Reklama

Reklama

Wisła w finale. Czekamy na Kielce

Opublikowano: pt, 9 maj 2014 06:35
Autor:

Wisła w finale. Czekamy na Kielce - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Trzy mecze – trzy wygrane i awans nafciarzy do finału Mistrzostw Polski stał się faktem. Chociaż zabrzański Górnik został okrzyknięty rewelacją sezonu 2013/2014, okazał się zbyt słaby, aby wygrać z nafciarzami chociaż jeden mecz.

Reklama

Trzy mecze – trzy wygrane i awans nafciarzy do finału Mistrzostw Polski stał się faktem. Chociaż zabrzański Górnik został okrzyknięty rewelacją sezonu 2013/2014, okazał się zbyt słaby, aby wygrać z nafciarzami chociaż jeden mecz.

W trzech meczach półfinałowych Wisła zdobyła 106 goli, tracąc zaledwie 87. Na tym etapie rozgrywek różnica 19 bramek w trzech meczach to prawdziwa przepaść, świadcząca o różnicy klas dzielącej obu półfinalistów. Co nie zmienia faktu, że Górnik w pełni zasłużył na miejsce w półfinale.

W wyjściowym składzie Wisły pojawił się wprawdzie Mariusz Jurkiewicz, jednak trener Manolo Cadenas starał się nie szafować zbytnio siłami swojego asa atutowego. I to nawet w sytuacji, gdy pierwsza połowa układała się zdecydowanie nie po myśli nafciarzy.

W sobotę w barwach Górnika błyszczał Mariusz Jurasik, w niedzielę Michał Kubisztal. Tym razem obaj zawodnicy, mający w swoich sportowych życiorysach płockie epizody, pokazali się z jak najlepszej strony. Zdobyli w sumie 21 bramek. Pozostali gracze z Zabrza mieli na koncie w sumie 11 trafień. To zestawienie nie wymaga chyba żadnego komentarza.

Pisząc o ostatniej płocko-zabrzańskiej konfrontacji nie można nie wspomnieć o rewelacyjnej postawie Sebastiana Suchowicza. Rutynowany golkiper po raz kolejny udowodnił, że doskonale wie, na czym polega bramkarski fach. W dużej mierze to właśnie jemu gospodarze zawdzięczają, że niemal całą pierwszą połowę mogli cieszyć się z prowadzenia.


Po przerwie w płockiej bramce pojawił się Marin Sego. I okazał się co najmniej tak samo dobry, jak Sebastian Suchowicz. W dużej mierze to właśnie dzięki jego świetnej postawie Wisła w końcu zaczęła grać jak przystało na zespół, który do 25 lat nie schodzi z podium Mistrzostw Polski. Chociaż początek drugiej części gry wskazywał, że walka o wygraną toczyć się może do końcowej syreny, jednak w pewnym momencie stało się jasne, że zwycięzca może być tylko jeden. Przewaga płocczan systematycznie się powiększała, kolejne ich akcje były coraz bardziej efektowne.

Teraz pozostało już tylko czekanie na wygraną Vive Targów Kielce w Puławach i na kolejną odsłonę płocko-kieleckiej świętej wojny. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Wisła nie będzie w niej wcale z góry skazana na porażkę.




Górnik Zabrze – Orlen Wisła Płock 32:36 (15:15)

Górnik: Kicki, Kornecki, Suchowicz – Orzechowski 1, Niedośpiał, Nat 1, Stodtko 1, Kuchczyński 2, Kubisztal 9, Suchowicz, Jurasik 12, Bushkou 1, Tomczak 3, Twardo, Kandora 2

Wisła: Wichary, Sego – Kwiatkowski, Zrnić 6, Kević 2, Wiśniewski 3, Nenadić 4, Ghionea 4, Jurkiewicz, Toromanović 3, Syprzak 3, Lijewski 4, Eklemović 4, Montoro, Nikcević 3


fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.