenia są pełne,
  7. wybór wody z kranu zamiast wody butelkowanej.
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo