Mało kto zdaje sobie sprawę, że zabytkowy cmentarz w al. Kobylińskiego liczy sobie już niemal 250 lat, a więc o 10 więcej niż słynne warszawskie Powązki. Spacerując wśród mogił nietrudno natknąć się na stare, nieuporządkowane i zapomniane - czasem z tablic trudno nawet wyczytać nazwisko.
A przecież każdy z nich to oddzielna historia i człowiek, który niejednokrotnie miał ogromny wpływ na to, jak dziś wygląda Płock.
I właśnie po to, aby nie dać tej historii odejść razem z człowiekiem, 27 lat temu zrodziła się inicjatywa "Ratujmy Płockie Powązki" organizowana przez stowarzyszenie Starówka Płocka.
- Dzięki temu, jak wielkie serca mają Płocczanie, ale również dzięki całemu naszemu wspaniałemu sztabowi, udało się już odnowić 58 nagrobków - mówi w rozmowie z nami Jerzy Skarżyński, prezes stowarzyszenia.
Na tej długiej liście znajdują się m.in. mogiły abp. Nowowiejskiego, ojca poety Władysława Broniewskiego - Antoniego czy 14-letniego harcerza Antolka Gradowskiego, który poległ w obronie Płocka w 1920 r.
W zeszłym roku zebrano natomiast środki na odnowienie grobu rodziny Kamińskich, gdzie pochowano Józefa - maturzystę z "Jagiellonki", który dobrowolnie wstąpił do 201. Pułku Szwoleżerów i zginął w walce z bolszewikami.
Tegoroczną kwestę organizowano z myślą o renowacji nagrobków:
- Kazimierza Mayznera (pochowany na cmentarzu przy al. Kobylińskiego),
- rodziny Niemirowskich (pochowani na cmentarzu zabytkowym przy al. Kobylińskiego),
- Aleksandra Jerzego Albrechta (pochowany na cmentarzu ewangelickim przy ul. Kazimierza Wielkiego).
- Zwróćmy jednak uwagę, że to nie jest tylko odnowienie obiektu. To przede wszystkim podnoszenie świadomości obywatelskiej. Dzięki rewitalizacji poznajemy historię naszej małej ojczyzny, a historia jest nauczycielką życia - zaznacza Jerzy Skarżyński.
"To znacznie więcej niż trzy dni ciężkiej pracy podczas kwesty"
Wolontariuszy mogliśmy spotkać od 31 października do 2 listopada przy obu cmentarzach w al. Kobylińskiego, przy Cmentarzu Komunalnym oraz cmentarzu przy ul. Norbertańskiej. A to zaledwie początek.
- Proces od zbiórki do realizacji to znacznie więcej niż trzy dni ciężkiej pracy podczas kwesty. Tak naprawdę trwa cały rok. Gdy podliczymy zebrane pieniądze, kolejnym krokiem jest wykonanie dokładnej analizy stanu technicznego nagrobka. Czasem okazuje się, że trzeba będzie przy nim zrobić więcej, niż na początku mogłoby się zdawać. Tak było chociażby rok temu przy renowacji grobu Kamińskich. Kiedy minie zima, a my znamy już dokładny zakres prac, wysyłamy zapytania ofertowe i wskazujemy termin, a potem spośród wystawionych kosztorysów wybieramy najlepszą ofertę - opisuje Jerzy Skarżyński.
Dodatkowo dochodzą do tego sprawy księgowe i formalne. Stowarzyszenie ma nawet swój specjalny system informatyczny, który pomaga sprawnie zliczać zebrane datki.
Aby "dopiąć wszystko na ostatni guzik" potrzeba miesięcy i zaangażowania wielu osób.
- To wielkie przedsięwzięcie, ale mimo to co roku bardzo cieszymy się z faktu, że możemy to robić, a Płocczanie tak chętnie nam pomagają. Zarówno ci, którzy stoją z puszkami i zbierają przez wiele godzin, jak i ci, którzy decydują się wspomóc działania i wpłacić. Nasz sztab jest też bardzo wdzięczny całej załodze Centrum Edukacji, która poświęca nam swój wolny czas i zapewnia naprawdę cudowne warunki - podkreśla prezes Starówki Płockiej.
Ile udało się zebrać w tym roku?
Podczas tegorocznej kwesty zebrano 62 224, 78 zł.
- Do tej kwoty trzeba będzie jeszcze doliczyć puszkę Szkoły Podstawowej nr 17, która co roku rozlicza się zazwyczaj po 11 listopada - dodaje Skarżyński.
Mimo to, już teraz wiemy, że udało się pobić zeszłoroczny wynik, który wyniósł 61 800, 09 zł.
Komentarze (0)